Ostatnie podłości jakich dopuszczają się grający trupem CzeKiszczaka mali ludzie, skłoniły mnie do przypomnienia ludzi wielkich i świętych, którzy budowali w trudzie i znoju gmach III RP. Trzecia RP chociaż – czy raczej: ponieważ – dzieckiem jest w sposób nieprawy poczętym przy Okrągłym Stole potrzebuje mitu założycielskiego oraz postaci herosów mit ów urzeczywistniających i realizujących.

Do najważniejszych „świętych III RP” należy niewątpliwie Jacek Od Zupy. Często również ze względu na typowe i popularne przedstawienia ikonograficzne zwany Jackiem Z Termosem. Akt kanonizacyjny ogłosił w 1998 r. Kwaśniewski (przez wielu również zaliczany do Ojców III RP, o czym niżej) mówiąc do Jacka Od Zupy i Modzelewskiego „Wy pierwsi przeciwstawiliście się komunizmowi”. Najpełniejszą apologię „świętości” Jacka z Termosem wygłosił inny z Ojców III RP, czyli Adam Z Gazety. Istnieją niestety oszczercze przekazy podważające „świętość” Jacka. Ich autorzy twierdzą, że wyraźnie wyczuwalny zapach otaczający Jacka Z Termosem to nie odor sanctitatis. Nie chcą uznać fałszywi świadkowie, że skoro Spiritus flat ubi vult, to mógł być przecież i w termosie Jacka. Jacek Od Zupy sprawuje patronat nad psychiatrami, a to z tej racji, że pierwszy zdiagnozował schorzenie, na jakie cierpi polska prawica mówiąc „to są ludzie chorzy z nienawiści”. Godnym podkreślenia jest fakt, że diagnoza ta do dziś zachowała aktualność.

Pierwszą męczennicą III RP jest nieomal kanonizowana Barbara Węglowa, patronka blida-szybów, handlarzy węglem oraz miłośników amerykańskiego serialu „Dynastia”. Uciemiężona przez reżim kaczystowski wolała odebrać sobie życie, niż oddać się w ręce siepaczy. Kanonizacja się odwleka z racji nieudolności organów: nawet specjalna komisja pod przewodem Ryszarda (a jak wiadomo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki) nie zdołała ogłosić dekretu o wzniosłości cnót Barbary.

Prawie tak samo dużym kultem cieszy się Beata Płacząca, patronka nieszczęśliwie zakochanych kobiet oraz producentów lodów. Wraz z doktorem G. opiekuje się skomercjalizowaną służbą zdrowia. Jej płacz na wizji w roku 2007 poruszył serca milionów czułych na kobieca krzywdę oglądaczy mydlanych oper, skłonił do udziału w wyborach i odsunięcia reżimu od władzy. Jak orzekła Hanna Z Warszawy uczucie Beaty Płaczącej do agenta reżimu było szczere: „- Ona bardzo zaangażowała się w ten związek. Schudła dla tego człowieka 8 kilogramów.” W związku z tym ustalono typ ikonograficzny Beaty Płaczącej: w jednej ręce trzyma lody włoskie w rożku duńskim, w drugiej wagę z ośmioma kilogramami tłuszczu, u stóp stoi teczka z 50 tysiącami złotych.

Do grona męczenników kandyduje Roman syn Macieja, na którego reżim ponoć zbierał haki, aby go powiesić z poślednie Ziobro. Piszę „ponoć”, bo proces „beatyfikacyjny Romana dopiero się zaczął.

Również na etapie badania męczeństwa jest sprawa doktora G. oczernionej przez reżim wcielonej niewinności, obwołanego patronem skomercjalizowanej służby zdrowia. Istnieje postulat, aby z racji upodobań do kopert i koniaków obwołać doktora G. patronem listonoszy i gorzelników.

Prof. Tomasz PanfilAutor: prof. Tomasz Panfil
Polski historyk, nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny KUL, samorządowiec.