Ostatnio zaciekawiła mnie sytuacja w Sopocie gdzie wprowadzono obostrzenie, w postaci zakazu wstępu do nocnych lokali dla osób poniżej 21 roku życia. No i do tego momentu jeszcze wszystko jest zrozumiałe, ale uwaga – ten zakaz nie obowiązuje studentów! Jeśli masz legitymację studencką – wchodzisz bez tej cenzury wiekowej.

W ten sposób w Sopocie odżyła teoria o wiodącej i szczególnej roli inteligencji chyba, że chodziło tylko o parafrazę znanego tekstu „Gość z legitymacją studencką jest mniej awanturujący się”. A swoją drogą, ciekawe, co na ten swoisty indeksowy apartheid, dyżurni specjaliści od lamentowania nad „dzieleniem Polaków”… Może też ktoś wyszedł z założenia, że jeśli ktoś nie studiuje to pewnie pracuje, a skoro pracuje to musi rano wstać, więc nocne imprezowanie jest absolutnie nie wskazane – nie to co w wypadku studentów.

Osobiście nie wiem jakie badania potwierdzają, że student ma mocniejszą głowę od swego kolegi, który zakończył kształcenie na niższym poziomie, ale rozumiem, że w Sopocie trzeba było zrobić akcję, no to zrobiono, trzeba było też ograniczyć straty lokali biorących udział w tej akcji – więc wymyślono pewną furtkę dla zapewne znacznej ilości klienteli.

Bo, że chodziło o swoista zachętę do studiowania raczej nie sądzę.

Autor: Leszek Dobrzyński
Poseł na Sejm RP z ramienia PiS.