W dniu wykonywania wyroku Inka nie miała jeszcze osiemnastu lat – zabrakło zaledwie kilku dni. Na karę śmierci skazał ją Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku 3 sierpnia 1946 r. Miłość do ojczyzny wyniosła z rodzinnego domu, w którym ojciec dwukrotnie został wywieziony wgłąb Rosji, a jej matkę w 1943 roku torturowało i zakatowało Gestapo. Jeszcze w tym samym roku Danuta, wraz z rok starszą siostrą Wiesią, złożyła przysięgę i wstąpiła w szeregi Armii Krajowej.

Posłanie od chłopców z AK z Warszawy, z Wiązowny, Niedabyla, Stronca, Białobrzegów, Puszczy Kozienickiej. Od rodziny pułkownika Ryszarda Jerzego Kuklińskiego. Posłanie do Krakowa, bo dla Polaków Kraków to Ojciec, a Warszawa – Matka.

Wyobrażam sobie pochyloną nad więziennym grypsem kobietę. Kolejny już raz czyta oczami pełnymi łez zdanie: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Jestem pewna, że kobieta widzi pluton egzekucyjny stojący naprzeciw jej wnuczki – dziecka jeszcze. Nie wierzy, że historia „małej dziewczynki z AK” ujrzy kiedykolwiek światło dzienne. Że ktokolwiek znajdzie jej grób na cmentarzu bezimiennych.

Inko! Nie mogli do ciebie trafić z odległości kilku kroków! Teraz wiemy. To była salwa honorowa dla ciebie!

Babciu Inki! Tacy, jak twoja wnuczka, nie potrzebują oznakowanych płyt nagrobnych. Złotymi literami w sercu każdego z nas wyryte jest jej nazwisko: „Danuta Siedzikówna”.

Babciu Inki! Teraz wszystkie babcie w Polsce i na całym świecie, przez wieki będą wymawiać imię Inki, ucząc swoje wnuki, co kryje się w słowach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Babciu Inki! Doczekaliśmy chwili, kiedy pomnik dziewczynki z białostoczczyzny, wołającej w godzinę śmierci: „Jeszcze Polska nie zginęła!” stanął w Parku Jordana w Krakowie, wśród Wielkich Polaków.

Babciu Inki! Babcie na całym świecie powtarzać będą za Świętym Janem Pawłem II: „Wymagajcie od siebie nawet gdyby inni od Was nie wymagali”.

Roman Barszcz i Małgorzata Kupiszewska

Tekst przemówienia wygłoszonego w czasie odsłaniania pomnika Danuty Siedzikówny w krakowskim Parku Jordana.