W niedzielę 8 maja 2016 roku uczestniczyliśmy w uroczystości upamiętnienia ślubu, Marii i Witolda Pileckich. Mszy przewodniczył ks. bp Tadeusz Bronakowski, biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej. W tradycji katolickiej często odprawia się msze święte w intencji różnych wydarzeń. Intencjami mogą być rocznice śmierci, rocznice innych wydarzeń smutnych i tragicznych, czy też msze w intencji wyzdrowienie kogoś chorego. Odprawia się też msze upamiętniające wielkie wydarzenia narodowe jak też, ważne dla życiu Narodu, rocznice. Odprawia się także msze upamiętniające wydarzenia radosne.  Takim właśnie wydarzeniem było upamiętnienie zawarcia przed 85 laty związku małżeńskiego przez rodowitą ostrowiankę Marię z d. Ostrowską z pochodzącym z Kresów, ziemianinem Witoldem Pileckim, znanym z racji swoich późniejszych czynów – polskim bohaterem. Celebra mszalna nie różniła się wiele od innych kościelnych, podniosłych uroczystości. Nadano jej jedynie oprawę patriotyczną, z wojskiem i gośćmi w strojach z epoki.

Rozpisałem się nieco o istocie mszy świętej ponieważ obok licznych wpisów opisujących i chwalących tę uroczystość pojawiła się także pewna ilość wpisów nieprzyjaznych, szyderczych i ośmieszających to wydarzenie. Tak o tej uroczystości kościelnej mogą pisać jedynie osoby, które zazwyczaj nie uczestniczą we mszach katolickich i nie znają istoty mszy świętej, a także ci, którzy w tej konkretnej mszy nie uczestniczyli. Zgodzić się natomiast można, że niezbyt fortunnie wybrano datę 8 maja na świętowanie rocznicy ślubu. W tym bowiem dniu 8 maja 1947 roku rotmistrz Pilecki został aresztowany przez UB i już żywy nie wyszedł z katowni przy ulicy Rakowieckiej. Z drugiej strony jednak, na przestrzeni wieków niemal każdy dzień roku w historii Polski, nie mówiąc już o ostatnim okresie podwójnej okupacji (niemieckiej i sowieckiej) zaznacza się jakimiś tragicznymi wydarzeniami i trudno jest, patrząc wstecz, znaleźć daty, które kojarzyłyby się jedynie z wydarzeniami radosnymi. Tak czy inaczej – stało się i proponuję abyśmy zapamiętali dzień 8 maja 2016 roku jako ten dzień, gdy przypomniano a także przedstawiono całej Polsce naszą ukochaną wychowawczynię, która całe swoje życie przeżyła w cieniu tragedii męża, będącej jednocześnie tragedią dla jej całej rodziny.

Po mszy na murze kościoła została odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona temu wydarzeniu i wygłoszono kilka okolicznościowych mów, w tym wicepremiera Piotra Glińskiego i syna rotmistrza – Andrzeja Pileckiego. Ja również wygłosiłem mowę w imieniu wychowanków Marii Pileckiej „Cioci”. Uważałem za istotne podkreślenie tragicznego losu tysięcy wdów po Żołnierzach Wyklętych, które przez lata były szykanowane i utrudniano im normalne życie i wykonywanie pracy.

Wystąpienie Bogusława Homickiego, prezesa Honorowego Towarzystwa „Przywrócić Dzieciństwo” wygłoszone w Ostrowi Mazowieckiej podczas uroczystości upamiętnienia 85. rocznicy ślubu Marii z d. Ostrowskiej z Rotmistrzem Witoldem Pileckim

Dzisiejsza uroczystość ma uczcić pamięć małżeństwa Marii i Witolda Pileckich, a więc ma przedstawić Marię z domu Ostrowską, rodowitą ostrowiankę i pochodzącego z Kresów Witolda Pileckiego, który jest czczony przez Polaków jako bohater narodowy.

O Witoldzie Pileckim wiemy już bardzo dużo. Może dla młodszego pokolenia, bo to ciągle nie jest wyraźnie ukazane, przypomnijmy tylko, że Żołnierze Wyklęci czy też – co jest właściwszym określeniem – Żołnierze Niezłomni to nie byli „bandyci” jak chciała tego ówczesna sowiecka propaganda, tylko to byli Polacy, którym zabrano ojczyznę. Bo w wyniku zdradzieckiej umowy Hitlera ze Stalinem we wrześniu 1939 roku dokonano IV rozbioru Polski i wzdłuż rzeki Bug wyznaczono granice pomiędzy Niemcami a Związkiem Radzieckim i Polska znalazła się pod okupacją dwóch najeźdźców.

Wprawdzie w wyniku przegranej wojny Niemcy zostały wypchnięte za Odrę, ale wschodnie tereny do Bugu, które stanowiły ponad 52% przedwojennego terytorium Polski a także 18 milionów zamieszkujących te tereny obywateli polskich, pozostały w rękach najeźdźców ze Wschodu. Zachodni alianci zaakceptowali ten stan i tak pozostało do dzisiaj. Nie może więc nikogo dziwić, że znaleźli się tacy Polacy, a szczególnie ci, którzy fizycznie utracili swoją ziemię, że nie chcieli się zgodzić na ten zdradziecki i zbrodniczy akt i podjęli walkę z sowieckim okupantem.

Ostrów Mazowiecka, gdzie się dzisiaj znajdujemy, to przede wszystkim rodzinne miasto rodu Ostrowskich i Marii, także noszącej z domu nazwisko Ostrowska. Należy więc poświęcić więcej czasu na przypomnienie, czy też przedstawienie zebranym tej szlachetnej, ale ciągle przemilczanej, postaci.

Ślub Pileckich odbył się 7 kwietnia 1931 roku. Był to ślub cichy, bez żadnego wesela ani też „kawalerskiego wieczoru”, bo dwa miesiące wcześniej zmarł ojciec Marii – Konstanty Ostrowski i w rodzinie trwał okres żałoby. Można by powiedzieć, że wesele Pileckich odbywa się dopiero dzisiaj, po 85 latach!!!

Ledwie siedem lat dane było cieszyć się Marii rodzinnym szczęściem, które przeżywali małżonkowie w majątku Witolda w Sukurczach. Po 17 września 1939 roku Sukurcze znalazło się pod okupacją sowiecką. Stalinowska polityczna policja NKWD na okupowanych terenach w pierwszej kolejności niszczyła polską inteligencję i ziemiaństwo a także rodziny polskich oficerów.

Ostrzeżona przez sąsiada, Białorusina, że znajduje się już na liście do wywózki na Sybir – Maria z dwojgiem dzieci przekroczyła nielegalnie (ale przecież także nielegalną) granicę i dotarła do swojego rodzinnego miasta. Będąc w Ostrowi podejmowała różne prace, ale nie wolno było jej wykonywać jej właściwego zawodu – nauczycielki. 8 maja 1947 roku (dzisiaj mamy właśnie tę rocznicę) Maria otrzymała, przedostatnią z tych najgorszych – wiadomość o aresztowaniu męża przez urząd bezpieczeństwa. Witold Pilecki od tej chwili już nie opuścił żywy tej słynnej katowni przy ulicy Rakowieckiej  w Warszawie. Po trwającym rok, okrutnym śledztwie, w marcu następnego roku ogłoszono wyrok i szybko, bo, już po dwóch miesiącach, to jest 25 maja 1948 roku strzałem w tył głowy pozbawiono życia męża Marii, największego polskiego bohatera drugiej wojny światowej.

Rozpoczęły się też szykany wobec Marii i kłopoty w pracy. Chcąc uniknąć szykan Maria Pilecka na początku lat 1950. przeniosła się do Warszawy. Jednak i tutaj nie mogła znaleźć pracy odpowiadającej jej kwalifikacjom.

Tyle dowidziałem się z historii i rodzinnych przekazów. Dalej jest już moja osobista relacja, którą potwierdzą obecni tu inni wychowankowie Marii Pileckiej.

Jako pochodzący z wielodzietnej i niezamożnej rodziny dwunastoletni chłopak znalazłem się w jednym z, zakładanych przez słynnego pedagoga i wychowawcę  – Kazimierza Lisieckiego „Dziadka – ognisku Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Ulicy w Warszawie na Pradze przy ulicy Środkowej 9. I tu poznałem moją najukochańszą wychowawczynię.

W roku 1952 ,,Dziadek” nie bał się przyjąć do pracy w charakterze wychowawczyni Marii Pileckiej, nauczycielki z Kresów, wdowy po „wrogu ludu”, rotmistrzu Witoldzie Pileckim.  Pozwolił jej robić to, co najlepiej umiała – uczyć i wychowywać dzieci.  Chociaż, dla kamuflażu, została zatrudniona jako intendentka. Najukochańsza wychowawczyni kilku pokoleń chłopców szybko otrzymała od nas tytuł „Ciocia”.

Ubierała się skromnie lecz dystyngowanie. Jej ciepło wewnętrzne przyciągało jak magnes. Wybaczała nam wszystkie nasze chłopięce wybryki. Chroniła przed surowym ,,Dziadkiem”, słuchała z uwagą o naszych sukcesach i kłopotach. Ale na jej twarzy przeważnie gościł smutek i jakieś zadumanie. Jednak nigdy nie dowiedzieliśmy się od niej, o jej własnym, tragicznym losie. Kochając nas, warszawskich łobuziaków, oddawała nam serce, które chciało bić też dla tego jedynego, dla męża, dla ojca jej dzieci. To jej nie było dane, podobnie jak tysiącom innych wdów po polskich bohaterach – Żołnierzach Niezłomnych.

Jej osobistą tragedię wynagrodził los, pozwalając dożyć sędziwego wieku. Zmarła w roku 2006 mając 96 lat.

 

Po uroczystościach kościelnych odbył się przemarsz przez miasto barwnego korowodu kawalerii i pojazdów w stylu epoki oraz mieszkańców Ostrowi i przyjezdnych, gości w tym sporej liczby wychowanków Marii Pileckiej. W pobliżu rodzinnego domu Ostrowskich, który został wykupiony przez miasto i przeznaczony na muzeum rodziny Pileckich, Minister Piotr Gliński oraz Burmistrz Miasta pan Jerzy Bauer podpisali umowę o finansowaniu przez państwo tego Muzeum. Będą tam upamiętniane zarówno rodzina Pileckich, jak również inne zasłużone dla regionu ostrowskiego, rody.

budynek OstrowskichW głębi widoczny budynek rodziny Ostrowskich, odkupiony przez władze miasta

Niewątpliwie dla mieszkańców Ostrowi i regionu był to piękny dzień, piękna lekcja historii, kultywowania tradycji i patriotyzmu.

Władzom miasta w imieniu naszej grupy wychowanków podziękował za zorganizowanie tej uroczystości – senior naszego środowiska 91-letni Zygmunt Gasiuk.

 

Relację sporządził: Bogusław Homicki