Kolacja meneli pod sową bez przyjaciół

By |2015-07-13T17:39:23+01:0013 lipca, 2015|Kultura|

Szanowni Państwo, dorwałem się do Portalu i znowu mój zwój prosty obudził Jednoosobowy Oddział Partyzantki Miejskiej im. Bgejtsa/Sdżopsa, który grafomaństwem się zajmuje kpiącym, podczas gdy Specyficzne Instytucje Internistyczne oraz Eksternistyczne w wysiłkach specyficznych nie ustają, by go spacyfikować poprzez unicztożenie ostateczne. Na razie penetrują metro. Teraz jest trudniej, bo powstała druga linia. Tak więc, dorwałem się do Portalu, mając nadzieję że PT Administrator straci cierpliwość za czas jakiś i zdążę troszeczkę pografomanić. Dziś przedstawiam tekst starszy, z tajnego archiwum Oddziału wydobyty, bo cisza huczy wokoło i wszyscy są szczęśliwi, a taśmy i troczki tak poplątały się, że Wielki Internista znów może ironią wielką inwentarz traktować w trelewizyjnym lansie. „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, twierdził pewien Biskup, lecz nie przewidział poprawności politycznej. Dlatego też, śmiech jest najlepszym lekarstwem na przeraźliwie kochającą nas władzę. Mam też nadzieję, że PT Czytelnicy oraz PT Redaktorzy i Nadredaktorzy wybaczą mi idiosynkrazje, nieobyczajne sugestie, a także treść i formę. Oto, na wszelki wypadek dozwolona od lat osiemnastu,