Polski dziennikarz nie ma wątpliwości. – Kiedyś to stać się musiało – banalne stwierdzenie, że akcja wywołuje reakcję – w tym momencie jest uzasadnione. Nie, jestem ostatni, który próbowałby ten akt w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać. Ci, którzy będą to robić są dość mocno ograniczeni. Każda agresja, każdy akt przemocy wymierzony w niewinnych ludzi to barbarzyństwo – podkreśla Aleksander Ziemiańczyk w swoim wpisie na FB.

Pytany co się teraz stanie? Nie ma wątpliwości. – BBC nie będzie musiało robić inscenizacji, Ci, którzy mówili o wykorzystywaniu zamachów islamskich przez prawicę – teraz nakręcą przemysł wykorzystywania politycznego „chrześcijańskiego zamachu” czy też „nacjonalistycznego szaleństwa”. Kalkę sobie dobierzcie, znajdzie się ich milion. Mądre głowy teraz debatować będą o „nieludzkim traktowaniu”, „podsycanej przez prawicę nienawiści” etc, etc… . Kredki pójdą w ruch, marsze, Je Suis Muslim. Dzisiejszy zamach to dopiero będzie woda na młyn tych, którzy mówili o wodzie na młyn innych – pisze dziennikarz polskiego radia.

Jak to faktycznie wygląda w realu, a nie tylko w przekazie medialnym? – Rzeczywistość wygląda tak, że nie ma problemu „chrześcijańskiego ekstremizmu”, nie ma problemu „nacjonalistycznych zamachów”. Po prostu nie ma. To, że jeden desperat nie wytrzymał nie buduje zasady. Mamy za to poważny problem islamski, poważny i wielopłaszczyznowy – kulturowy, demograficzny, ideowy… kwestia terroryzmu jest może najbardziej widoczna ale wcale nie najistotniejsza – stwierdza Ziemiańczyk.

Reasumując swój wpis na jednym z portali społecznościowych ironizuje. – TVN24, Wyborcza, CNN, BBC, Le Figaro, Die Welt – łączcie się! – apeluje dziennikarz, który poprawność polityczną schował głęboko. Taka postawa przedstawiciela młodego pokolenia ludzi mediów napawa optymizmem, bo widać w niej zdrowy rozsądek, którego tak bardzo brakuje celebrytom medialnym w Polsce.