Do sejmu wraca lewica, a w zasadzie nie lewica, tylko lewackie popłuczyny palikociarni, więc temat tzw. aborcji znów będzie wracał jak bumerang. Jak słusznie zauważył jakiś czas temu ks. Boniecki, aborcja nie jest problemem religijnym. To dużo szersza kwestia. Kwestia ogólnoludzka, kwestia etyczna. To co jednak jest najbardziej irytujące, to płytkie a często i po prostu prymitywne dyskusje w przestrzeni publicznej na ten temat.

Ważne są tak na prawdę 4 rzeczy:
1 : Od poczęcia mamy do czynienia z organizmem żywym.
2 : Organizm ten jest gatunku ludzkiego (homo sapiens).
3 : Przerwanie procesu jego rozwoju jest tożsame z zakończeniem jego życia.
4 : Gdyby nie dokonano przerwania jego rozwoju, z dużą doza prawdopodobieństwa, najnormalniej w świecie rozwinęłoby się na tyle, aby po pewnym okresie wyskoczyć na ten padół niedoli.

I to są fakty. Sorry!

Kto uważa inaczej – ten powinien mieć unieważnione świadectwa ukończenia podstawówki. Nie muszę chyba tłumaczyć, że przerwanie procesów życiowych organizmu żywego gatunku homo sapiens, to po prostu zabicie człowieka. Zwał jak zwał jednak, bo nie o to mi chodzi. Dyskusja bowiem nie powinna się toczyć wokół tego czy to człowiek czy nie człowiek, czy to zabicie czy „zabieg medyczny” (o zgrozo), bo to jest oczywiste. Dyskusja powinna toczyć się raczej nad tym, czy istnieją uzasadnione przypadki, w których można pozbawić kogoś życia. I tutaj otwiera się cały katalog argumentacji.

Podam dwa przykłady.

Kara śmierci i zabójstwo w obronie własnej. Zacznijmy od drugiego. Kwalifikacja zapewne prawna, jak i moralna, jest zgoła odmienna w przypadku, gdy w obronie własnej i swojej rodziny, w afekcie i strachu wsadzisz pod żebra nóż napastnikowi, który zamierzał zarżnąć cię jak prosie, a w przypadku gdy postanowiłeś ustrzelić sąsiada, bo za długo kosiarką rzęził. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że i w jednym i w drugim przypadku skończyło się śmiercią człowieka. Z karą śmierci jest podobnie. Niezależnie do tego czy pacjent dostanie zastrzyk, krzesło elektryczne, gilotynę, czy rozstrzelanie, to i tak nikt nie ma wątpliwości, że ostatecznie i tak pozbawiamy człowieka życia.

Proste?

Proste. I z aborcją jest tak samo. Sytuacja matki, która samotnie wychowuje trójkę dzieci, jest w czwartej ciąży, która zagraża bardzo poważnie jej życiu, co mogłoby skutkować całkowitym osieroceniem pozostałej trójki, a tatuś zapylacz dał dyla, bo stwierdził, że ma jeszcze czas na wyszumienie, jest całkowicie inna niż sytuacja paniusi pokroju Przybysz, która postanowiła się skrobnąć, bo nie miałaby książek gdzie trzymać i dodatkowo jeszcze postanowiła zrobić z tego medialny lans, jakoby było to proste i przynoszące ulgę. Dno i metr mułu.

Dlatego tak bardzo irytują mnie te publiczne dyskusje : Jest człowiek/nie jest człowiek, jest życie/nie ma życia, czuje/nie czuje. Ku*wa jakie to ma znaczenie. A jak dorosłego człowieka znieczulimy ogólnie tzn. że też można go już na cyrkularkę rzucić ? No chyba jednak nie . . .

I jeszcze jedno, bo lewica, a w zasadzie lewactwo, nie ma pod tym kątem żadnych hamulców. Są na zachodzie ludzie, co najgorsze z tytułami naukowymi, którzy twierdzą np. że nawet po urodzeniu dziecko de facto nie jest jeszcze świadome swego jestestwa, a to mogłoby oznaczać, że nie jest w pełni osobą i rodzice takiego szkraba mogliby w zasadzie go uśmiercić, gdyby doszli do wniosku, że np. nie dadzą rady go wychować.

Czaicie?

Autentyk – można znaleźć w internecie. To już nie jest dyskusja o prawach człowieka i o wolnościach – to jest TURBO-NAZIZM! „Naukowcy” ci stwierdzili, że tak mniej więcej do 2 roku życia dziecko nie jest osobą samoświadomą. I tutaj znów by się zaczęło podobnie jak z obniżeniem dopuszczalnego wieku inicjacji seksualnej. Skoro 2, to czemu nie 3. A skoro 3 to może i do 5 roku. Chociaż jak tak obserwuję zachowanie niektórych ludzi, to uważam że nawet do 50 roku życia powinno się móc pozbyć delikwenta z powodów marnej świadomości czegokolwiek (TO ŻART OCZYWIŚCIE) – bo zaraz mnie ośrodek monitorowania wodorostów i klusek na parze będzie ścigał.

Autor: Artur Świątek