Pułkownik Ryszard Kukliński był człowiekiem podejmującym ogromne ryzyko w walce o swoje przekonania. To godne podziwu – mówi dla portalu Pressmania. pl Dawid Celek. Dodaje: – Ciekawa i wartościowa tematyka (ogólnopolskiego konkursu „Pułkownik Kukliński zwycięska misja” przyp.red), niosąca ze sobą historyczne przesłanie, przekonała mnie od razu.

Małgorzata Kupiszewska: – Na Ogólnopolski Konkurs „Pułkownik Kukliński zwycięska misja” nadesłał Pan plakat jako jeden z pierwszych. Skąd się Pan dowiedział o tym konkursie?

Dawid Celek: – O konkursie dowiedziałem się z internetu.

I tak od razu postanowił Pan przystąpić?

– Jak najbardziej – ciekawa i wartościowa tematyka, niosąca ze sobą historyczne przesłanie, przekonała mnie od razu.

Kim dla Pana jest Pułkownik Kukliński?

– Jest człowiekiem podejmującym ogromne ryzyko w walce o swoje przekonania. To godne podziwu.

Dlaczego w wielu Polakach tkwi jeszcze przekonanie, że był zdrajcą?

– Być może wynika to z wiary w miniony ustrój komunistyczny – system budowany był również przez obywateli uważających ustrój za właściwy i upatrujących w nim sposób na dobrą przyszłość państwa – w takim sensie pułkownik Kukliński działał na szkodę ZSSR.

Wie Pan, jaki plakat zwyciężył?

– Wiem, plakat ma bardzo wyraźny przekaz, który na pewno dotrze do odbiorcy.

Czy udział w konkursie poczytuje Pan za sukces?

– Konkurs był dla mnie wyzwaniem – jestem też usatysfakcjonowany wynikiem swojej pracy.

Organizatorzy prosząc o udział, przekonywali, że uczestnicy stawiają pomnik Pułkownikowi. Pan też tak to odbiera?

– Oczywiście. Tyle po nas pozostaje, ile o nas pamiętają. Szczególnie, jeśli chodzi o współczesną historię własnego kraju.

Proszę posłuchać, co powiedziałam o pana pracy w jednym z wywiadów:

Plakat Pułkownik Kuklinski Zwycięska Misja„Mój faworyt przepadł, plakat z postacią Pułkownika, stojącego w mroku, przygotowanego do walki. Na twarzy, jak u wojownika czy kibica, świecą na obydwu jego policzkach biało-czerwone, transparentne znaki. Ten właśnie plakat przemówił do mnie, jako organizatora, emocją podwójną. Wyrażał moje przeżycia, gdy przez trzy lata, bezowocnie, podejmowałam próby o postawieniu Pułkownikowi niewielkiego choćby postumentu. Ten mrok z plakatu to mój stan duszy, kiedy się nie udawało, gdy za każdym razem musiałam odchodzić z kwitkiem. Blask, od pozostawionych nawet na palcach dwóch kolorów, to mój upór i wiara, że podołam, bo walczę w słusznej sprawie. Że bronię Polski uosobionej w jego samotności. Tej postaci z plakatu i samego płk. Kuklińskiego. Argument jury, że autor nawiązuje do stadionowości, nie przekonał mnie. Na stadionach widzę duszę, która krzyczy to, czego nie można głośno wypowiedzieć. Jako organizator tę właśnie pracę chciałabym osobiście nagrodzić. Nagrodą będzie kolacja ze mną, w mojej rodzinnej restauracji, w Zajeździe u Mikulskich w Wiązownie. Usiądziemy z autorem przy stole, przy którym siedział płk. Kukliński z przyjaciółmi: Barbarą i Romanem Barszczami. Gościom sama zrobiłam zdjęcie, nie wiedząc wtedy, komu je robię…”

Zapraszam na wspólną rozmowę o Pułkowniku Kuklińskim…W przyszłym roku nowa edycja konkursu. Organizatorzy zdecydowali, że poświęcą ją Rotmistrzowi Pileckiemu. Nie odmówi Pan już dziś udziału?

– Rotmistrz Pilecki? Już nie mogę się doczekać!

Dziękuję za rozmowę.