„3 tony węgla dla każdego gospodarstwa domowego”. To oficjalne przyznanie się do tego, że węgla brakuje, zabraknie.

Ktoś teraz powie, co mnie to obchodzi, nie palę węglem. Ciepło sieciowe w kaloryferach (miejskie, komunalne, …) niestety pochodzi głównie z węgla. Zatem wielu może się zdziwić tej zimy.

Trzy tony węgla nie starczy na ogrzanie przeciętnego domu w którym przebywa rodzina przez całą dobę. Sprawa się komplikuje jeżeli przy domu znajduje się użytkowane w różnym celu zaplecze gospodarcze wymagające również ogrzewania.

3 tony, to ilość, która pozwoli nie zamarznąć ludziom w domach przy założeniu, że będą oszczędzać i zima nie będzie zbyt surowa i długa. Pozostaje sprawa otwarta dystrybucji tych 3 ton. Jeżeli nawet ta ilość będzie do odbioru ze składów, które dopiero rząd zaczyna poszukiwać, to za jaką cenę transport?

Wiele osób nie ma też możliwości, aby odebrać taką ilość i zgromadzić u siebie, np. osoby starsze w kamienicach itp. Składy będą „prowadzić zeszyt”, że Pani Grażynka odebrała 200 kg i zostało jej jeszcze 2800 kg?

Wygląda to bardzo źle.

Jeżeli ludzie zaczną się dogrzewać farelkami w domach, biurach, mogą nam grozić wyłączenia prądu. Zadowolenie z posiadania pompy ciepła może okazać się również chwilowe. Gaz? Zapewnia nas, że nie zabraknie sam Morawiecki, a on przecież nigdy nie kłamie.

Czytaj więcej tutaj.

Autor: Diario