I to publicznie. Na dodatek czyni w to sposób przynoszący wstyd wszystkim Polakom.

Hucpa z panem od kopert najwyraźniej nabiera rozpędu. Po teatrzyku dla angielskiego widza, w jaki przekształcił posiedzenie Senatu, teraz na jego stronach publikuje anglojęzyczny tekst.

.

.

Przyznam, ze to szokuje nie tylko Polaków.

Otóż zgodnie z art. 27 Konstytucji, której to obrońca mianował się pan Marszałek, językiem urzędowym w Rzeczypospolitej Polskiej jest język polski. W art. 4 ustawy o języku polskim stwierdzono, że język polski jest językiem urzędowym m.in.: konstytucyjnych organów państwa, organów jednostek samorządu terytorialnego i podległych im instytucji w zakresie, w jakim wykonują zadania publiczne, terenowych organów administracji publicznej i instytucji powołanych do realizacji określonych zadań publicznych.

Cóż to takiego ten konstytucyjny organ państwa?

Organami konstytucyjnymi są te, które zostały wyraźnie określone w Konstytucji RP (Z. Kallaus, Przestępstwa przeciwko działalności instytucji…, s. 82). Są to: Prezydent RP, Sejm, Senat, Rada Ministrów, sąd (Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny, sądy powszechne i sądy wojskowe, wojewódzkie sądy administracyjne) i trybunały (Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu), Krajowa Rada Sądownictwa, Najwyższa Izba Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

(Komentarz do kodeksu karnego red. prof. dr hab. Ryszard Stefański)

W UE, na 28 państw członkowskich status języka urzędowego określono w 19 Konstytucjach, w niektórych państwach (np. Belgii, Francji, Luksemburgu, Estonii) kwestie te regulowane są na poziomie ustawodawstwa zwykłego.

Rangę języka polskiego podkreśla fakt umieszczenia art. 27 w  I Rozdziale Konstytucji, zawierającym najważniejsze zasady państwa i chronionym szczególnym, trudniejszym trybem zmiany (art. 235). Język polski stanowi bowiem element narodowej tożsamości i dobro narodowej kultury, których ochrona, w ramach strzeżenia dziedzictwa narodowego, jest jednym z najważniejszych celów państwa (art. 5).

Tymczasem okazuje się, że wzorem jakiejś kolonialnej prowincji publikujemy obcojęzyczny dokument (w domyśle – by od zaraz zacząć się do niego stosować!) a nawet obrady Wyższej Izby Parlamentu powadzone są w języku angielskim.

Złośliwi już zaczynają szeptać, że w końcu to nie dziwota. Grodzki przecież, jeśli wierzyć pani profesor Annie Popieli, już dawno wolał dolary od polskich złotówek. W konsekwencji zatem woli język angielski od języka polskiego.

.

Warto jednak zastanowić się przez chwilę, czy człowiek, który jawnie okazuje pogardę dla polskiego języka powinien być parlamentarzystą?

16.01 2020

fot. pixabay

Ps.: W starszawym już wyroku z 3 marca 2005 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, iż:

… obcojęzyczne dokumenty, bez ich urzędowego przetłumaczenia na język polski, w świetle art. 75 § 1 KPA, nie mogą być uznane za dowód w sprawie, gdyż posługiwanie się nimi w postępowaniu prowadzonym przez organ administracji publicznej jest sprzeczne z prawem. Przepis art. 27 Konstytucji RP oraz art. 4 pkt 1 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (Dz.U. Nr 90 poz. 999 ze zm.) stanowi bowiem, że językiem urzędowym konstytucyjnych organów państwa jest język polski, a oświadczenia składane tym organom muszą być dokonywane w języku polskim (art. 5 ust. 2 powołanej ustawy). (II SA/Gd 947/03)