Od kilku dni myślę o osobistym podsumowaniu roku. Chyba go skończyłem, jest osobisty więc nie zamierzam go tu opisywać. Jest jednak jedna myśl, która mi się wybija w podsumowaniu, którą się z Wami podzielę.

Czego mnie ten rok nauczył? Nie ma dróg na skróty, trzeba ciężko, bardzo ciężko pracować. Wiele osób próbuje dziś nam wciskać, że dzięki inteligencji i sprytowi można oszukać zasady i wcisnąć się na wygodną miejscówkę, która daje wymierne efekty przy lekkiej i przyjemnej pracy. Nawet jeżeli przez chwilę, Wam się to udało, to w 99% przypadków – to się źle skończy. Oszukując reguły gry, oszukujesz najpierw siebie.

3 lata temu stworzyliśmy instytucję, której założyciele nie idą na łatwiznę, gdy trzeba – kończymy pracę nad ranem, aby o 10.00 znów wrócić do biura. Gdy trzeba jesteśmy w weekendy, w święta o każdej godzinie. Dzięki tak wielkim poświęceniom, udaje się nam dogonić marzenia. Dziś już dobrze wiemy, jak dużo pracy kosztuje sukces i gdy wczoraj, późnym wieczorem dowiedzieliśmy się o kolejnym ważnym projekcie, który będziemy prowadzić w najbliższych latach, zamiast świętować – od razu zaczęliśmy analizować jak i kiedy go należy zacząć 

Posłuchajcie mojej szczerej rady, nie szukajcie łatwizny. Wielkie i piękne rzeczy ZAWSZE osiąga się w wyniku ciężkiej pracy i poświęceniu. Jeżeli jesteście wciąż jeszcze zdrowi, macie rozum i dwie ręce – zróbcie z nich pożytek, pozostawcie coś po sobie, szkoda życia na mierność.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Autor: Petros Tovmasyan
Działacz społeczny urodzony w Armenii, publicysta portalu Jagiellonski24.pl i prezes Instytutu Pracy i Edukacji.