Po pierwsze, trzeba powiedzieć jasno, że to Niemcy zamordowali Warszawę. Nie Hitlerowcy, nie Naziści, ale Niemcy. Tak jak napisane jest na wystawie w PWPW – „Niemieccy kaci, polskie Ofiary”.

Po drugie , Rosjanie, jako druga siła mordująca Miasto i jej mieszkańców. Tak, oni też są winni, bo na to pozwolili.

Moja babcia została na Pradze, a dziadek i część rodziny walczyła w Powstaniu. Na Pradze też były krótkie i zwycięskie walki, w których brał udział brat babci. Opowiadała mi potem, że wzięci do niewoli Niemcy byli przekonani, że powstanie wygra, bo Rosjanie już byli blisko. bali się ich i prosili Powstańców o ukrycie ich.

Babcia opowiadała: „Rosjanie wpadli na Pragę pijani i dzicy. Wpadali do „Drewniaków”, widzieli, że nie ma tam czego ukraść, to zabierali wódę. „Gdzie ci bandyci z Powstania!/ Gdzie ci faszyści z AK?!” – wrzeszczeli. Na szczęście w nieszczęściu, szybko podjechały sztaby i opanowali tą dziką bandę. Jeńcy niemieccy zauważyli, że po drugiej stronie nikt nie obsadza mostów.

Wojsko niemieckie robiło, co chciało i działało tak, jakby nie obawiało się desantu Sowietów, którzy „opalali się” na prawym brzegu, komentując ze śmiechem wybuchy w mordowanym Mieście”. Od razu zaczęło pracować NKWD i Informacja Wojskowa. Wyłapywali ludzi z AK i Powstańców, którzy przedostali się przez rzekę.

Dziadka uratowało to, że był robotnikiem, chociaż nie przyznał się, iż był majstrem. Poza tym był ciężko ranny, a i też odezwały się rany z 1939 roku. Na szczęście Ruskie nie pytali, gdzie i kiedy stracił nogę we Wrześniu. Potem była zima, „wypady” do Śródmieścia w poszukiwaniu krewnych, których to „wypadów” Rosjanie nie tolerowali, ale babcia wolała uciec do ruin, niż zostać z Ruskimi na Pradze.

Grafika – Autor: Krystian Papierkiewicz GRAFIKA NARODOWA I PATRIOTYCZNA