Ta płyta z błędami wisiała wiele lat, obecna lepsza, ale czemu nie dokładna?!

Wg mnie poprzedni zestaw kierownictwa był już sklerotyczny, w dodatku wojewódzcy konserwatorzy, byli analfabetami niemieckimi! Proponowałem kiedyś na konserwatora człowieka z Krakowa, historyka sztuki dr romanistyki i biegle władającego niemieckim, który m.in. dużo zrobił przy restauracji ratusza w Poznaniu, zresztą w Gdańsku też działał i on mnie znalazł (ciekawe czemu i jak…)! Przyjechał, bo miał ochotę tu przyjść, rozmawiano z nim, ale był za mądry i wzięto tępaka z zielonogórskiego i go po roku zwolniono. Następni i obecny wg mnie nie są lepsi!
Obecny raz miał wykład raczej mówił o swoich planach. Nim zaczął po cichu spytałem: Beherrschen Sie Deutsch? A on po polsku: nie znam niemieckiego! Dałem mu moją wizytówkę i powiedziałem o swoich pasjach i o Bramie Długoulicznej, a on znał tylko Złotą!!!
Adamowicz wysłał mu skradzioną mnie książkę „Kompromitacja… Gdańska i … ministra kultury!”
Ale władca konserwacji nigdy nie raczył do mnie nawet zadzwonić… A Adamowicz wprost nienawidzi mnie!!!

Koperkiewicz wiekiem był chyba 5 lat młodszy ode mnie, ale na tym stanowisku w poglądach bardzo już sklerotyczny – bał się odważnych myśli. Parę razy pokazałem mu, że szef Dworu Artusa nie ma pojęcia o jego historii, a on nic na to… Długo trwało zanim Śledź odpłynął. Podarowałem mu moją „Kompromitację …”
Bał się zaprosić mnie z wykładem o niej… Kiedyś rzekł do mnie: przydałaby się publikacja o Bramie Wyżynnej! W sam raz miałem przy sobie bogaty zestaw jej zdjęć wielkości a-3 i dodałem, że mogę napisać, bo zebrałem masę materiałów – bez odpowiedzi!
Przetłumaczyłem regulaminy Dworu Artusa powiedziałem Śledziowi i Koperkiewiczowi. Po 2 latach zaprosił mnie z wykładem do Dworu… Po 30 minutach przerwał mi, bo mają przyjechać ambasadorzy krajów zachodnich i półtorej godziny ględził (w tym był bardzo wytrwały) razem ze swoim pracownikiem i m.in. powiedział, że w Dworze Artusa było Bractwo Kobiet! Osoby znające moje pasje badawcze spojrzały na mnie! Zaprzeczyłem kręcąc głową! Jedna z koleżanek poprosiła, aby na ten temat powiedział coś więcej, a on nic, tylko się jąkał i dukał w ślepym zaułku! Aż mu przerwałem, wstałem i zaprzeczyłem tym bzdurom. W końcu Śledź odpłynął..!
Przecież za Encyklopedię Gdańska to chyba Koperkiewicz zawinił, że wybrano na redaktora naukowego wprawdzie z tytułami profesora zwyczajnego, ale bez znajomości niemieckiego, a na kierownika naukowego owszem dr i byłego dyrektora muzeum miejskiego, ale też bez pojęcia o języku niemieckim.
Gdańsku jaki jesteś biedny, że masz tu mocnego prezydenta miasta, ale antynaukowego oportunistę!On lubi pokorne cielaki, dlatego poziom kultury jest nędzny taki!

Jest piękne niemieckie przysłowie: Was ist ein Titel ohne Mittel ! Ja to tłumaczę: Co daje tytuł profesora, jeśli pusta jest jego głowa?

Cóż… że jest nowy dyrektor muzeum – dowiedziałem się od kasjerki w Uphagenie. Przyszedłem tam z turystami niemieckimi jako przewodnik, a pani rzekła do mnie: panie Franciszku, ale od dzisiaj nie może pan grać na fortepianie, bo nowy dyrektor unieważnił zezwolenie Koperkiewicza (miałem je chyba z 30 lat!) i musi pan dostać od nowego dyrektora Ossowskiego!
Cóż zaskoczyło mnie, że nie chciał mnie poznać, bo nawet starzy ochroniarze wiedzą, że przyprowadzałem najwięcej turystów w tym niemieckich do muzeum! Dla mnie to policzek! Ale NOWA MIOTŁA! Qui vivra, verra! /kto pożyje zobaczy!/
Wczoraj nie udało mi się dodzwonić do dyrektora – był bardzo zajęty.
Szkoda, że przez tyle miesięcy nie szukał takich jak ja…
Życzliwie już powiem: Do twierdzy Wisłoujście jest daleko… historia jest w cetrum w Prawym Mieście (Rechtstadt), a nie w Głównym Mieście, bo w Polsce główne miasto to Warszawa!

Rajcy miasta odwagi i pójdźcie po rozum do głowy, a nie do półgłówków ze szczytów władzy!

Franciszek Krzysiak – dysydent, ale pasjonat zabytków Gdańska!!!