Będąc na Wezuwiuszu, i Pompejach nie można nie być w Neapolu mieście sławnym z neapolitańskiej camorry,cudu św. Januarego i klubu piłkarskiego Napoli.

Neapol, to miasto trzecie pod względem populacji we Włoszech, położone w centrum Zatoki Neapolitańskiej.
Widzieliśmy je będąc na szczycie Wezuwiusza. Założone przez Greków jako Partenope w VIII wieku p.n.e. zaliczane było do jednego z najważniejszych miast Wielkiej Grecji. Słynęło jako centrum filozofii epikurejskiej oddziałujące na zmieszkałe ludy. 

Po upadku Cesarstwa Rzymskiego  w VIII wieku przekształcone zostało w niezależne od Bizancjum księstwo. Od XIII wieku przez blisko 600 lat miasto było stolicą Królestwa Neapolu. Za panowania Burbonów nastąpił dynamiczny rozwój ekonomiczny oraz społeczny. Tu powstała pierwsza linia kolejowa we Włoszech. Po przyłączeniu do Zjednoczonego Królestwa Włoch, spowolniło swój rozwój, wspólnie zresztą z całą częścią południową Półwyspu Apenińskiego.  W bezpośrednim sąsiedztwie Neapolu jest wiele miejsc silnie związanych z miastem.

Z Neapolem związana jest neapolitańska camorra. Jej kolebką były neapolitańskie więzienia, a głównym celem ochrona więźniów (członków) przed innymi wrogimi gangami odsiadującymi karę. Po opuszczeniu więziennych murów wielu z nich, przenosiło swoje więzienne zwyczaje na ulice Neapolu i okolice. Tworzyli zorganizowane gangi, które napadały na uczciwych ludzi, po czym kazali sobie płacić za ochronę.

Jej historia sięga XVII w. Prawdopodobnie neapolitańczycy przejęli koncepcje przestępczości zorganizowanej w tajną, objętą zmową milczenia organizację od Hiszpanów.

Na początkach lat dwudziestych XIX w. znana była pod nazwą „Piękne Stowarzyszenie Zreformowane”. Członkowie sekty zobowiązani byli przysięgą do zachowania tajemnicy. Zdrajcy byli surowo karani.

Zajmowała się ściąganiem haraczy od wszelkiej działalności, tak legalnej jak i nielegalnej prowadzonej w mieście. Kupcy wjeżdżający do miasta płacili na granicy cło urzędnikowi państwowemu, a następnie przedstawicielowi camorry. W zamian otrzymywali opiekę i ochronę przed złodziejami i oszustami.

Posiadała własny sąd, który orzekał o winie zdrajców i wymierzał karę. Zajmował się również rozwiązywaniem sporów między mieszkańcami Neapolu. Uwodzicieli zmuszano do małżeństw; odzyskiwano skradzione kosztowności, rozwiązywano spory między kupcami.

Z czasem zaczęła wpływać na polityków oraz wybory polityczne do parlamentu i władz lokalnych czerpiąc dochody z manipulacji politycznych i działalności związanej z wyborami.

Współczesna organizacja niewiele ma wspólnego z tą historyczną. Powiązana jest silnie z „Cosa Nostra” w Stanach Zjednoczonych i mafią sycylijską. Nakłada haracz na wszelką działalność prowadzoną w mieście. Zarządza inwestycjami, budownictwem, pożyczkami; czerpie dochody z rządowych inwestycji. Kontroluje handel narkotykami i bronią. Znów, tak jak na przełomie wieków ma silne powiązania z polityką. Wykorzystuje wiele dzieci z ubogich rodzin do sprzedaży szmuglowanych papierosów, narkotyków i kradzieży. Bardzo dużo jest tu napaści rabunkowych na turystów. Schemat ich nie zmienia się od lat. Młody bandyta podjeżdża do upatrzonej ofiary na motorku sam lub jego wspólnik zrywa z szyi upotrzonej ofiary biżuterię, wyrywa torebkę, aparat fotograficzny, komórkę lub wyciąga błyskawicznie z kieszeni portfel, wskakuje na motorek i znika.

Mieliśmy szczęście, że nic takiego nie przydarzyło się uczestnikom naszej wycieczki.

Wjeżdżając do Neapolu byłam ciekawa jak wygląda to sławne włoskie miasto słynące ze wspaniałych zabytków, kościołów, zamków, muzeów, fontann i placów.

Zatrzymaliśmy się przy nabrzeżu Zatoki Neapolitańskiej, z której roztaczał się przepiękny widok na Wezuwiusz, na którego szczycie byliśmy poprzedniego dnia.

W marinie było mnóstwo statków, stateczków i prywatnych jachtów gotowych wyruszyć na pobliskie wyspy. Stąd następnego dnia będziemy wypływali na Capri.

Spotkaliśmy się tu z naszą miejscową przewodniczką Agatą, jak sama siebie nazwała zaadoptowaną neapolitanką. Tu studiowała, wyszła za mąż za neapolitańczyka i mieszka od 27 lat.

Muszę nadmienić, że we Włoszech miejscowe przewodniczki w większości były Polkami, niektóre wyszły za mąż za Włochów. Cieszy mnie to, że Polki są cenione jako przewodniczki i mają powodzenie u włoskich mężczyzn.

Naszą uwagę przyciąga zbudowany na malutkiej wysepce średniowieczny zamek Castel dell’Ovo („Jajeczny Zamek”) zwany potocznie „jajko”. Nazwa związana jest ze średniowieczną legendą. Według niej poeta rzymski Wergiliusz miał magiczne jajko. Gdy zmarł został pochowany w Neapolu, a jajko umieszczono w podziemiach zamku, żeby dodatkowo go wzmocnić.

Włożono je do szklanej karafki wypełnionej wodą i zamknięto w żelaznej klatce, którą zawieszono na jednej z dębowych belek podtrzymujących podziemny strop. Jeżeli jajko zostanie kiedykolwiek zniszczone, nie tylko zamek, lecz także całe miasto zostanie dotknięte seriami kataklizmów i tragedii. Ponoć, gdy zamek uległ zniszczeniu podczas jednej z wojen, królowa Joanna I musiała przysiąc swemu ludowi, że nowe jajko zostanie umieszczone w zamku, aby zapobiec innym nieszczęściom, które mogłyby spaść na miasto. Mimo, że wielu go szukało to nikt go nie odnalazł. W zamku obecnie mieści się muzeum fotografii.

Gdy zebrała się grupa wyruszyliśmy w miasto. Jest ono przyjemne dla oka, bowiem widać jak historia przeplata się z nowoczesnością. Byłam mile zaskoczona ponieważ słyszałam o permanentnych problemach związanych z wywózką śmieci. Tak było gdy odwiedziłam je po raz pierwszy. Wyobrażałam sobie, że jest ono nadal zaśmiecone, a okazało się w miarę czyste.

Pierwsza rzecz która rzuca się w oczy to wąskie uliczki i bramy z korytarzami za którymi są duże podwórka. Ze względu na bezpieczeństwo są one na noc zamykane. Po pewnym czasie dotarliśmy do olbrzymiego Placu Plebiscytu.

Zawdzięcza swoją nazwę plebiscytowi, który odbył się w 1860 r. Jego wynik zadecydował o przyłączeniu Królestwa Obojga Sycylii do Królestwa Sardynii i Piemontu, w celu stworzenia jednego, wspólnego państwa włoskiego. Z jednej strony znajduje się kościół San Francesco di Paola, zaprojektowany na wzór rzymskiego Panteonu otoczony monumentalną kolumnadą z XIX w., a po przeciwnej pałac królewski.

Jest on jedną z czterech (obok Caserty, Capodimonte i Portici) rezydencji królewskich Burbonów, panujących w XVIII-XIX wieku. W niszach jego fasady znajdują się posągi władców Neapolu. Znajduje się w nim muzeum, kilka urzędów miejskich, Biblioteka Narodowa i Teatr Świętego Karola (największy i najstarszy we Włoszech teatr operowy).

Oglądaliśmy jego imponującą fasadę tylko z zewnątrz bowiem nie mieliśmy czasu, by wejść do środka i zobaczyć apartamenty królewskie, kaplicę, salę teatralną (Teatrino di Corte z 1768 roku), czytelnie pałacowej biblioteki Nazionale i okazałą, monumentalną klatkę schodową.

Wychodząc z placu zaskakuje ciąg