Jak nie drzwiami, to oknem. Połajanki, jakich nie oszczędzili Tusk na zmianę z Junckerem rządowi Beaty Szydło nie przyniosły żadnego efektu. Ba, pojawiły się wyliczenia kosztów, jakie Polska musiałaby ponosić utrzymując wzmożoną kontrolę policyjno – wojskową na poziomie Włoch. Są większe, niż hipotetyczne kary, jakimi straszy nas europejska władza.

Tymczasem problem uchodźczy w coraz bliższej perspektywie jawi się jako czynnik mogący zdestabilizować system pomocy socjalnej państw członkowskich Unii Europejskiej.

Stąd zapewne taki nacisk na Polskę oraz Węgry. Być może w rozumieniu najbliższego otoczenia „Anhellah” Merkel narasta przekonanie, że kolejne setki tysięcy napływających islamistów może pozbawić władzy nie tylko ich, ale dzieci i wnuki. Bo Hans wreszcie zrozumie, że poziom życia, do jakiego przywykł za młodu jest bezpowrotną mrzonką.

Nieudany eksperyment socjalistyczny, na przestrzeni 100 lat już trzeci (wcześniejsze to 1917 i 1933) może pozbawić kastę rządzącą Europą władzy.  To okazuje się zbyt wielką ceną za trwałe zniszczenie społeczeństw europejskich i próbę wyhodowania kolejnego socjalistycznego homunkulusa.

Polska i Węgry mają wedle tej hipotetycznej nowej strategii pełnić rolę australijskiego obozu dla nielegalnych imigrantów na Nauru.

Niski socjal, społeczeństwo nie oczadziałe dekadami sączenia multi-kulti faktycznie może życie imigranta zamienić w piekło.

Jak bowiem pisał Cezary Kazimierczak w swoim słynnym już liście do J. C. Junckera:

… reżyserka Holland wyraźnie mówi, że obecnie w Polsce jest gorzej niż za Hitlera i Stalina, a aktorka Janda w sposób jednoznaczny stwierdza, „że ludzie w Polsce nigdy nie bali się tak jak teraz”. Aktorka Cielecka zaś „czuje się w tramwaju jak żydowskie dziecko za okupacji”. Taki los chce Pan zgotować tym cudem uratowanym ludziom?

Panie Przewodniczący! Nie dziwią mnie te opinie. W naszym kraju nie jest dobrze. Począwszy od zbrodniczego pozbawienia prenumeraty przez rządowe agencje Gazety Wyborczej, poprzez niedopuszczenie do udziału w programie na TVP Info charyzmatycznego Jarosława Marciniaka jako reprezentanta KOD, w miejsce zaproszonego Mateusza Kijowskiego, a skończywszy na wykluczeniu posła Szczerby z obrad Sejmu za wyrażenie uczuć do Marszałka tej samej płci. To tylko wybrane, niektóre zbrodnicze czyny kaczystowskich siepaczy.

Kto jak kto ale Pan, jako chrześcijanin dumny członek Chrześcijańsko-Społecznej Partii Ludowej nie powinien posyłać ludzi do piekła!

 

Skoro jednak chce posyłać na zatracenie oznacza to, że Komisja Europejska zaczyna coraz bardziej bać się reakcji na razie oczadziałych w przeważającej większości od multi-kulturowych eksperymentów (u nas do niedawna zwanych internacjonalizmem) z każdym jednak zamachem coraz bardziej trzeźwiących społeczeństw.

Tak jednak tłumaczą sobie rzeczywistość ci, którzy nie chcą uwierzyć, że Komisja Europejska opanowana jest przez dogmatycznych durniów.

 

Bez względu na rzeczywiste przyczyny Beata Szydło mówi nie.

 

Skoro drzwi są zatrzaśnięte pozostaje okno.

Tym oknem jest nowa europejska inicjatywa – „Relaunching Europe Bottom-Up”, w wolnym tłumaczeniu: „nowe otwarcie dla Europy – oddolna zmiana”.

 

Pod tym hasłem kryje się nowa polityka z naciskiem na miasta, samorządy i regiony, a nie rządy centralne w odniesieniu do uchodźców. Jej zdaniem potrzebny jest Fundusz Europejski (European Fund), do którego mogłyby się zgłaszać miasta i samorządy, które chciałyby przyjąć uchodźców i imigrantów.

Chodzi o to, żeby dostęp do tych funduszy nie musiał odbywać się przez rządy centralne, ale żeby poszczególne europejskie miasta mogły sięgać po te pieniądze, gdyby chciały przyjąć uchodźców. To miałoby poprawić sytuację wszystkich i rozwiązać problem uchodźców.

Przedstawiciele samorządów z Niemiec, Polski, Szwecji, Portugalii i Grecji potwierdzili, że taki ułatwiony dostęp do funduszów unijnych byłby bardzo pomocny. Andreas Schönström, wiceprezydent Malmö powiedział, że miasto przyjmując uchodźców z Bliskiego Wschodu tylko zyskało, a nie straciło. Z kolei  Henryka Bochniarz z Polski wyjaśniła, że u nas brakuje rąk do pracy. „Na razie mamy na szczęście duże grono Ukraińców. Ale co dalej? To są kwestie bardzo pragmatyczne, ważne dla biznesu.” – powiedziała.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w swoim przemówieniu grał na emocjach. „Gdańsk to miasto solidarności i musi to w praktyce udowadniać. Do polityków należy odważne mówienie o rzeczach niełatwych. Należy iść pod prąd. Uważam, że obecny polski rząd w Warszawie z powodów moralnych i zobowiązań europejskich powinien przyjąć uchodźców” – mówił prezydent.

Na koniec uczestnicy międzynarodowej debaty podpisali wspólny manifest, który będzie dystrybuowany w miastach Europy. Wzywa się w nim Brukselę do bezpośredniego wspierania finansowo miast i regionów, chcących uchodźców.

https://ndie.pl/gdansku-podpisano-manifest-wzywajacy-bruksele-wspierania-finansowego-miast-ktore-chca-uchodzcow/

 

Malmö zdaniem swojego wiceszefa jedynie zyskało.

Oto jak bardzo:

Jest źle – mówią mieszkańcy Malmö. Jest bardzo źle, wręcz dramatycznie. Miasto, dzięki imigrantom, zmieniło się tak, że najstarsi go nie rozpoznają. Szwedzi wyprowadzają się, Polacy wyjeżdżają do Polski, w mieście często wybucha strzelanina, słychać o napadach na sklepy i podpalaniu samochodów – takie krążą opowieści. Choć wielu studzi takie nastroje, to widać, jak ostatni napływ imigrantów i uchodźców dzieli. Zwłaszcza w Malmö.
Gwałt transmitowany na Facebooku przedostał się do mediów na całym świecie i zrobiła się burza. Ale, niestety, to medialna kropla w morzu tego, co od miesięcy ma dziać się w wielu miastach Szwecji. Mimo usilnych zabiegów szwedzkiego rządu, by zintegrować ostatnio przybyłych imigrantów i uchodźców z resztą społeczeństwa, rzeczywistość okazuje się inna. Malmö, według niektórych, awansowało właśnie na drugie miejsce najbardziej niebezpiecznych miast Europy. Choć nie do końca jasne są te dane, i tak słychać opinie, że ostatnio w mieście dzieje się źle.

– Prawie co noc jest strzelanina. Ich gangi ciągle mają jakieś porachunki. Ciągle słyszymy o napadach na sklepy. Rozbijają się po mieście najlepszymi samochodami, nie zatrzymują się na wezwanie policji. Podpalają samochody. Słyszymy, że ludzie boją się wieczorami wychodzić z domów. Nawet policja czasem apeluje o niewychodzenie z domów – opowiada nam jeden z mieszkańców.

http://natemat.pl/200085,szwedzi-milcza-i-ustepuja-im-miejsca-ten-kraj-niedlugo-sie-rozleci-mieszkancy-malm-boja-sie-w-innych-miastach-tez

 

 

Trudno podejrzewać Lisi portal naTemat o sympatyzowanie z rządem PiS. Dlatego też tekst powyższy opublikowany 27 stycznia 2017 roku jest tak bardzo cenny, gdyż świadczy o tym, że stan faktyczny w do niedawna szwedzkim mieście jest prawdopodobnie jeszcze bardziej tragiczny.

Właściciel tylu mieszkań, że nawet o wszystkich nie pamięta, ciągle jeszcze prezydent Gdańska Paweł Adamowicz , chce z Trójmiasta uczynić drugie Malmö.

Wychodząc naprzeciw inicjatywie gdańskiego kamienicznika jedna z największych w Polsce sieciówek lansuje dla kobiet dość ciekawe t-shirty.

Czy będą w nich paradować przybyłe na zaproszenie samorządowców imigrantki?

Na razie tylko to jest pewne, że po drugiej Polsce  i drugiej Japonii tym razem samorządowcy z kamienicznikiem Pawłem Adamowiczem na czele proponują nam urządzenie nad Odrą i Wisłą drugiej Szwecji.

Inszallah….

16.06 2017