Wiesław Wojtas pogubił się, kiedy chciał ratować swój biznes. Tak uważa część znajomych legendy „Solidarności”. Inni twierdzą, że świadomie i z wyrachowania dopuścił się przestępstw na tle gospodarczym. Najsmutniejszy w tej historii jest fakt, że lider strajku w Hucie Stalowa Wola, broniący w latach 80. praw pracowniczych, w latach 90. założył własny biznes i dopuścił się przestępstw na niekorzyść swoich pracowników. Wojtas ma na cztery lata trafić do więzienia.

Jak się okazało. Wiesław Wojtas to recydywista. Media ujawniły w 2018 r., że „legendarny opozycjonista ma na koncie trzy prawomocne wyroki – za spowodowanie kolizji drogowej, nielegalne posiadanie broni, a także unikanie płacenia podatków i składek ZUS-u”. Został także skazany za przywłaszczenie cudzej korespondencji. To był początek przewin biznesmena. W 2019 r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu i kilka dni temu Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nie wzięły pod uwagę możliwości kary w zawieszeniu. Lista grzechów Wojtasa jest tak samo długa, jak oskarżenia, które w całości zostały podtrzymane przez wymiar sprawiedliwości.

O wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z dnia 7 października 2021 r., który uprawomocnił wyrok sądu niższej instancji, jako pierwszy napisał portal Dorzeczy.pl w artykule Roberta Wyrostkiewicza pt. „Legenda „Solidarności” trafi do więzienia”.

Wiesław Wojtas ma trafić do więzienia za liczne przestępstwa gospodarcze. 7 października Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z 4 listopada 2019, który skazał Wojtasa na cztery lata więzienia

– informuje Dorzeczy.pl

Jak dodaje portal, „formalnie tzw. biletu do zakładu karnego z dniem rozpoczęcia odbywania kary biznesmen nie otrzymał, ponieważ jego obrońcy dostarczyli do sądu zaświadczenie lekarskie aktualnej hospitalizacji swojego klienta”.

Wiesław Wojtas i jego problemy finansowe były tematem medialnym od lat obecnym w przestrzeni prasowej. Przez pierwsze lata sporu biznesowego Wojtas panował nad narracją medialną, przekonywał dziennikarzy, zwłaszcza lokalnych, że padł ofiarą „prześladowców”, że został oszukany, pozbawiony wpływu nad finansami firmy. Okazało się, że było odwrotnie. To Wojtas zawyżył wartość aktywów swojej firmy i do „podrasowanego” na papierze podmiotu zaprosił przedsiębiorcę Jacka Bieleckiego. Ten ostatni był jednym z dziesiątek osób i podmiotów oszukanych przez Wojtasa, jednak mu nie odpuścił, sprawa trafiła do sądu, a 7 października sąd przyznał rację Bieleckiemu.

Być może do ostatecznego skazania Wiesława Wojtasa na karę bezwzględnego odbycia kary izolacji w warunkach więzienia nie doszłoby, pomimo licznych pokrzywdzonych przez niego podmiotów i pracowników, gdyby nie upór byłego partnera biznesowego Wojtasa, Jacka Bieleckiego, który w 2015 r. spowodował śledztwo z zawiadomienia należącej do niego spółki Wobi Stal. Bielecki zakładał z Wojtasem spółkę Stalwo (wykonywanie konstrukcji metalowych). Wojtas wniósł aport i stracił w zamian za ratowanie przez Bieleckiego zadłużonej spółki pakiet większościowy. Okazało się, że wówczas miał sfałszować dokumenty i zawyżyć wycenę wniesionego przez siebie majątku. Bielecki zorientował się w tym po czasie. Jak się okazuje, to czubek góry lodowej zarzutów wobec Wojtasa, które w całości podtrzymał sądy okręgowy i apelacyjny

– czytamy w artykule serwisu Dorzeczy.pl

Jak ustalił portal Dorzeczy.pl, wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie sprzed kilku dni utrzymał w mocy wyrok tarnobrzeskiego sądu okręgowego, który skazał w 2019 r. Wojtasa m.in. za oszustwo finansowe (art. 286 § 1) względem podmiotów gospodarczych i państwowych oraz za działanie na niekorzyść własnych pracowników.

Apelacja nie zmieniła nic w wyroku Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, a ten jako pierwszy ujawniła trzy lata temu „Gazeta Polska Codziennie” w artykule Piotra Nisztora, informując wówczas, że „Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu skazał go (Wojtasa – dop. Red.) na cztery lata bezwzględnego więzienia za nadużycia finansowe i próbę wyłudzenia 200 tys. zł kredytu z Nadsańskiego Banku Spółdzielczego w Stalowej Woli. W sumie sąd uznał go za winnego wszystkich 43 zarzutów, o które oskarżyła go prokuratura”.

Nie znamy komentarza wielokrotnie odznaczanego przez władze państwowe działacza „Solidarności”, ponieważ ten unika dziennikarzy lub – co wynikałoby z dokumentacji przedłożonej przez jego adwokatów w sądzie – nie pozwala mu na taką aktywność zły stan zdrowia. Ten ostatni aspekt uniemożliwia mu formalnie otrzymanie terminu o odbyciu kary w Zakładzie Karnym.

fot. stalowka.net