Posłowie oderwani od rzeczywistości, zamknięci w swoich biurach poselskich to nic dziwnego w okręgu „broszki” z Brzeszcz. Słuchanie Premiera Kaczyńskiego i niesłyszenie tego co mówi Prezes PiS, to standard partii władzy. Spadochron na liście w okręgu 12 jest także niczym nadzwyczajnym. Pokazanie czterech liter niepełnosprawnemu to jednak coś nowego!

W sobotnie popołudnie 21 września 2019 roku przejdzie w Wadowicach do annałów historii polskiej polityki jako kolejny dzień kompromitacji posłów PiS i kandydatów na parlamentarzystów tej partii, którzy przywieźli jak „kanarka w klatce” Prezesa Kaczyńskiego do Papieskiego Miasta. Wprowadzili bocznym wejściem do auli Państwowej Szkoły Muzycznej i poprosili o słowa otuchy. W szkole publicznej, gdzie istnieje ustawowy zakaz prowadzenia agitacji politycznej (Prezes mógł przecież o tym nie wiedzieć, gdzie go wiozą?), odbyła się konwencja partii rządzącej.

W tej sytuacji, to co mówił Premier Kaczyński nijak miało się do rzeczywistości, która aż skrzeczy ze śmiechu, gdy widzi obłudę lokalnego barona partyjnego PiS i jego akolitów z zarządu okręgu chrzanowskiego tej partii. Ten właśnie „poseł nic nie mogę” z Andrychowa, którego tak określają sami mieszkańcy w rozmowach na mieście, zablokował wejście matki z niepełnosprawnym synem na konwencję PiS w Wadowicach. Warto w tym miejscu powiedzieć, że tej dzielnej kobiety, która wychowuje 4 dzieci nie wpuszczono na salę szkoły publicznej, ani nawet do budynku, bo nie było jej na liście. A jej synowi bardzo zależało na zobaczeniu tego wydarzenia, ale poseł Polak, który uwielbia wystąpienia nocne w Sejmie, gdy cała Polska już śpi, nie słyszał (???), gdy się do niego dzwoniło przez 3 dni (od środy). Jednak przeszedł sam siebie, gdy w piątek wysłał SMS-a z treścią, że nie może rozmawiać i prosi o kontakt ze swoim biurem poselskim od poniedziałku do piątku w godz. Od 9 do 15. Nie byłoby w tym nawet nic dziwnego, bo przecież „przepracowany” parlamentarzysta nocnym głoszeniem oświadczeń w Sejmie np. o tym, że „na Kocierzu spadł śnieg” prowadzi „aktywną” anty kampanię, bo Prezes kazali?

W całej tej historii nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów chłopak z rodzicami został dokładnie sprawdzony przez Kancelarię Prezydenta i spotkał się w styczniu z Prezydentem Dudą w Wadowicach. Ten mroźny dzień zapadł bardzo głęboko i pozytywnie w pamięci chłopaka dotkniętego Zespołem Aspergera, ale polityczni przebierańcy z PiS w Papieskim Mieście mogli o tym nie wiedzieć. Przecież niejaki (nijaki)„statyw” Kocicha, gdy ten był szefem powiatowych struktur PO w powiecie wadowickim a potem szef młodzieżówki PO na tym terenie, nie interesował się tak nieistotnym dla niego faktem. Wszak teraz jest „wielkim” przewodniczącym rady miejskiej i „bojownikiem”, bo tak akurat zawiał polityczny wiatr przemian, na lokalnym rynku. Teraz nie jest już „statywem”, tylko „graczem” w „politycznej piaskownicy” polityków oderwanych od rzeczywistości. Ci goście nie mają żadnych zasad i skrupułów oraz oporów, bo przecież to oni są na fali politycznego poparcia, a na „wielickiej szkapie” wjadą na Wiejską? A tam już hulaj dusz, piekła nie ma i zamiast statywu będzie teraz nosił teczkę „posła na 3 miesiące”?

Reasumując szkoda, że politycy PiS i przebierańcy w wadowickim PiSie słuchają Prezesa Kaczyńskiego, ale nie słyszą tego, co do nich mówi. Premier jak zwykle miał najlepszy czas „na setkę” przy wysiadaniu ze swojej bryki i przemieszczaniu się na miejsce konwencji. Można mieć nawet wrażenie, że ten cierpiący na stawy kolanowe polityk unosi się nad ziemią, gdy przemieszcza się ze spotkania na spotkanie. Ale to nie tak miało być i nie o tym mówi lider PiS w swoich wystąpieniach, bo on mówi swoje, a doły robią swoje, czyli są daleko od Polek i Polaków.

Nawet to kłapanie zębami za plecami Prezesa nie przeszkadza Liderowi PiS, a może nawet o tym nie wie? Przecież to tutaj dochodzi do reaktywacji „układu zamkniętego 2.0” a posłanka z Wadowic, była burmistrz szepcze do ucha prezesowi, co widać na zdjęciu. Czy oni już wstydu nie mają?

Jeszcze nie tak dawno Ci ludzie zachęcali do głosowania na PO i rozwieszali banery oraz kleili plakaty Politycznych Obłudników, bo wtedy walczyli z tym złym PiSem po zamachu smoleńskim. Teraz to co innego, bo są PiSowcami a jeden z nich nawet dyrektorem biura poselskiego poseł PiS.

To jak to jest z Waszą wiarygodnością? Nie macie miejsca na swojej konwencji dla matki z niepełnosprawnym synem, a z zaszczytami gościcie w swoich szeregach przestępcę, który podaje się za Żołnierza Wyklętego, gdy jak wynika z akt IPN był zwykłym bandziorem po 1945 roku i siedział w kryminale za przestępstwa pospolite a nie walkę o wolną Polskę. W dodatku te 300 tysięcy odszkodowania będzie musiał niebawem oddać do Skarbu Państwa, bo zostały mu niesłusznie przyznane na podstawie kłamliwych oświadczeń i zeznań. Czy nie jest Wam teraz wstyd?