W ostrym w liście skierowanym do Morawieckiego, premiera i posła ze Śląska przewodniczący Komisji Krajowej Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80 pyta: czy aktualna sytuacja jest walką z koronawirusem, czy może „dobijaniem Śląska i górnictwa”? Pojawia się podejrzenie, że epidemia staje się pretekstem do zamykania kolejnych kopalń. Dopytuje też jak to jest możliwe, że wbrew temu co blisko tydzień temu zapowiadał premier (czytaj więcej), kopalnie nadal nie wróciły do normalnego wydobycia, a wręcz dwie kolejne „Bielszowice” i „Pokój” mają stanąć. Wpłynie to dotkliwie na czerwcowe wypłaty górników. – „Nic nie zapowiada, aby mogło być lepiej. Rząd Pana Premiera zajęty jest wyborami, geszeftami na maseczkach i politycznymi gierkami. Tymczasem na Śląsk i na górników dalej wylewa się fala hejtu. I trudno się nawet temu dziwić, skoro jedyną poddaną masowemu testowaniu grupą zawodową są właśnie górnicy” – m.in. czytamy w liście związkowców do premiera.

W korespondencji mowa też o wspólnej inicjatywie górników z WZZ „Sierpień 80” i medyków z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, aby pobierać osocze od górników-ozdrowieńców. Żeby było to jednak możliwe na masową skalę, potrzebna jest mała zmiana przepisów. Chodzi o to, że górnicy jako jedyna grupa zawodowa muszą odpracowywać dni honorowego krwiodawstwa by uzyskać uprawnienia emerytalne. Jest to absurd tak wielki,  że mowa tu o krwi, której zawsze potrzeba i która naprawdę ratuje zdrowie i życie innych. – „Wspólny apel związkowców i medyków został zignorowany i przemilczany, ponieważ pochodził m.in. od związkowców, a tych władza również Pańskiego rządu chce widzieć jako rzucających kamieniami, palących opony, nieodpowiedzialnych chuliganów. Zignorowaliście i zamilczeliście słuszną i wzniosłą inicjatywę tylko dlatego, że nie pasowała Wam do wcześniej napisanego scenariusza” – oburzają się związkowcy.

Pełna treść listu do Premiera Morawieckiego poniżej:

Katowice, 21 maja 2020 roku

      MATEUSZ MORAWIECKI
Prezes Rady Ministrów
 Poseł na Sejm ze Śląska

Walka z koronawirusem czy dobijanie Śląska i górnictwa?

Podczas gospodarskiej wizyty w Katowicach ogłosił Pan Premier, że wszystko jest pod kontrolą i wydobycie na kopalniach zostanie wznowione. Zadowolony z sobie wrócił Pan do Warszawy. Tymczasem na Śląsku, zamiast ruszyć wydobycie na kopalniach, na których do tej pory było zatrzymane, następuje zatrzymanie kolejnych kopalń.

Żadna z kopalń, o których Pan mówił nie wróciła do normalnego wydobycia, a wkrótce dojdzie do zatrzymania wydobycia w kopalniach „Bielszowice” i „Pokój” w Rudzie Śląskiej. W przypadku „Bielszowic” z powodu prowadzonych testów. Na „Pokoju” zupełnie bez przyczyny, ponieważ nie stwierdzono tam żadnych przypadków zakażeń, ale jako że jest powiązana z „Bielszowicami”, kopalnia „Pokój” również będzie musiała stanąć!

Górnicy muszą czekać na wyniki testów do nawet około tygodnia. Oznacza to zatrzymanie ruchu tych kopalń na ok.3 tygodnie. Do już niepracujących załóg kopalń „Jankowice”, „Murcki-Staszic” i „Sośnica”, które w czerwcu otrzymają groszowe wynagrodzenie z powodu postoju, dołączy kilka tysięcy górników rudzkich kopalń, którzy również otrzymają rażąco niskie pensje. Przypomnieć trzeba, że górnicy już zgodzili się na skrócenia czasu pracy o tzw. wolne piątki, co oznacza, że wynagrodzenia pracowników tych kopalń, które zostały zatrzymane z powodu pandemii koronawirusa, będą drastycznie obniżone. Górnicy i ich rodziny już w czerwcu będą musieli wybierać czy płacić czynsz i opłaty – czy kupować jedzenie.

Nic nie zapowiada, aby mogło być lepiej. Rząd Pana Premiera zajęty jest wyborami, geszeftami na maseczkach i politycznymi gierkami. Tymczasem na Śląsk i na górników dalej wylewa się fala hejtu. I trudno się nawet temu dziwić, skoro jedyną poddaną masowemu testowaniu grupą zawodową są właśnie górnicy. W tym samym czasie z ust ministerialnych urzędników co raz słychać stwierdzenia o ogniskach zakażeń na kopalniach, o tym że gdyby nie Śląsk i górnicy, to Polska byłaby już wolna od koronawirusa, zaś ograniczenia nałożone na społeczeństwo byłyby szybciej znoszone. Jaka jest prawda, pokazały badania przesiewowe w Łodzi, zlecone przez prezydent miasta, wśród pracowników żłobków i przedszkoli, z których to na ok. 3300 próbek, w 450 przypadkach okazało się, że osoby te miały styczność z koronawirusem. To wynik wyższy niż pośród górników! Powtarzamy po raz wtóry, gdyby badania na skalę taką, na jaką poddano górników, zorganizować wśród innych grup zawodowych i w innych częściach kraju, wyniki byłyby podobne jak te u górników i na Śląsku. Niestety, inne grupy zawodowe choć chcą być testowane, nie mogą się tego doprosić.

Skala pandemii, z jaką mamy do czynienia w Polsce, jest o wie wyższa niż ta oficjalnie podawana. Rząd zajęty wyborami, walką o władzę, synekury, pozycję i układy, nie tylko nie potrafił wypracować odpowiednich procedur i wprowadzić skutecznych oraz szybkich działań w walce z koronawirusem w górnictwie, ale i nie jest  w stanie przedstawić programu funkcjonowania branży. Do dziś dnia takiego pomysłu na górnictwo rząd nie ma. Powoduje to frustrację i rozgoryczenie wśród górników. Nie wiadomo jak branża ma funkcjonować nie tylko w najbliższych latach, ale nawet w najbliższych miesiącach.

Rządu Pana Premiera Mateusza Morawieckiego, Posła ze Śląska, na tyle nie obchodzi śląskie górnictwo, że nie był w stanie odnieść się do tak prostej w swym zamyśle, lecz niezwykle istotnej sprawy dla wszystkich Polaków, jak pozyskanie osocza od górników-ozdrowieńców. Górnicy z WZZ „Sierpień 80” we współpracy z Centralnym Szpitalem Klinicznym MSWiA w Warszawie wyszli z apelem do wszystkich górników o oddawanie osocza, którzy gorzej przechodzą tę chorobę. Są hospitalizowani i pod respiratorami walczą o życie. Wyszliśmy z inicjatywą, zaznaczając tylko i uczulając rząd, że aby było to masowe, musi zostać spełniona jedna mała rzecz. Otóż, górnicy jako jedyna grupa zawodowa, muszą odrabiać (odpracowywać) dni honorowego krwiodawstwa.  Ludzie oddający cząstkę siebie, aby ratować życie innych nie mogą być za to karani, a tym jest obowiązek odpracowywania dnia, w którym to robią. Stąd był nasz niedzielny (17.05)  apel do rządu, do resortów pracy, zdrowia i aktywów państwowych. Aby anulować te bzdurne przepisy. Niestety, ten apel po dziś dzień pozostał bez odpowiedzi. Nawet takiego, minimalnego wysiłku podjąć Wam się nie chce! To pokazuje w jak małym stopniu Pański rząd zainteresowany jest rozwiązywaniem problemów, a w jak dużym chodzi o pozorowanie działań i propagandę. Wspólny apel związkowców i medyków został zignorowany i przemilczany, ponieważ pochodził m.in. od związkowców, a tych władza również Pańskiego rządu chce widzieć jako rzucających kamieniami, palących opony, nieodpowiedzialnych chuliganów. Zignorowaliście i zamilczeliście słuszną i wzniosłą inicjatywę tylko dlatego, że nie pasowała Wam do wcześniej napisanego scenariusza. Ponadto, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie chce rozpocząć program badania górników-ozdrowieńców z COVID-19 celem badań pod kątem powikłań w układzie oddechowym wywołanych w obliczu tej nowej choroby. Czy także ta inicjatywa pozostanie bez odpowiedzi? My, górnicy i medycy podsuwamy rządowi gotowe rozwiązania, lecz z Waszej strony cisza. Bo macie ważniejsze według siebie rzeczy na głowie.

W tej sytuacji, trudno się dziwić, że fala niepokoju na Śląsku i wśród górników narasta. Premier i Poseł ze Śląska powinien o tym wiedzieć i wyciągnąć z tego wnioski.

/za Komisję Krajową/
BOGUSŁAW ZIĘTEK
Przewodniczący WZZ „Sierpień 80”

Fot. facebook/Śląski Urząd Wojewódzki