Rzecznik rządu jak i Prezydent RP są oczarowani wizytą kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. Joanna Kopcińska w rozmowie z portalem wPolityce.pl tak ją skomentowała: „to było bardzo dobre spotkanie. Trwało półtorej godziny dłużej niż planowano, więc uspokajam wszystkich tych, którzy oceniają, jakość po długości trwania rozmowy, (…) „bliskie relacje kształtowały agendę wczorajszych rozmów”. (…) „Poruszano naszą współpracę dwustronną, ale dotyczące także krajów członkowskich UE i budżetu unijnego na najbliższe lata. (…) Poruszono również kwestię, że nie można bez aktywności Polski rozwiązać problemów związanych z prawem azylowym. Mówiono o naszej współpracy na wielu obszarach, mówiono również o bezpieczeństwie militarnym (…) Te kilkanaście tygodni aktywności pana premiera Morawieckiego przekładają się na silną pozycję Polski. Z naszym krajem liczą się inne państwa”.

Z kolei prezydent A. Duda odnosząc się do spotkania z kanclerz Niemiec powiedział: „rozmawialiśmy dużo o przyszłości współpracy europejskiej, o relacjach z Francją, o przyszłości Trójkąta Weimarskiego i odbudowie współpracy w ramach tego forum. Rozmawialiśmy również o sytuacji na Ukrainie, w Rosji oraz o współpracy z USA i o tym, by współpraca transatlantycka układała się jak najlepiej, zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i bezpieczeństwa.” Jak powiedział minister Krzysztof Szczerski, spotkanie trwało około 30 minut i była to „bardzo ciekawa i poważna rozmowa”.

Zastanawiam się jak można mówić, że między Polską a Niemcami panują jakieś „bliskie relacje” skoro to Ona powiedziała, że traktuje „bardzo poważnie” stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie stanu praworządności w Polsce. Zastrzegła, że zależy jej na bardzo dobrych relacjach z Warszawą, ale – jak dodała – „nie może trzymać języka za zębami”. Razem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem wspierała Komisję Europejską w jej działaniach dotyczących Polski i uruchomienia artykułu 7. unijnego traktatu wobec władz w Warszawie.

Chciałabym wiedzieć, na czym będzie polegać rozwiązanie problemów związanych z prawem azylowym. Żeby się po czasie nie okazało, że dzięki niemu zaczną do nas napływać hordy muzułmańskich imigrantów.

Uważam, że Merkel mówiąc „Podkreśliliśmy dzisiaj, że również Polska przyjmuje uchodźców; być może pod względem geograficznym są to inni uchodźcy, z innych regionów, ale Polska tutaj też wkłada swój wkład” nie wypowiedziała tych słów bezinteresownie. Do tej pory tego nie widziała i nagle to zauważyła? Jestem ciekawa, co się za nimi kryje, bo obserwując Jej pragmatyzm i dbanie o niemiecki interes nie wierzę, by wypowiedziała te słowa o tak sobie, by połechtać ambicje Polaków i klasy rządzącej.

Gdy słyszę jak rzeczniczka rządu twierdzi „Te kilkanaście tygodni aktywności pana premiera Morawieckiego przekładają się na silną pozycję Polski. Z naszym krajem liczą się inne państwa”, to najpierw powinna zapoznać się z tym, co pisze na temat naszej „silnej pozycji” dziennik „Tagesspiegel” „w obozie PiS wśród wielu osób panuje przesadzone przeświadczenie o wpływach Polski w Europie. Zachowują się one tak, jakby mogły utrzymać strategię „bez nas się nie da” i sprawić, by procedura wszczęta przez UE z powodu wątpliwości, co do praworządności w Polsce zakończyła się bez konsekwencji. Wielu wmawia sobie, że Komisja Europejska i Parlament Europejski porzucą swe obiekcje, gdy tylko reforma sądownictwa zostanie im wyjaśniona (…) Podwójna polityka (Polski) – w kraju antyniemiecka i antyunijna retoryka, a za granicą nadzieja, że Niemcy utrzymają Polskę w najściślejszym klubie UE – jest nie do przyjęcia”.

Jak może prezydent A. Duda mówić, że „rozmawialiśmy dużo”, a Krzysztof Szczerski, „była to poważna rozmowa” skoro spotkanie trwało około 30 minut. Z ilości poruszanych tematów i czasu spotkania wynika, że na każdy przeznaczono kilka minut.

Uważam, iż była to kurtuazyjna wizyta, która niewiele zmieni, natomiast polscy politycy zamiast twardo stąpać po ziemi znajdują się w jakimś stanie euforii i zaklinają rzeczywistość przypisując jej zbyt wielkie znaczenie.

Foto: tvp info