W programie „Komentarz Tygodnia” Witold Gadowski mówi o rzekomych sankcjach dla polskich władz ze strony USA, polskiej delegacji w Izraelu, o ustawie degradacyjnej, obozie Auschwitz i rocznicy marca ’68.

Publicysta stawia także ultimatum dyrektorowi muzeum obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau Piotrowi Cywińskiemu. – Panie Cywiński, jeśli nie chce pan eksponować polskich wątków, najważniejszych jeśli chodzi o ruch oporu w Auschwitz, to „fora ze dwora”, wynoś się pan z Oświęcimia. Bo takiego dyrektora muzeum w Auschwitz nie potrzebuje. Potrzebny jest tam rzetelny historyk, nienapojony złą energią wobec Polaków. A pan taki jest – mówił – Albo się pan opamięta, albo podejmę akcję, by pana stamtąd wyrzucić. Ma pan na to 2 tygodnie. Czekam, aż otworzy pan polskie ekspozycje dla zwiedzających i przywróci pan normalną narrację w Auschwitz, by nie mnożyły się antypolskie narracje – zapowiedział Witold Gadowski. – Jeśli pan tego nie zrobi rozpocznę akcję nacisku na wywalenie pana z muzeum Auschwitz – dodał, nazywając swoje oświadczenie mianem ultimatum. – Skończył się czas kiedy można było robić pieniądze i kariery na mówieniu źle o Polsce – zapowiada dziennikarz.

Medialni pałkarze. – Sensacje Onetu to czarna karta w historii polskiego rynku medialnego, ale nie polskich mediów. Jak wiadomo, podał i forsował informację nt. rzekomych sankcji wobec polskich władz dot. uchwalenia noweli ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej portal Onet, który jest w posiadaniu kapitału niemieckiego. Zatem jest to kreowanie faktu za obce pieniądze. Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że Polska to wasal, że Polska to ktoś kto klęczy i spełnia polecenia tych, którzy uważają, że są lepsi – w tym wypadku Niemców, wcześniej Rosjan, a w ostatnim czasie środowiska żydowskie przepuściły nierzetelny i pełen złej woli atak na Polskę, a zwłaszcza na cierpienia Polski w czasie II wojny światowej. Przecież w tym okresie cierpieliśmy najdłużej i najbardziej. Tego ataku nie możemy puścić płazem. Dlatego oczekuję od polskiego rządu godnej postawy. Ludzie pewni siebie, wyprostowani, jeżeli nic nie zawinili, to nie przepraszają. Jeżeli natomiast ktoś ich w sposób bezczelny pomawia o niezawinione sprawy, to trwają przy swoim, a czasem i nawet wymierzają sprawiedliwość. Nie mamy więc za co przepraszać – podkreśla Witold Gadowski.

Komentarz Tygodnia: Czarna księga złodziejstwa