Loranty: Jestem scyzor. U nas wieje i trzeba twardo stąpać po ziemi, bo zdmuchnie

By |2015-09-22T00:06:03+01:0022 września, 2015|Wywiady|

Nie byłem i nie będę niczyim „kapciowym”. Potrafię występować w skrajnie trudnych sytuacjach wbrew publice. Będąc negocjatorem policyjnym wielokrotnie wychodziłem na wieżowce lub dźwigi mimo lęku przestrzeni, potrafiłem się zmobilizować dla kogoś. Od chwili ujawnienia decyzji startu w wyborach spotykam się bardzo wrogo nastawionymi osobami z dwóch środowisk politycznych - w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl mówi Dariusz Loranty. Zdecydowanie twierdzi w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską najsłynniejszy polski negocjator. - Pierwsze dni poza policją były straszne, telefon nie dzwonił, ja byłem niepotrzebny a kiedyś mi się wydawało, że beze mnie Policja nie jest w stanie funkcjonować.