1. OPIS SPRAWY

2 sierpnia karę dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności rozpoczął Zygmunt Miernik. 5 czerwca 2013 roku brał on udział w proteście w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawie o sygn. akt XVIII K 380/11, która dotyczyła ustalenia zdolności do udziału w procesie karnym gen. LWP i byłego szefa MSW PRL Czesława Kiszczaka.

Sędzia Anna Wielgolewska wbrew zasadzie jawności procesu karnego (Uchwała SN 28 marca 2011 roku siedmiu sędziów Sądu Najwyższego – sygn. I KZP 26/11) próbowała utajnić przed mediami i publicznością sprawę Kiszczaka – co stało się bezpośrednią przyczyną użycia tortu przez zgromadzonych działaczy opozycji czasów PRL jako wyrazu dezaprobaty dla takich praktyk. W tym samym dniu SSO Anna Wielgolewska, przy drzwiach zamkniętych, zawiesiła sprawę komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczaka z uwagi na stan zdrowia.

Zatem SSO Anna Wielgolewska w sposób rażący naruszyła zakres swoich obowiązków, zasadę niezawisłości sędziowskiej i wykorzystując swoją funkcję zmierzała do utajnienia sprawy Kiszczaka w celu ochronienia komunistycznego dygnitarza od odpowiedzialności karnej. Poszanowanie i obrona tych wszystkich elementów niezawisłości są konstytucyjnym obowiązkiem wszystkich organów i osób stykających się z działalnością sądów, lecz także są konstytucyjnym obowiązkiem samego sędziego (1). Naruszenie tego obowiązku przez sędziego może oznaczać sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości sędziowskiej, a to jest równoznaczne z bardzo poważnym uchybieniem podstawowym zasadom funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

W dniu 18 czerwca 2014 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy – Woli w sprawie o sygn. IV K 773/13 w postępowaniu nakazowym wydał wyrok uznając Zygmunta Miernika za winnego naruszenia nietykalności cielesnej SSO Anny Wielgolewskiej i wymierzył mu karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności i obowiązku wykonywania kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Od tego wyroku odwołał się jedynie sam Zygmunt Miernik.

1 października 2015 roku w tej samej sprawie Zygmunt Miernik został skazany na dwa miesiące bezwzględnego więzienia przez SSR Joannę Dryll. Dwa dni później b. poseł I,II,III kadencji Adam Słomka na swoim blogu ujawnił szereg swoich wątpliwości co do realnej i faktycznej bezstronności SSR Joanny Dryll.

Nazwisko Dryll nie jest specjalnie popularne – pisze Adam Słomka – i stąd można szybko odnaleźć w XXI wieku wiele informacji o kilku pokoleniach rodziny Dryll. I tak, Witold Jerzy Dryll, urodzony w Warszawie 29 sierpnia 1918 r. był członkiem GL/AL, ZWM, PPR, a następnie PZPR. Od 17 marca 1953 do 29 sierpnia 1979 roku członek, a później sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPW w Warszawie. W 1977 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Energetyki i Energii Atomowej. Inny Dryll, urodzony w 1953 roku, to udziałowiec firmy energetycznej zajmującej się energią dla przemysłu i atomową, który chwali się w swoim CV, że w latach 1979 – 1989 był członkiem zespołu badań w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku i współpracował z Instytutem Badań Jądrowych w Mińsku (ZSRR). Kim dla w/w jest sędzia Joanna Dryll, która zafundowała Zygmuntowi Miernikowi więzienie? Czy należy do tych Dryllów z urodzenia czy też weszła do tej rodziny przez małżeństwo? Może należy do innych Dryllów? A obaj w/w stanowią różne gałęzie Dryllów i to tylko zbieżność, a sędzia Dryll to jeszcze inna rodzina Dryll? Lider „NIEZŁOMNYCH Adam Słomka ujawnił więcej zastanawiających informacji, cyt. „(…) SSR Joanna Dryll jeszcze w maju 2012 roku nie miała ugruntowanej pozycji. Jak pisze Krajowa Rada Sądownictwa w swojej uchwale 173/2012 w sprawie objęcia stanowisk sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli (wówczas prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa – Wola), że ta nie wykazała się takimi osiągnięciami i przymiotami jak osoby rekomendowane przez KRS na wolne stanowiska sędziowskie. Ogólna ocena kwalifikacji obejmująca doświadczenie życiowe, opinie wizytacyjne i służbowe, wielkość uzyskanego poparcia sędziowskiego, a także oceny na dyplomie ukończenia studiów wyższych i egzaminie zawodowym nie są tak wyróżniające. Co spowodowało zmianę tej oceny i fakt, że prokurator Joanna Dryll dostała pracę w charakterze sędziego i od razu „wykazuje się” uwięzieniem Miernika i jego skazaniem za społecznie słuszny protest przeciwko bezkarności komunistycznego zbrodniarza? Czy nie „klepnęła” aktu oskarżenia wysmażonego przez byłych kolegów z Prokuratury Rejonowej Warszawa – Wola?”.

Od tego wyroku apelację wniósł Zygmunt Miernik i prokuratura. Tym razem Sąd Okręgowy w Warszawie w składzie SSO Piotr Kluz, SSO Ewa Leszczyńka – Furtak i SSO Agnieszka Komorowicz w dniu 20 kwietnia 2016 roku podwyższył karę dla Zygmunta Miernika do dziesięciu miesięcy więzienia.

SSO Agnieszka Komorowicz uzasadniała to następująco,

cyt.

„(…) Tylko taka kara jest karą zasłużoną. (…) Oskarżony musi sobie wreszcie uświadomić, że popełnianie przestępstw nie popłaca i takie zachowanie musi spotkać się z adekwatną reakcja prawnokarną”.

Warto dodać, że to przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczyły się procesy m.in. Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Zatem 2 sierpnia 2016 roku Zygmunt Miernik przekroczył bramę zakładu karnego w Wojkowicach.

W uprzednim wywiadzie udzielonym portalowi wPolityce.pl Zygmunt Miernik stwierdził, cyt.

„Nie będę prosił o łaskę prezydenta, ponieważ czuję się niewinny. Protesty społeczne są dozwolone, z protestów nie jest wyłączony sąd. Sędziowie na siłę kneblują nam usta”.

Zatem między wyrokiem nakazowym wydanym w sprawie „tortowego protestu”, a wyrokiem jaki obecnie wykonuje Zygmunt Miernik mamy przepaść niewspółmierności kary oraz ewidentny przykład wendety środowiska sędziowskiego.

Podsumowując. Gdyby w Polsce postępowania karne były prowadzone w zgodzie z zasadami jawności oraz w zgodzie z art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności w zakresie rozsądnego terminu w jakim sądownictwo powinno wydać ostateczny wyrok m.in. w sprawie Jaruzelskiego, Kiszczaka, Kociołka i innych komunistycznych zbrodniarzy … to Zygmunt Miernik nie miałby powodu do protestu.

  1. MIERNIK W WIĘZIENIU

2 sierpnia br. Zygmunt Miernik zgłosił się do Zakładu Karnego w Wojkowicach w woj. śląskim. Na podstawie art. 107 ust. 1 kkw złożył wniosek o uznanie jego uprawnień jako więźnia sumienia / politycznego. Służba Więzienna reprezentowana przez kierownictwo tego zakładu karnego wniosek odrzuciła. Jednocześnie Zygmunt Miernik został osadzony w celi ośmioosobowej, a potem przewieziony do Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych pod granicę z Ukrainą (ok. 300 km od miejsca zamieszkania).  W tym ostatnim w czasach PRL więziono działaczy opozycyjnych!

W sprawie Zygmunta Miernika interweniowało formalnie wielu parlamentarzystów, m.in. posłowie dr Kornel Morawiecki, dr Józef Brynkus, Janusz Sanocki, Jan Mosiński, Stanisław Pięta i in. Również prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wypowiedzi dla TV Republika wyraził pogląd, że gdyby miał takie możliwości to ułaskawienie Zygmunta Miernika byłoby już dawno przeprowadzone. Z wioskami o ułaskawienie wystąpiły też liczne organizacje społeczne.

Na kanwie uwięzienia Zygmunta Miernika pod gmachem Sądu Najwyższego powstało „Miasteczko Namiotowe”, którego celem poza doprowadzeniem do uwolnienia Miernika jest gruntowana reforma wymiaru sprawiedliwości, m.in. wprowadzenie systemu ław przysięgłych i odsunięcie od orzekania komunistycznych zbrodniarzy. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf próbowała wpłynąć na likwidację protestu poprzez kwestie sanitarne … i wizerunkowe.

13 października br., z inicjatywy Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego RP Zbigniewa Ziobry odbyło się spotkanie na terenie Zakładu Karnego w Wojkowicach pełnomocnika ministra, posła na Sejm RP Tadeusza Woźniaka z Zygmuntem Miernikiem. W czasie rozmowy Zygmunt Miernik poinformował przedstawiciela ministra Ziobry, posła Tadeusza Woźniaka o następujących oczekiwaniach:

  1. Uznanie statusu więźnia politycznego na podstawie art. 107 ust. 1 kkw;
  2. Wniesienie kasacji;
  3. Udzielenie przerwy w odbywanej karze ze względów zdrowotnych na czas rozpoznania kasacji.

Osobne postulaty protestujących dotyczą Kancelarii Prezydenta RP.

19 października br. wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł w wypowiedzi dla TVP w sprawie bezkarności komunistycznych zbrodniarzy przekonywał, że cyt. „(…) osobą, która odbywa w tej sprawie karę pozbawienia wolności, jest pan Zygmunt Miernik – za to, że przeciwstawił się temu nieludzkiemu systemowi, który puszcza winnych wolno. A osoby, które chcą wypowiedzieć się, pokazać absurd i paradoks wymiaru sprawiedliwości muszą odbywać karę pozbawienia wolności. Smutna rocznica, ale bardzo symptomatyczne okoliczności”.

Podsumowując. Zygmunt Miernik skazany pierwotnie za protest przeciwko bezkarności komunistycznych zbrodniarzy na karę ograniczenia wolności został w efekcie zemsty środowiska sędziowskiego skazany na blisko rok bezwzględnego pozbawienia wolności. Rząd RP nie odpowiada za to, że w Polsce doszło w czasie jego kadencji do powstania problemu więźnia politycznego. Odpowiedzialność za to ponosi wymiar sprawiedliwości – zupełnie odwrotnie od sytuacji, np. w Turcji. Rząd RP  odpowiada jednak za swoją bezczynność w sprawie Zygmunta Miernika i brak reakcji na zupełne oderwanie się od zasad demokratycznych ze strony władzy sądowniczej.

(1) Zob. wyroki TK z: 24 czerwca 1998 r., K 3/98 i 14 kwietnia 1999 r., K 8/99 powołane w wyroku z 7 listopada 2013 r., K 31/12 (OTK ZU-A 2013, nr 8, poz. 121).

Konferencja prasowa – Więzień polityczny – Zygmunt Miernik