Henryka Krzywonos (PO): „nie wyobrażam sobie, żeby doszło do sprawy, że moje dziecko czy moja wnuczka urodzi dziecko niepełnosprawne, które będzie leżało, a ona nigdy nie usłyszy od niego „mamo”. Mało tego – nigdy nie będzie wiedziała, czy to dziecko boli cokolwiek czy też nie, bo ono nie będzie w stanie wyrazić swojej opinii na ten temat”.

Na wszelkich szkoleniach i spotkaniach rodziców zastępczych zawsze słyszałem powtarzane na okrągło, że jesteśmy przede wszystkim po to by nieść pomoc dzieciom a nie po to by zaspokajać jakieś swoje deficyty związane z posiadaniem dzieci czy też ambicje. Rozumiem, że te zasady powinny tyczyć się także rodziców biologicznych.

Wiem też, że opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym to wielki wysiłek i poświęcenie rodziców trwające do końca życia.  Wiele lat temu pracowałem w Domu Pomocy Społeczne, mieszkając także na jego terenie i przez to mając prawie całodobowy kontakt z podopiecznymi. Były tam osoby po porażeniu mózgowym, po rozmaitych chorobach, z rozmaitymi upośledzeniami, także takie, które tylko leżały, bez kontaktu z otoczeniem lub z minimalnym kontaktem, wyrażającym się nieartykułowanymi pomrukami czy okrzykami. To była wielka szkoła życiowej pokory i wielkie życiowe doświadczenie.

Żyjemy w czasach kiedy wokół usprawnień dla niepełnosprawnych czasem jest sporo wrzawy, o podjazdach w urzędach, o windach, o progach, o miejscach parkingowych, o zakładach pracy. Ale to wszystko wydaje się być fałszem i obłudą wobec jasno i bez ogródek sformułowanego stanowiska pani Krzywonos, które jest stanowiskiem całej grupy ludzi, która opowiada się za prawem ELIMINOWANIA tych, którzy mogą narodzić się niepełnosprawni i URAZIĆ TYM UCZUCIA SWYCH RODZICÓW oraz SPOWODOWAĆ DYSFUNKCJĘ w ich spokojnym i wygodnym życiu.

To straszne stanowisko, niczym nie różniące się od systemów i cywilizacji, które eliminowały ze „zdrowych społeczeństw” jednostki nie odpowiadające wymarzonym wzorcom. Różnica tylko w tym, że kiedyś zabijano niepełnosprawnych i chorych dopiero po narodzeniu, a współczesna medycyna daje możliwość zdiagnozowania już w łonie matki i zabicia jeszcze przed narodzinami.

Jeżeli za taką wolnością i możliwością mają opowiadać się uczestnicy „Czarnego protestu” to zaiste czarny kolor jest tu uzasadniony, bo to kolor śmierci i żałoby.

W dyskusji o aborcji doszliśmy do istoty człowieczeństwa. Czas najwyższy aby w tej sprawie wypowiedziały się organizacje osób i opiekunów niepełnosprawnych.

Poseł Leszek DobrzyńskiAutor: Leszek Dobrzyński
Poseł na Sejm RP z PiS.