Zaczęło się niewinnie. Pierwszy kinematograf, pokazy krótkich, jedno-ujęciowych filmów z czasem wzbogacone o prosty montaż, powstały często przez przypadek (na przykład zacięcie kamery). Nikt nie wątpił, że to ogromny technologiczny i ważny w świecie rozrywki krok naprzód (film stał się nową muzą). Magia kina zawładnęła ludzkimi sercami, a co ważniejsze emocjami.

Jak wszystko, co znalazło się w granicach Europy, z biegiem czasu musiało się rozwinąć; zracjonalizowaliśmy ten wynalazek, nadając mu coraz to nowe zastosowania. Powstawały kolejne gatunki filmowe o coraz bardziej złożonej strukturze, stosowano triki montażowe, by zadziwić publiczność i oczywiście ulepszano – stosowano coraz to nowe rozwiązania – przyrząd do rejestracji obrazu (kamerę). Jednakże czym był by obraz bez dźwięku? Jak mielibyśmy trafnie odczytywać nastrój postaci, bez fonii połączonej z jego wizualizacją? Z tym problemem także sobie poradziliśmy i do dzieła wizualnego dodaliśmy przedrostek audio. No a potem… potem powstała telewizja

Wydaje się, że fenomen widza jest w równym stopniu nierozpoznawalny, co zagmatwany. Rozwój filmu oparty jest przede wszystkim na różnicach między obrazem rzeczywistym i ekranowym. Tutaj właśnie umościła sobie wygodne gniazdko – najpierw trochę nieśmiało – magia płynąca z sali kinowej i projektora, a w późniejszym czasie telewizja, poszerzając tym samym ilość odbiorców przekazu.

Nikt nie kwestionuje symbiozy mediów z terroryzmem. Jest on w swej istocie – bo musi takim być – spektakularny, ponieważ do istnienia swojego procederu potrzebne jest mu zainteresowanie medialne (dzięki niemu terroryści przekazują swoje przesłanie). Wszystko to w pakiecie, za darmo (stacje telewizyjne często płacą jeszcze za wyłączność do emitowania przesłanego im przez terrorystów materiału) i dzięki niezależności mediów i wolności słowa. W związku z tym nasuwa się masa pytań, lecz wspólnym elementem ich wszystkich jest słowo dlaczego?

Zdaje się, że prezentowanie takich materiałów w określony sposób (bo przecież są to reżyserowane akcje), usypia czujność widza i chociaż odczuwa on strach o własne bezpieczeństwo – jest przecież takim samym, zwykłym człowiekiem, jak te leżące w plastikowych workach, w kałużach krwi i przysypane gruzem ciała były kiedyś – to swój protest kieruje przeciw władzom w państwie lub organizacji. To właśnie państwo ma nam zapewnić bezpieczeństwo, a skoro dzieją się takie rzeczy to tylko znak, że nie wywiązuje się ze swojego zadania.

Telewizja to bardzo wdzięczny środek propagandy, ze względu na swoją umiejętność pokazywania zdarzeń w sposób bardziej estetyczny niż wskazywała by na to sytuacja. Za przykład mogłaby tu posłużyć anegdota dotycząca wydarzeń z 11 września 2001 roku. Mówi ona, jakoby jedna z kobiet mieszkających w pobliżu wież World Trade Center i widząca tragedię na żywo przez okno, nie mogła znieść realizmu obrazu rysującego się przed jej oczami, włączyła telewizor by móc „w spokoju” oglądnąć relacje z miejsca zdarzenia, gdzie poprzez montaż i stopniowe oswajanie ze zgrozą sytuacji, strach był dozowany, podczas gdy widok rozgrywający się za oknem odebrany został przez tą kobietę jako nie do zniesienia.

Film, a przez to i telewizja, sprawie, że percypuje się go jak świat rzeczywisty, nie zauważając, że ostre kontury zostały wygładzone. Scena ścięcia głowy zakładnikowi, w wieczornych wiadomościach zostaje przerwana w momencie kiedy intencje terrorysty stają się jasne – nóż zostaje dotyka szyi zakładnika. Oszczędzono nam po raz kolejny realizmu i „prawdziwego” widoku krwi, ale jest coś co w momencie ucięcia materiału filmowego i ukazania się ponownie prezentera telewizyjnego siedzącego za biurkiem, zostało poruszone. Nasza wyobraźnia zaczyna szaleć. Obrazy przewijające się w tym momencie przez naszą głowę, są jednak odpowiednikiem telewizyjnych scen filmowych, które poprzez telewizję i kino kształtuje sposób naszej segregacji i projekcji obrazów w myślach.

Emocje stały się towarem, a news i sensacja gwarancją zysku wydawcy. Często mówi się, że media pokazują nam to, co sami chcemy zobaczyć, bo to przecież widzowie za pomocą pilotów od telewizorów głosują za tą bądź inną stacją. To jednak tylko część prawdy, bo przecież nie sposób nie zauważyć, że media często specjalnie pobudzają negatywne emocje, by skupić uwagę odbiorców. Najciekawsze dla mediów jest to, co bulwersuje, wzbudza emocje i strach. Mamy naturę podglądaczy, więc można stwierdzić, że telewizja odpowiada tylko na nasze potrzeby i umożliwia nam obejrzenie rozgrywających się o tysiące kilometrów od nas wydarzenia, pokazując jedynie odpowiednią „dziurkę od klucza”, przez którą powinniśmy w danym momencie spojrzeć. Działalność telewizji to po prostu branie pod uwagę tego czym nasycona jest ludzka psychika, a jej przekaz to nic innego jak projekcja-identyfikacji widza, gdzie obraz oglądany nasycony jest jego pragnieniami i pożądaniami.

Dziękujemy redakcji świat-doznań.pl za współudział przy tworzeniu materiału.