Jestem zwolennikiem świeckiego państwa, pełnej liberalizacji aborcji i usunięcia religii ze szkół. Nazwać mnie szczególnym fanem polskiego Kościoła nie sposób, ale poniższy wpis pani poseł Jachiry to jest już zwykłe chamstwo.

Nie spodziewam się, by pani poseł była w stanie zrozumieć, że tego rodzaju język jedynie przyczynia się do wzrostu poparcia dla PiS bo skoro niczego nie zrozumiała po swoich wyczynach na granicy i po tym, jak wkrótce później PiS znów zaczął być blisko granicy 40% to i teraz niczego nie zrozumie, ale w tym wypadku nie o sondaże chodzi, ale o to, czy celem polityki jest to, kto przebije w prostactwie panią Pawłowicz. Sprowadzanie postaci kardynała Wyszyńskiego do „faszysty i antysemity”, a całego Kościoła do „obrońców pedofilii” jest tymczasem właśnie prostactwem.

Jest też obraźliwe dla bardzo wielu, w tym również niewierzących, Polaków. Dziwię się, że władze PO tolerują tego rodzaju chamstwo.

Mała glosa do mojego komentarza po tym jak posłanka PO określiła kard. Wyszyńskiego „faszystą i antysemitą”. Nie wiem czy Państwo wiecie, ale jest w Polsce całkiem pokaźna grupa ludzi (tak mniej więcej większość PiS), która pisząc o Adamie Michniku jest w stanie napisać tyle, że „pił wódkę z Kiszczakiem” (co prawda wypił kilka toastów, ale zawsze przecież można napisać tak jakby razem niemal „z gwinta” pociągali), „zdradził w Magdalence” (co prawda dzięki temu Polska bez krwi przeszła z komunizmu do wolności, ale to już szczegół), „był bratem mordercy” (co prawda przyrodnim, ale nawet jakbym rodzonym to co z tego) itp.

Grupa ta pisząc o Adamie Michniku jest w stanie pominąć taki drobny szczegół jego biografii jak kilka lat spędzonych w aresztach i więzieniach, a jeśli już to zawsze towarzyszy temu sugestia, że miał tam przecież super warunki. Grupie tej obce są takie subtelności jak próba uczciwego opowiedzenia całej historii Adama Michnika i dokonania próby bilansu całego jego życia. Patrzenie na człowieka przez pryzmat i jego zasług i jego wad (bo przecież i tych A. Michnikowi nie brakuje) jest dla wrogów Adama Michnika czymś zupełnie obcym. Zamiast bilansu mamy więc wulgarną, wykrzywioną karykaturę.

Zamiast krytyki mamy hejt. Jest Michnik wrogiem, więc można machnąć ręką na wszystko co nie pasuje do hejterskiej tezy. Po co półcienie, po co paleta barw, skoro można użyć tylko dwóch kolorów czyli czarnego i białego (z przewagą tego pierwszego)?

Jaki to ma związek z kardynałem Wyszyńskim?

Ano taki, że czytając nienawistne komentarze nt. kardynała Wyszyńskiego miałem wrażenie, jakbym już to gdzieś kiedyś czytał. Mówiąc wprost jakbym czytał prymitywne prawackie teksty o Michniku. Miałem nieodparte wrażenie, że autorzy ani poziomem intelektualnym ani mentalnością niczym się od fanatycznych pisowców nie różnią.

Skądinąd pamiętam dyskusję o Lechu Wałęsie. Dla jednych „agent SB” (a wszystko co dalej nie ma znaczenia). Dla drugich wyłącznie bohater (a seryjne „wygrane w lotto” w latach 70 nie mają znaczenia).

Przypominam sobie teksty o Helmucie Kohlu po tym, gdy już zmarł. W każdym było oczywiście głównie o tym, że był kanclerzem zjednoczenia i jednym z tych polityków Zachodu, którzy wygrali Zimną Wojnę. W każdym wspomniano też jednak o „lewej kasie” CDU.

A u nas?

Albo pomnik, albo opluwanie człowieka. Może czas w końcu dojrzeć, a nie równać do poziomu mułu?

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)