Motto: …w sytuacji, gdy sędziów do TK wybiera Sejm – organ upolityczniony aż do przesady, to jakże z tej rozpanoszonej polityczności może się wyłonić apolityczny Trybunał?*`

Im bliżej 3 grudnia, tym bardziej precedens zaczyna gonić precedens.
Zwolennicy teorii o pełzającym zawłaszczaniu Państwa przez sędziów dostali nowy argument.
Oto na wniosek posła B. Budki Trybunał Konstytucyjny zakazał postanowieniem wyboru sędziów TK do czasu rozpoznania skargi. Zapewne aby wzmocnić siłę perswazji przewodniczący Trybunału odwołał się do… opinii publicznej!12310516_1048867578484833_561219032753768920_n

– Jako obywatel i sędzia nie wyobrażam sobie ignorowania takiego postanowienia- oświadczył Rzepliński. Dodał, że postanowienie odnosi się do spraw wyznaczonych w TK na 3 i 9 grudnia.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/trybunal-konstytucyjny-zwrocil-sie-do-sejmu-o-niewybieranie-sedziow-do-czasu-wyrokow/yrehk9

Czyżbyśmy mieli do czynienia z wersją argumentum ad populum?
Wychowani na Schopenhauerze wiemy jednak, że tego typu nielojalny fortel erystyczny używany jest po to, by wygrać dysputę mimo braku argumentów.
Warto w tym miejscu przypomnieć inny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, w którym to wypowiada się o niedopuszczalności stosowania zabezpieczenia w postępowaniu przed Trybunałem!

Postanowieniem z 22 lutego 2006 r. Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku grupy posłów o zabezpieczenie powództwa w trybie art. 187 § 2 i/lub art. 730 w związku z art. 732 i art. 755 § 1 k.p.c. Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu zabezpieczającym, ze względu na szczególny charakter postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, nie mogą znaleźć w nim odpowiedniego zastosowania. Powołane przez wnioskodawców przepisy służą zabezpieczeniu roszczeń, których można dochodzić przed sądem powszechnym lub przed sądem polubownym (art. 730 w związku z art. 732 i art. 755 k.p.c.). Z oczywistych względów wskazane przepisy nie są adekwatne w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, którego kognicja obejmuje badanie aktów normatywnych pod kątem zgodności z przepisami Konstytucji.

(wyrok TK z dnia 23 marca 2006 roku, K4/06)

W przeszłości Trybunał Konstytucyjny stał się już w istocie „trybunałem ochrony państwa” i jego poczynań, choć użyta przezeń argumentacja budzi spore wątpliwości.
Oto fragmenty wyroku Trybunału, uzasadniające powyższą tezę:

Zasada równości była wielokrotnie przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego.
Ograniczając się do wskazania najważniejszych tez, Trybunał przypomina, że – zgodnie z ustaloną linią orzeczniczą zapoczątkowana orzeczeniem z 9 marca 1988 r. (sygn. U 7/87, OTK w 1988 r., poz. 1) – równość wobec prawa definiowana jest przez TK jako dyrektywa równego traktowania wszystkich podmiotów prawa (adresatów norm prawnych), charakteryzujących się w równym stopniu daną cechą istotną (relewantną). (…)

Zasada równości nie ma charakteru absolutnego, jednak ewentualne odstępstwa od nakazu równego traktowania podmiotów podobnych muszą – zgodnie z ukształtowanym orzecznictwem zapoczątkowanym orzeczeniem z 23 października 1995 r. w sprawie K 4/95 (OTK ZU w 1995, cz. II, poz. 11) – spełniać trzy warunki.
Po pierwsze, muszą mieć charakter relewantny, tzn. pozostawać w bezpośrednim związku z celem i zasadniczą treścią przepisów, w których zawarta jest kontrolowana norma oraz służyć realizacji tego celu i treści.
Po drugie, powinny być proporcjonalne, tzn. waga interesu, któremu ma służyć różnicowanie sytuacji adresatów normy, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku nierównego potraktowania podmiotów podobnych.
Po trzecie, muszą pozostawać w związku z innymi wartościami, zasadami czy normami konstytucyjnymi, uzasadniającymi odmienne traktowanie podmiotów podobnych; czynnikiem uzasadniającym odmienne traktowanie podmiotów podobnych może być m.in. zasada sprawiedliwości społecznej. (…)

Zasada zaufania obywateli do państwa nie ma jednak charakteru absolutnego i konstytucyjnie dopuszczalne jest odstąpienie w szczególnych okolicznościach od nakazu ochrony praw nabytych, zasady lex retro non agit czy też nakazu wprowadzania zmian do systemu prawnego z zachowaniem odpowiedniej vacatio legis. Odstępstwa takie są jednak konstytucyjnie usprawiedliwione jedynie wówczas, gdy przemawia za tym konieczność ochrony innej zasady konstytucyjnej, a jednocześnie realizacja tej zasady nie jest możliwa bez odstąpienia od nakazów wynikających z zasady zaufania obywatela do państwa i bezpieczeństwa prawnego (por. przywołany wyrok w sprawie K 27/00). Ponadto dopuszczalność odstępstw od zasady lojalności zależy również od wagi wartości konstytucyjnych, które dana regulacja prawna ma chronić

Tak stwierdził Trybunał Konstytucyjny dnia 25 listopada 2010 roku (K27/09) w składzie:
Marek Kotlinowski – przewodniczący
Adam Jamróz
Marek Mazurkiewicz
Andrzej Rzepliński – sprawozdawca
Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Kim są w/w sędziowie?

Marek Kotlinowski, mgr prawa, w przeszłości radca prawny. Do Sejmu trafił z ramienia LPR (pamięta Kotlinowskiktoś jeszcze tę partię?). Jest jednym z sędziów, których kadencja zakończyła się 6 listopada 2015 r.

jamroz02Adam Jamróz, profesor, habilitował się w stanie wojennym (1982) w… Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR! Jest członkiem ZNP oraz SLD. W 2007 roku zarzucono mu, że w PRL-u był tzw. kontaktem operacyjnym SB.

Marek Mazurkiewicz, najstarszy w tym gronie (1931). Doktor habilitowany, przynależność do partii politycznych- PZPR, Socjaldemokracja RP i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jest autorem prac z zakresu prawa finansowego i prawa ochrony środowiska.

Sławomira Wronkowska – Jaśkiewicz, profesor nauk prawnych (UAM). Do TK zgłoszona w 2010 r. przez Platformę Obywatelską.

Andrzej Rzepliński, profesor nauk prawnych. Sędzią TK został w grudniu 2007 r. , prezesem TK dokładnie 3 lata później.
Wieloletni prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

To ostanie, zdaniem cytowanego już Stanisława Michalkiewicza, jest tym, co obciąża go najbardziej:

Jak pamiętamy, koalicja PO-PSL, świadoma politycznej porażki, postanowiła pójść na skróty, dzięki siuchcie, do jakiej doszło wcześniej z udziałem pana prof. Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego i jego zastępcy, którzy napisali „pod siebie” projekt nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Skoro dzięki siuchcie z panem prezesem Trybunał Konstytucyjny wydawał się zblatowany tym bardziej, że pan prezes Rzepliński działał w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która tylko w roku bieżącym została wsparta milionem dolarów przez finansowego grandziarza Jerzego Sorosa, za pośrednictwem Fundacji Społeczeństwa Otwartego. Finansowy grandziarz angażuje się finansowo w wspieranie nieubłaganego postępu. Co z tego ma – to osobna sprawa – ale nie ulega wątpliwości, że alimenty otrzymywane przez Helsińską Fundację od grandziarza, wystawiają na próbę również niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego.

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3524

Pamiętamy również, że prezes Andrzej Rzepliński w przeszłości dał się poznać jako bezrefleksyjny apologeta wymierzonych w społeczeństwo zamierzeń rządu Donalda Tuska:

Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński powiedział, że nie dostrzega w ACTA zagrożeń dla praw i wolności osobistych. Według niego umowa dotyczy przede wszystkim ochrony przed podróbkami.

Nie sądzę, aby stosowanie tej umowy groziło zwłaszcza polskim internautom ich masowym szpiegowaniem” – powiedział w piątek Rzepliński w Radiu Zet.
Według niego stosowanie tej umowy może doprowadzić w przyszłości do głośnych procesów, „ale to jest codzienna rzeczywistość stosowania tak wielkiej umowy, zwłaszcza takiej dotyczącej setek milionów ludzi”.
Jak podkreślił Rzepliński, ACTA ma na celu ochronę wszystkich konsumentów przed podróbkami, m.in. kosmetyków, żywności, leków, a „potrzeba takiej umowy zaistniała w gospodarkach, które są kreatywne, gdzie się ciągle pojawiają nowe produkty, nie tylko ze sfery internetowej. „To umowa, która była skierowana głównie przeciwko Chinom i Indiom” – dodał.
„Jeżeli chodzi o internet, to bać się tej umowy mogą ci, którzy żyją ze sprzedaży kradzionych produktów, np. utworów muzycznych, książek” – ocenił. Pytany o art. 12 ACTA, który mówi, że „każda strona przyznaje swoim organom sądowym prawo do zastosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony w stosownych przypadkach, a w szczególności, gdy jakakolwiek zwłoka może spowodować dla posiadacza praw szkodę nie do naprawienia”, prezes TK przyznał, że mogą pojawić się „takie sytuacje, że trzeba działać błyskawicznie”. Jednocześnie zastrzegł, że „chodzi tutaj o szkodę wielkich rozmiarów”.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/590761,prezes_tk_andrzej_rzeplinski_o_acta_nie_dostrzegam_zagrozenia_dla_wolnosci_osobistych.html

12241252_1704637383105175_2800339530741261936_nPrzypomnijmy więc wszystkim tym, którzy choćby wirtualnie wklejają sobie opornik na portalach społecznościowych, że:

1. Trybunał Konstytucyjny został powołany do życia na samym początku stanu wojennego ustawą z dnia 26 marca 1982 roku o zmianie Konstytucji PRL;
2. orzeczenie TK z dnia 25 listopada 2010 roku (K27/09), w wydaniu którego jako sprawozdawca uczestniczył Andrzej Rzepliński, tak naprawdę jest przyzwoleniem na dowolność działania Państwa. Zostały bowiem dozwolone zachowania do tej pory jedynie charakterystyczne dla mniejszych i większych dyktatur: działanie prawa wstecz, złamanie zasady zaufania do Państwa i prawa przez nie stanowionego, brak vacatio legis;
3. jako nadrzędną zasadę, pozwalającą na dowolną w istocie manipulację konstytucyjnymi wartościami, TK w cytowanym wyroku wskazuje…. zasadę sprawiedliwości społecznej! Przy czym używając wyrażenia „m.in.” daje znać, że nie jest to katalog zamknięty i te powody mogą być również inne. Trzeba jednak mocno podkreślić, że również i „zasada sprawiedliwości społecznej” to pojęcie nieostre, rodem raczej z notatnika partyjnego agitatora, pod które to każdy skład rozstrzygający dowolną sprawę w TK będzie mógł podłożyć, co aktualnie zechce;
4. TK orzeka kierując się nie tyle nadrzędnym dobrem, jakim powinno być prawo, ale doraźnymi potrzebami państwa, nie stroniąc od faworyzowania tylko jednej strony politycznej sceny, czego dowodem jest postanowienie z 30 listopada b.r.

12241194_1048321775198728_1788085519701127309_nI tak oto dochodzimy do sedna – czego więc chcą bronić dzisiejsi zbowidowcy, pardon, „.nowocześni”?
Przecież TK dał wyraźny sygnał, że rząd ma dowolność w kształtowaniu prawa, byleby tylko zatrudnił odpowiednich bajkopisarzy, tworzących uzasadnienie dla… konstytucyjnego bezprawia.
Wyraźnie widać, że jedyne chronione dobro to tylko pozycja sędziów, w tym Trybunału.

Najwyraźniej więc TK jest zwolennikiem dynamiczności systemu prawnego tak samo, jak teoretycy socjalistycznego prawa, zdaniem których prawo nie nadążało za rozwojem bazy, tj. proletariatu, w związku z czym potrzebna była wykładnia polityczna uwzględniająca wzrastającą świadomość klasową.

Patrząc na metryki sędziów Trybunału to jednak nie dziwi. Wszak wszyscy kończyli prawo w epoce, kiedy o strajkach sierpniowych nikt nawet nie marzył.

A czym skorupka za młodu…

1.12 2015

______________________________________
* Stanisław Michalkiewicz