To wydarzenie wzbudziło lekką panikę w armijnych sztabach położonych po obu stronach frontu. Nie minęło nawet 5 miesięcy od rozpoczęcia wojny, a już żołnierze obu stron najwyraźniej mieli jej dosyć.

Der Krieg ist nichts anderes als die Fortsetzung der Politik mit anderen Mitteln. Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami. Te słowa v. Clausewitza, choć opublikowane w latach 1830-tych, do dzisiaj nie straciły aktualności. Powielane w różnych więcej lub mniej wartych podręcznikach powtarzane są często nawet bez znajomości ich autorstwa.

Polityka mocarstw europejskich doprowadziła w końcu do Sarajewa. 28 czerwca 1914 roku Gawriło Princip, tajny członek „Czarnej Sotni”, zastrzelił arcyksięcia Ferdynanda i jego małżonkę.

Ten w sumie niewielki kamyczek zapoczątkował lawinę. Austria zażądała od Serbii zdecydowanych działań i wystosowała ultimatum. Rosja poparła Serbię i ogłosiła mobilizację. Na to z kolei odpowiedzieli Niemcy. Francja i Anglia nie mogły stać z boku. Najdalej w połowie sierpnia wojna była już faktem dokonanym.

Początkowo każdy zmobilizowany rezerwista wiedział, że najdalej na Święta będzie w domu. Więc np. umawiał się z kumplami na piwo o 6, zaraz po wojnie.

Wojna jednak nie była blitzkriegiem.

Ypres, miejscowość znana z pierwszego w dziejach użycia gazów bojowych, wcześniej stała się miejscem zbratania żołnierzy obu wrogich armii…

 

Do pierwszych prób bratania się oddziałów doszło w noc wigilijną między oddziałami niemieckimi oraz walijskich fizylierów z inicjatywy tych pierwszych. Początkowo brali w tym udział jedynie szeregowi żołnierze i podoficerowie. Najpierw żołnierze niemieccy dekorowali swoje okopy lampkami i ozdobami bożonarodzeniowymi. Potem rozpoczęło się wspólne śpiewanie kolęd i wykrzykiwanie życzeń. Obie strony zgodziły się na zebranie i pogrzebanie zabitych leżących na ziemi niczyjej. Szkocka jednostka 6th Gordon Highlanders pogrzebała zwłoki zebranych towarzyszy we wspólnym grobie z Niemcami. Po czym przy akompaniamencie dudziarza odśpiewano razem psalm 23.

Do pierwszego kontaktu oficerów doszło między kapitanem Stockwellem ze strony fizylierów walijskich oraz jednym z dowódców niemieckich. Uzgodniono wówczas rozejm do godziny 8:30 drugiego dnia świąt. Oficerowie wymienili się symbolicznymi podarkami. Niemcy sprezentowali Brytyjczykom beczkę piwa. Kapitan Stockwell odwdzięczył się śliwkowym puddingiem. Ustalono że żołnierze obu stron mieli pozostać w okopach. To ustalenie pozostało jednak martwe. Do godziny 12 blisko połowa brytyjskiego frontu spontanicznie zawarła rozejm z niemieckimi oddziałami na swoich odcinkach.

Na ziemi niczyjej bratały się pododdziały z obu stron, wymieniając drobiazgami, zawartością paczek świątecznych i używkami. Rozegrać miano także na ziemi niczyjej mecz futbolowy, który zakończony został wynikiem 3:2 dla Niemiec, gdy futbolówka przebiła się na wystającym drucie kolczastym.

Ze strony brytyjskiej w rozejmie brały udział m.in. Londyńska Brygada Strzelców, 5 dywizja sformowana w Manchesterze i Devonshire oraz pułk westminsterski. Po stronie niemieckiej pułki saksońskie. Oprócz oddziałów z Wysp Brytyjskich wzięły w nim udział także niektóre francuskie, hinduskie i belgijskie.

Wieści o rozejmie dotarły do dowództwa brytyjskiego ze sporym opóźnieniem także ze względu na odległość, sztab mieścił się 27 mil od frontu. Drugiego dnia świąt wyżsi oficerowie z obu stron próbowali doprowadzić do zakończenia rozejmu. Mimo że rozejm oficjalnie skończył się o 8:30, przez cały dzień nie podjęto walki. Żołnierze obu armii nie śpieszyli się. Po stronie niemieckiej doszło nawet do krótkotrwałego buntu w 107. pułku saksońskim.

W niektórych miejscach rozejm trwał dłużej przeciągając się do 31 grudnia i Nowego Roku. Szkoci utrzymali rozejm aż do 3 stycznia. Ostatecznie rozejm zakończyli snajperzy z obu stron, strzelając do tych żołnierzy, którzy wciąż próbowali przechodzić na drugą stronę okopów. Wkrótce po niemieckiej stronie front obsadziły inne, świeże oddziały z Prus.

Rok później w tym samym miejscu koło Neuve Chappelle doszło do o wiele mniejszych prób bratania się. Zaważyły na tym wydarzenia z przeciągu minionego roku, tj. nieudany, krwawy atak brytyjski na Ypres oraz użycie przez Niemców gazów bojowych. Dowódcy z obu stron starali się także nie dopuszczać do prób bratania zarządzając na dni świąteczne ostrzał artyleryjski. Unikano także trzymania oddziałów dłużej w jednym miejscu, aby nie doszło do bliższego zapoznania się z żołnierzami z drugiej strony frontu.

(wikipedia)

80 lat wcześniej v. Clausewitz pisał:

Nienawiść narodowa, zwykle obecna w naszych Wojnach, stanowi substytut osobistej wrogości wobec drugiego człowieka. Czasem jednak się zdarza, że jej brakuje. Wówczas, nawet jeśli z początku nie ma żadnych nieprzyjaznych uczuć, wrogość pojawia się jako rezultat walki, gdyż akt przemocy popełniony wobec nas na rozkaz wrogiego dowódcy, wzbudzi w nas chęć odwetu na bezpośrednim sprawcy, a nie na dowódcy, na którego rozkaz popełniono ów akt. Jest to ludzkie, a może zwierzęce uczucie; niemniej jednak tak właśnie jest.

Pamiętajmy o tym szczególnie teraz, gdy rzekomo w obronie „wolnych sądów” itp.  ukryci za naszymi plecami pchają do wzajemnej nienawiści.

Pokój z wami!

24.12 2017