W podwadowickim Collegium Marianum Księży Pallotynów przypomniano 23 września br. o księdzu majorze doktorze Leonie Bemkem, wieloletnim dyrektorze Collegium Marianum czyli Prywatnego Gimnazjum Księży Pallotynów na Kopcu, a później kapelanie załogi polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.

Leon Bemke pochodził z kaszubskiej rodziny z Tupadeł koło Jastrzębiej Góry, gdzie urodził się 18 lutego 1897 roku. W młodości pisał swoje nazwisko jako Behmke. Jak sam wspominał, w dzieciństwie najlepiej znał gwarę kaszubską, później język niemiecki. Zamiłowanie do języka polskiego rozwinął w Prywatnym Gimnazjów na Kopcu, do którego wstąpił jako czternastolatek w 1911 r. W 1916 r., mimo, że był uczniem gimnazjum, ale prywatnego i poza granicami ówczesnych Niemiec, wcielony został do armii pruskiej i skierowany na front francuski. Do odradzającej się Polski powrócił w lutym 1919 r., a do nauki na Kopcu w jesieni tego roku. Wtedy też wstąpił do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, czyli Kongregacji Księży Pallotynów i odbył nowicjat. Pomagał przełożonym w wychowywaniu młodszych roczników uczniów, organizował gimnazjalną orkiestrę i przedstawienia teatralne. Po zdaniu egzaminu dojrzałości kontynuował na Kopcu studia filozoficzne i teologiczne. Na kapłana Zgromadzenia wyświęcony został w 1925 r. w Krakowie przez ks. biskupa Adama Stefana Sapiehę.

W latach 1926-34 był rektorem domu pallotynów na Kopcu a równocześnie w okresie 1927-35 dyrektorem Collegium Marianum, czyli Gimnazjum. Przejściowo pełnił także funkcję przełożonego domu w Warszawie, a w latach 1931-34 był radcą regionalnym Pallotynów. Dzięki jego staraniom prywatne gimnazjum otrzymało w latach 30. prawa szkoły państwowej. W 1930 r. potwierdził dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego studia filozoficzne w zakresie filologii germańskiej i uzyskał uprawnienia do nauczania tego przedmiotu w publicznych szkołach średnich. W okresie posługi na Kopcu rozwinął działalność dydaktyczną i wychowawczą palotyńskiego gimnazjum, oraz starał się pogłębiać misyjny charyzmat kształtowanych w nim powołań. Równocześnie dokładał starań, aby młodzi ludzie kształceni w Collegium zdobywali wiedzę o wielu aspektach życia duchowego i praktycznego. Dzięki rozległym kontaktom księdza Bemkego z mieszkańcami miasta i okolicy, ze środowiskiem inteligencji oraz kadrą 12 pułku piechoty Ziemi Wadowickiej, Collegium Marianum stało się jednym z prężnych ośrodków intelektualnego i kulturalnego rozwoju, oddziaływającym na okolicę. Wśród wychowanków ostatniego rocznika kończącego Gimnazjum pod opieką dyrektora Bemkego był m.in. pochodzący ze Spisza późniejszy ks. pallotyn Józef Stanek, kapelan żołnierzy Powstania Warszawskiego pod pseudonimem „Rudy”, zamordowany 23 września 1944 r. przez Niemców i beatyfikowany później jako męczennik II wojny światowej.

W listopadzie 1934 r. skierowany został przez przełożonych do ówczesnego Wolnego Miasta Gdańska, gdzie objął opieką duszpasterską środowisko polskiej ludności. Zamieszkiwał najpierw w domu pallotynów niemieckich, ale po zaangażowaniu się w różne formy aktywności społecznej wśród gdańskiej Polonii, zmuszony został przez zniemczone i prohitlerowskie władze miasta do przeniesienia się do Oliwy. W latach 1935-39 nauczał języka niemieckiego w polskiej średniej i wyższej szkole handlowej w Gdańsku, gdzie założył Sodalicję Mariańską i zorganizował harcerstwo. Kierował pracami Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży i założył bursę KSM i Polskiej Macierzy Szkolnej. Był także komendantem Związku Harcerstwa Polskiego w Wolnym Mieście Gdańsku. Niemcy inwigilowali go i przeszkadzali w propolskiej działalności społecznej.

Oprócz cywilnej pracy duszpasterskiej oraz zaangażowania społecznego i kulturalnego w życie gdańskich Polaków, we wrześnie 1936 r. władze Rzeczypospolitej Polskiej powierzyły mu obowiązki pomocniczego kapelana załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej na półwyspie Westerplatte. Była to eksterytorialna enklawa Wojska Polskiego, w obrębie granic Wolnego Miasta. (W kontekście wadowickich związków księdza Leona Bemkego warto wspomnieć, że budowniczymi składnicy byli dwaj oficerowie wywodzący się z Ziemi Wadowickiej, pochodzący z Andrychowa major Rudolf Fryś-Fryszowski oraz urodzony w Wadowicach kapitan Stanisław Banaś). Ks. Bemke doprowadził do zorganizowania stałej kaplicy w WST na Westerplatte i był pierwszym kapelanem, który regularnie odprawiał tam msze i nabożeństwa we wszystkie niedziele i święta. Do polskiej placówki dojeżdżał tramwajem i kolejką, lub przypływał kutrem z przystani promowej w Nowym Porcie.

Aby ksiądz Bemke mógł unikać represji od proniemieckich władz gdańskich i zatrzymywania w trakcie spełniania posługi, kierujący Konsulatem Generalnym RP w Gdańsku minister Marian Chodacki na wniosek kierownika Referatu Wojskowego KG, pułkownika dyplomowanego Wincentego Sobocińskiego wystawił mu paszport dyplomatyczny. Ten dokument uratował życia księdza Bemkego w pierwszych dniach wojny. A wcześniej wielokrotnie pomógł w obronie Polaków i spraw Polskich w Wolnym Mieście. Późną jesienią 1938 r. ksiądz interweniował w obronie polskiego listonosza napadniętego przez kilku bojówkarzy hitlerowskich. Zdołał uratować pocztowca i przegonić napastników, ale po tej interwencji pozostał mu na całe życie złamany nos. Złożył wtedy oficjalny protest w obronie przedstawicieli polskich służb do władz gdańskich, Senatu Wolnego Miasta i Volkstagu, czyli parlamentu.

Ks. Leon Bemke zdawał sobie sprawę z nadchodzącej wojny. Bardzo chciał być wraz z żołnierzami WST w chwili wybuchu wojny. Kilkakrotnie w momentach zaostrzającego się konfliktu polsko-gdańskiego pozostawał na noc w Składnicy. Uzgodnił także z dowódcą placówki, majorem Henrykiem Sucharskim, że przyjedzie na Westerplatte 31 sierpnia 1939 r. i pozostanie do niedzieli 3 września. Niestety, samochód WST pojechał w południe 31 sierpnia odwieźć jednego żołnierzy załogi, ciężko chorego, do Szpitala Marynarki Wojennej w Gdyni. Nie wrócił przed wieczorem i ksiądz po telefonicznej rozmowie z mjrem Sucharskim pozostał w swoim mieszkaniu w Oliwie. Pomiędzy godz. 2.00 a 3.00 w nocy do jego mieszkania wkroczyli funkcjonariusze policji Wolnego Miasta, już jako niemieckiej Schutzpolizei, i wraz funkcjonariuszami Gestapo aresztowali księdza i przewieźli do przejściowego obozu dla gdańskich Polaków, zorganizowanego w Victoriaschule. 2 września 1939 r. włączony został do pierwszego transportu kierowanego do nowo utworzonego Konzentrationslager Stutthof czyli obozu koncentracyjnego w Sztutowie. Tuż przed wyjazdem transportu, wskutek interwencji dyplomatycznej został z tego transportu wyłączony i przeniesiony do innej części szkoły, gdzie odizolowano polskich przedstawicieli dyplomatycznych. 7 września przewieziono ich na granicę litewską, którą nakazano im przekroczyć. Litwini nie chcieli jednak przyjmować ani internować polskich dyplomatów i pozwolili im przejechać do nieogarniętej jeszcze wojną części Polski. Dzięki temu 10 września ks. Bemke mógł odprawić mszę św. w wileńskiej Ostrej Bramie, którą transmitowała rozgłośnia wileńska Polskiego Radia. Później w poszukiwaniu władz polskich skierował się na południe, najpierw do Łucka na Wołyniu a później w stronę granicy polsko-węgierskiej. Niestety, zanim tam dotarł, Polska została najechana przez armię sowiecką. Ks. Bemke na kilka tygodni zamieszkał we Lwowie a później w Jamnie. Zagrożony aresztowaniem jako uchodźca wojenny i ksiądz katolicki, zdecydował się na powrót do Wilna. W lutym 1940 r. znalazł się na Litwie, gdzie z ogromnym trudem udało mu się uzyskać zastępczy paszport brytyjski i w marcu przez Sztokholm i Vaxholm, gdzie wygłosił rekolekcje wielkopostne dla Polaków, m.in. z załóg internowanych polskich okrętów podwodnych, przedostał się do Paryża.

Mianowany przez biskupa polowego WP, księdza Józefa Gawlinę, kapelanem 2 Warszawskiego Pułku Artylerii Lekkiej 2 Dywizji Strzelców Pieszych, w jego szeregach w ramach francuskiego 45. Korpusu uczestniczył w walkach od Linii Maginota w rejonie Belfortu aż do granicy szwajcarskiej.  Internowany od 19 czerwca 1940 r. w Szwajcarii wraz z żołnierzami dywizji, był kapelanem polskich ośrodków akademickich w Winterthur k. Zurychu, Wiesendangen, Fryburgu i Sankt Gallen. Był także wędrownym kapelanem obozów internowanych dla szeregowych żołnierzy dywizji. Pełnił posługę wśród żołnierzy skierowanych do komand roboczych na szosach i przełęczach alpejskich, a równocześnie organizował posługę duszpasterską dla żołnierzy tajnej polskiej szkoły podchorążych, zorganizowanej na rozkaz dowódcy 2 DSP, generała Bronisława Prugara-Ketlinga oraz w czasie nieoficjalnych ćwiczeń polowych poszczególnych oddziałów dywizji w Alpach.

W 1944 r. po zajęciu Francji przez wojska alianckie Szwajcarzy zgodzili się odesłać do tego kraju żołnierzy polskich zamieszkałych tam przed wybuchem wojny, ale przede wszystkim chorych i inwalidów. Zorganizowanym pod tym pretekstem ponad 400-osobowym batalionem dowodził ks. Bemke, który przeprowadził transport do Grenoble, gdzie zameldował się u dowódcy WP we Francji, pułkownika dyplomowanego (późniejszego generała) Józefa Jaklicza, którego znał sprzed wojny z Wadowic, jako dowódcę 12 pp. Większość spośród tych żołnierzy, mimo oficjalnej demobilizacji, zgłosiła się do dalszej służby w szeregach Polskich Sił Zbrojnych. Walczyli w II Korpusie we Włoszech pod dowództwem gen. Władysława Andersa i w 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka na terenie Niemiec. Część została skierowana do Wielkiej Brytanii, gdzie uzupełnili szeregi tworzącej się 4 Dywizji Piechoty (Grenadierów). W ślad za nimi do Anglii skierowano w maju 1945 r. ks. Leona, który awansowany do stopnia majora (starszego kapelana) został szefem duszpasterstwa czyli dziekanem (etat podpułkownika) tej dywizji. Wraz z żołnierzami przeszedł później do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia i pełnił obowiązki kapelana do rozformowania oddziałów dawnej 4 DP. Ze służby wojskowej zdemobilizowany został 5 marca 1948 r.

Po zwolnieniu przez Paryż dotarł do Rzymu a później wyruszył jako rekolekcjonista do Nowego Jorku i Milwaukee w USA. We wrześniu 1948 r. powrócił do Rzymu i został osobistym sekretarzem generała pallotynów, ks. Wojciecha Turowskiego, a także wicerektorem domu generalnego i Kolegium Międzynarodowego. Od 1951 r. przebywał we Francji, gdzie uczył w gimnazjum w Osny, był superiorem regii francuskiej pallotynów, później radcą regii i proboszczem w Oignies. Blisko współpracował wtedy także z Polską Misją Katolicką. Z funkcji proboszcza został zwolniony z powodu wieku i stanu zdrowia w 1962 r. Od 1963 r. przebywał w North Tonawanda w Stanach Zjednoczonych, jako rekolekcjonista a później przełożony dwóch domów. Przyczynił się do powstania infrastruktury służącej rozwijaniu posługi i misyjnej działalności pallotynów: we Francji drukarni, w Ameryce instalacji Drogi Krzyżowej wokół kościoła nieopodal wodospadu Niagara i zabudowań pawilonowych, w których przez wiele lat organizowano festiwale polonijne.

Przez wiele powojennych lat nie wolno było wspominać, że polska załoga na Westerplatte miała swojego kapelana. W oficjalnych publikacjach poświęconych Składnicy na Westerplatte z reguły całkowicie pomijano sprawy religijnej posługi dla żołnierzy i osobę kapelana. Zdjęcia żołnierzy załogi WST, na których był z nimi ich kapelan, nie mogły być publikowane. Próżno także szukać nazwiska księdza Bemkego nawet w publikacjach wydanych przez czy pod egidą Ordynariatu Ludowego Wojska Polskiego. Wzmianki pojawiły się w nielicznych dopiero pod koniec lat 70. XX wieku, a i to często bardzo nieprecyzyjne, opisy zdjęć nie zawsze solidnie informowały, że stojący pomiędzy oficerami człowiek w czarnym płaszczu, to ksiądz, to kapelan, to Leon Bemke.

Polskę odwiedził w 1969 r., a powrócił do niej na stałe w 1976 r. Chociaż bardzo tęsknił za ojczystym krajem, powrót nie był łatwy, ponieważ władze Polski Ludowej nie uznały jego polskiego obywatelstwa. Przez całe powojenne lata podróżował po świecie jako tzw. bezpaństwowiec, posługując się paszportem międzynarodowym, tzw. uchodźczym, od nazwiska polityka Ligi Narodów Fridtjofa Nansena nazywanego paszportem nansenowskim. Kiedy już komunistyczne władze zgodziły się na jego „osiedlenie” w ojczystym kraju, jako bezpaństwowca, przyznawał, że bliscy zachęcali go do zamieszkania w pobliżu rodzinnych Kaszub, a przez dwa miesiące mieszkał nawet w Gdańskim domu pallotynów. To wtedy spotkał się z dawnymi żołnierzami i obrońcami Składnicy na Westerplatte. Ostatecznie wybrał jednak Wadowice i Kopiec, które ukochał od wczesnej młodości. Tu zmarł 25 maja 1984 r. i pochowany został 28 maja na niewielkim przyklasztornym cmentarzyku. Za zasługi w pracy społecznej i walce o polskość Gdańska odznaczony został w 1938 r. Złotym Krzyżem Zasługi, w okresie walk we Francji Krzyżem Walecznych a za służbę wojskową Medalem Wojska.

O przypomnienie osoby księdza Bemkego zabiegała m.in. społeczność Szkoły Podstawowej nr 2 w Myślenicach, noszącej imię Bohaterów Westerplatte. Staraniem władz Myślenic i szkoły wykonano dodatkową tablicę na grobie księdza Bemkego, przypominającą, że był ostatnim kapelanem załogi Westerplatte. Odsłonięto ją 23 września 2016 r. w miesiącu przypominającym wybuch II wojny światowej i walkę na Westerplatte, w rocznicę męczeńskiej śmierci jednego z wychowanków księdza Bemkego, błogosławionego ks. Józefa Stanka.

Uroczystość, której gospodarzami była społeczność Collegium Marianum, księża pallotyni z rektorem ks. Jackiem Jezierskim, oraz uczniowie i nauczyciele Publicznej Katolickiej Szkoły Podstawowej na Kopcu z dyrektor Renatą Rachwał, rozpoczęła msza święta, odprawiona przez pallotynów z wadowickiej wspólnoty i historyka Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, księdza doktora Stanisława Tylusa, profesora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który przypomniał w homilii postać kapelana Westerplatte. Mszę uświetniła orkiestra dęta OSP z Kleczy, która później poprowadziła zgromadzonych na przyklasztorny cmentarz. Wartę przy grobie ks. Bemkego pełnili żołnierze formacji Obrony Terytorialnej. Po odegraniu hymnu i odsłonięciu tablicy złożono kwiaty i zapalono znicze, po czym uczestnicy uroczystości przeszli do auli Collegium Marianum, gdzie uczniowie przedstawili krótką prezentację sylwetki bohatera dnia. Przedstawiciel zarządu Klubu Szkół Westerplatte, Bogusław Kucharek z Krakowa na ręce dyrektor SP nr 2 w Myślenicach, Beaty Chrapek-Paciorek podziękował inicjatorom uroczystości za jej przygotowanie.

W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych i szkolnych z Myślenic, dyrektorzy szkół podstawowych z terenu gminy Wadowice, przedstawiciele Delegatury Kuratorium Oświaty i Wychowania, asystent posła na Sejm RP, profesora Józefa Brynkusa, Michał Siwiec-Cielebon, który przekazał okolicznościowe listy gratulacyjne od posła dyrektorom szkoły z Myślenic, Szkoły na Kopcu oraz rektorowi wadowickich pallotynów. Na cmentarzu oraz akademii obecna była także zastępca burmistrza Wadowic Ewa Całus. Spotkanie zakończył obiad w refektarzu Collegium Marianum, podczas którego dyskutowano m.in. o związkach Wadowic z Myślenicami i obronie tego miasta we wrześniu 1939 r. przez żołnierzy 12 pp, o świętych i błogosławionych oraz kapelanach wojskowych ze zgromadzenia pallotynów, a także o znaczeniu i oddziaływaniu klasztoru na Kopcu, m.in. jako kościoła garnizonowego polskiego podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej, gdzie często przybywali na modlitwę wadowiccy Żołnierze Wyklęci, partyzanci batalionu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i Armii Polskiej w Kraju dowodzeni przez kapitana Feliksa Kwarciaka „Staszka”, „Siwego” i porucznika Mieczysława Wądolnego „Granita”, „Mściciela”. Bo to także, obok księdza Leona Bemkego i błogosławionego ks. Józefa Stanka, część pięknej historii Kopca i wadowickich pallotynów.

Michał Siwiec-Cielebon przed muralem Żołnierze Wyklęci w AndrychowieAutor: Michał Siwiec-Cielebon
Dziennikarz, historyk, asystent posła na Sejm RP dra hab. prof. UP Kraków Józefa Brynkusa, wnuk z-cy dowódcy 12. Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej majora Michała Siwca – przyjaciela ks. Leona Bemkego, kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowej Ziemi Wadowickiej im. 12 PP.

Więcej: Poseł Brynkus dziękuje za pamięć o Księdzu Majorze Leonie Bemke

wierni-na-mszy-na-kopcu-w-wadowicach

przed-grobem-ks-leona-bemke

ksiadz-rektor-przed-grobem-ks-leona-bemke

warta-honorowa-przed-grobem-ks-leona-bemke

harcerze-skladaja-kwaity-i-znicze-na-grobie-ks-leona-bemke

grob-ks-leona-bemke

warta-honorowa-przed-grobem-ks-leona-bemke-po-zlozeniu-kwiatow-i-odslonieciu-tablicy-pamiatkowej

mlodziez-na-uroczytsosci-przed-grobem-ks-leona-bemke

poczyt-sztandarowe-przed-grobem-ks-leona-bemke

mlodziez-na-cmentarzu-przed-grobem-ks-leona-bemke

grob-bezimiennych-zolnierzy-wrzesnia-1939-poleglych-na-polach-wokol-kopca

Fot. ks. dr Stanisław Tylus Sac

sztandary-przez-kosciolem-na-kopcu-w-wadowicach

poczet-sztandarowy-szkoly-podstawowej-im-12-pulku-piechoty-wadowickiej

dzieci-wprowadzaja-sztandary-do-kosciola

wprowadzenie-sztandarow-do-kosciola

poczet-sztandarowy-na-mszy-swietej-na-w-kosciele-na-kopcu-w-wadowicach

msz-sw-u-paulinow-na-kopcu-w-wadowicach-uroczystosci-odsloniecia-tablicy-memoratywnej-na-grobie-ks-mjr-dr-leona-bemke

ksiadz-rektor-jacek-jezierski-sak

czesc-artystyczna-dzieci-ze-szkoly-w-myslenicach

dzieci-przypominaja-postac-ks-mjr-dr-leona-bemke-kapelana-zolnierzy-na-westerplatte

goscie-w-auli-szkoly-na-kopcu-w-wadowicach

ksiadz-mjr-dr-leon-bemke

przedstawiciel-stowarzyszenia-szkol-w-polsce-im-bohaterow-westerplatte

poczet-sztandarowy-w-auli-szkoly-na-kopcu-w-wadowicach

wystep-dzieci

beata-chrapek-paciorek-dyrektor-szkoly-podstawowej-nr-2-im-bohaterow-westerplatte-w-myslenicach

byle-dyrektorki-szkoly-podstawowej-nr-2-im-bohaterow-westerplatte-w-myslenicach

ksiadz-rektor-jacek-jezierski

ksiadz-rektor-jacek-jezierski-sak-i-michal-siwiec-cielebon-przekazuje-list-od-posla-jozef-brynkusa