W artykule pt. „Akcja „Macierewicz” – czy tylko Rosjanie?„, wspomniałem o nowej historii, która jest bardzo groźna, a której prawica wydaje się nie zauważać. Najpierw dlaczego to groźne:

1. Jest to bardzo dobrze zrobione, darmowe, internetowe i dostępne wszędzie.
2. Skierowane do młodych ludzi.
3. Grupuje znane nazwiska, które nawet jeśli nie lubiane, to przyciągają.

Pozwala to na podprogowe i świadomie wkładanie ludziom do głowy pożądanych kwestii i jest obliczone nie na teraz, ale na przyszłość. Naczelne hasło (oczywiście nie wypowiadane) to „Zobaczymy za trzy lata”.

A co na to prawica? Proszę:

1. Cały czas świętuje, że „odzyskała” telewizję publiczną”, nie zauważając, że wraz z nią „odzyskała” całe odium poprzednich dziesięcioleci, za które musi odpowiadać, czy chce, czy nie chce, bo taki jest odbiór społeczny, takie konotacje nabyte przez społeczeństwo jeszcze przed stanem wojennym i „słupki” nic nie pomogą, a „samopocieszanie się” jest czasem śmieszne.

2. Jej posłowie i antysystemowcy z posłami narodowymi biegają i wdzięczą się w TVN, jakby pokazanie się u pana Rymanowskiego, pani Pochanke czy pani Olejnik było dla nich uznaniem ich własnego znaczenia, co jest śmieszne, bo co w takim razie powiedzieć o panu Kaczyńskim i panu Macierewiczu, którzy u nich nie bywają.

3. Środowisko dziennikarzy prawicowych jest tak podzielone, że wydaje mi się czasami, iż każdy z nich gra tylko do własnej bramki, co powoduje, iż prawica nie potrafi stworzyć odpowiedzi na „to groźne”, która by dyskontowała przekazywane przez „to” treści.

Jednocześnie prawica nie dba o alternatywę, czyli o własne media, które nie zostaną w razie czego przejęte i które mogłyby być alternatywą dla „tego” już teraz. Baza jest, lecz sama nie da rady.

To nie jest post przeciwko PiS, chociaż PiS każdą krytykę uważa za atak na siebie, a mnie od początku za wroga, więc i tak nie mam nic do stracenia. Jednakże, jeśli ktoś u nich odrzuci na chwilkę uprzedzenia, schematy oraz idiosynkrazję, to zobaczy, iż mam rację. Poparłem ich i nadal będę popierał, ale też krytykował, gdy będą robić głupoty, za które mogą zapłacić w przyszłości. Mogą mnie zamknąć, rąbnąć, a w moim przypadku jest to łatwiejsze, niż w stosunku do kokietowanej przez PiS nomenklatury PRL/III RP, a ja i tak wiem, że mam rację i że tak właśnie się dzieje gdy jednostkowe ego wpływa na odbiór rzeczywistości. To kontrwywiad, nie wywiad i tu trzeba patrzeć szerzej niż na papiery rozłożone na biurku.

To „to” to telewizja internetowa na żywo Grupy Onet-RAS Polska, zwana popularnie „Telewizją Onet”.

I proszę mi nie pisać, że to niemieckie pieniądze, bo to nie jest wytłumaczenie, a na zakończenie stwierdzę, że wszystko, co napisałem potwierdza słuchany i oglądany przeze mnie program pana Morozowskiego, gdzie pan redaktor wraz z gościem załatwia już drugiego dziś przedstawiciela prawicy, a on nawet nie rozumie, że jest załatwiany, chociaż mnie odpowiedzi na ataki wydają się być oczywiste (redaktor Morozowski jest demagogiem, ale łatwo go pokonać, jego własnymi argumentami).

Na drugie zakończenie „pojadę” mistrzem ciętej riposty: wkurwia mnie zasada, że „musi być ktoś z drugiej strony”. Na chuj! Tu, kurwa, chodzi o „rząd dusz” i nie ma się czego, kurwa, wstydzić, bo drugiej stronie chodzi o to samo. Poza tym trzeba mieć zaufanie do ludzi. Oni sami opowiedzą się za tym co słuszne, bez pierdolenia dyrdymałów o „obiektywizmie” i zapraszaniu „drugiej strony”.

Ciekaw jestem, czy Onet Telewizja zadba o to. Niestety, do tego wszystkiego trzeba mieć jaja oprócz wiedzy i czasu antenowego w TVP. I nie piszcie mi, że lepiej „ignorować”, bo się, kurwa, z ręka w nocniku obudzicie. Ignorowanie pasożytów powoduje, że pasożyty zjedzą żywiciela.

Czytaj więcej w artykule: Akcja „Macierewicz” – czy tylko Rosjanie?