Trump powinien być natychmiast usunięty z urzędu. Pozostając w Białym Domu jest zagrożeniem dla USA i dla świata. I na tym się kończy moja zgoda z CNN a także NYT.

Liberalne media robią nachalną propagandę w relacjonowaniu najazdu na Kongres przez zwolenników Trumpa. Określają ich jako bandziorów i wewnętrznych terrorystów a wykazują zero refleksji dlaczego posłuchali Trumpa wdzierając się na Kapitol. Przecież nie dlatego, że ich wezwał ale dlatego, że zrobił z siebie symbol oporu wobec globalizacji, wielokulturowości i liberalnej elity, która gardzi zwykłymi ludźmi. A oni są tymi pogardzanymi.

Trumpiści uważają nie bez racji, że ziemia usuwa im się spod nóg za sprawą polityków liberalnej lewicy. Na przykład uchwalili ustawy, które wyprowadziły dobre miejsca pracy w przemyśle do Meksyku i Chin. Uzasadnionych pretensji jest dużo więcej, ale nie dowiemy się tego z dominujących mediów.

Kiedy ku zaskoczeniu liberałow Trump wygrał pierwszą kadencję dziennikarze przyznali, że rozminęli się z opinią publiczną Obiecali więcej zainteresowania zdaniem zwykłych ludzi. A teraz powtarzają ten sam błąd. Histeryczna nienawiść, pogarda i zero krytycznego namysłu nad sobą. Celują w tym gwiazdorzy CNN Anderson Cooper i Andrew Cuomo. Wygłaszają z ekranu kazania i zaklęcia zamiast rzeczowo relacjonować stanowiska obu stron konfliktu. To nie jest dziennikarstwo ale pranie mózgu.

(Nie wiem jak to wygląda w Fox News, bo nie oglądam. Jest mi bliżej do liberalnej lewicy niż do konserwatyzmu w wydaniu tego kanału.)

Kapitol był bardzo słabo broniony przez siły porządkowe, natomiast gdy latem były demonstracje BLM, to siedziba Kongresu została obstawiona wojskiem. Zdaniem lewicowych komentatorów jest to przykład niesprawiedliwego „białego przywileju” w działaniu, gdyż trumpiści są biali. A może chodzi także o spodziewane poczucie zagrożenia? Dlaczego do marszu trumpistów nie przyłączyli się złodzieje rabujący sklepy, bandyci bezmyślnie demolujący dzielnice a do demonstracji BLM owszem? Tymczasem zero refleksji w mediach…

Gmach Kapitolu stał się miejscem przestępstwa – proszę wybaczyć mocne słowa – zdrady demokracji. Zaatakowani politycy puszą się z gniewu na motłoch, który nie rozumie świata, a sami siedzą w kieszeniach korporacji i miliarderów. W prawdziwej demokracji jeden człowiek ma jeden głos. A w amerykańskiej demokracji jeden dolar ma jeden głos. USA stały się oligarchią finansową i bananową republiką z bronią jądrową.

God save United States of America! As for Your blessing I do not dare to ask.

Autor: Krzysztof Kłopotowski
Publicysta, dziennikarz i krytyk filmowy, autor zbioru tekstów „Obalanie idoli”, cyklu reportażowego „Mondo Manhattan” i programu „Kinematograf” dla TVP1, „KinoRozmównicy” dla TVPuls, korespondent nowojorski b. Radia Wolna Europa, działacz przykościelnego obiegu kulturalnego w latach osiemdziesiątych, szef działu kultury w „Tygodniku Solidarność” w 1981. Publikuje w Rzeczpospolitej i na blogu w Salon24. Recenzował premiery filmowe w TV Republika. Obecnie występuje w talk show o ideach „Tanie Dranie: Kłopotowski/Moroz komentują świat” w TVP Kultura, poniedziałki ok. 22.00