We wtorek (21.06.2016r.) mecz z Ukrainą. Z przerażeniem zauważam, że obie strony traktują go jako „sprawę narodową”. To tylko sport i wygrana przyniesie jedynie punkty w tabeli. Nie wpadajmy w przesadę i nie budujmy presji tam, gdzie jej nie potrzeba. Uważam, że Polacy wygrają lub zremisują (to drugie jest mniej prawdopodobne), ponieważ lepiej grają w piłkę od Ukraińców. Ukraina będzie „gryźć trawę”, faulować, grać brutalnie, nie dlatego, że gra z Polakami, ale dlatego, że to dla niej mecz ostatniej szansy w tych mistrzostwach i każdy zespół w jej sytuacji grałby podobnie.Tu nie ma nic narodowego, ani antypolskiego. Obawiam się tylko jednego: prowokacji ukraińskich kibiców, którzy usiłują prowadzić własna „politykę historyczną”. Tylko czy rzeczywiście własną? I tu dochodzimy do clue, czyli do Moskwy.

W trakcie Majdanu obserwowałem, co się dzieje w Kijowie. Od dość dawna nie wierzę w spontaniczne ruchy społeczne, ale nie oznacza to, iż nie popierałem zmian na Ukrainie. Dlaczego? Wyjaśnię później. Potem Putin zajął Krym, wykorzystując bałagan w Kijowie. W tym momencie Ukraina powinna zostać wsparta przez nas, bez względu na historyczne zaszłości. Nie może, bowiem, w XXI wieku, jakikolwiek kraj zabierać innemu krajowi, który kawałek terytorium i włączać do własnych granic. Świat już raz pozwolił na Anschluss, na Czechosłowację i skończyło się to tragedią dla nas oraz wielu narodów środkowej Europy. Hitlerowskie zapędy Putina należało zdusić i zatrzymać w zarodku. Niestety, tak się nie stało.

Jesteśmy skazani na Ukrainę i Ukraina jest skazana na nas. Obie strony to wiedzą. Rosja też. Kreml obawia się każdej współpracy i dobrych stosunków krajów, które były kiedyś w jego orbicie wpływów. Rosjanie robią wszystko, byśmy nienawidzili Ukraińców, a oni nas. Zauważmy, że ukraiński nacjonalizm nakierowany jest bardziej na Polskę, a nie na Rosję. Grupy faszystowskie, gloryfikujące Banderę, UPA i wszystkich pozostałych bandytów i morderców nie są, wbrew pozorom, duże, lecz bardzo głośne i wpływowe. Mają też pieniądze. Rząd w Kijowie ulega ich naciskom, choć stara się lawirować, bo wie, że tylko dobre stosunki z Warszawą mogą mu pomóc. To nie przesada. To fakt, bo to my jesteśmy dla Ukrainy wyjściem z orbity Putina, a nie jakikolwiek inny kraj w Europie Zachodniej. Dla Rosji jest to zagrożenie, więc robi wszystko, by tak się nie stało. Przypominam, że antypolska polityka historyczna jest specjalnością Moskwy, stosowaną od wielu, wielu lat. Dlatego trzeba wspierać Ukrainę. Napominać, ale wspierać. Przypominać im o ludobójstwie UPA, lecz nie uzależniać od tego dalszych stosunków z tym krajem, bo o to właśnie chodzi Moskwie. Najgorsze byłoby obrazić się całkowicie i „odpuścić” Kijów. Wtedy możemy mieć pewność, że Ukraina zostanie całkowicie opanowana przez „banderowców” i faszystów, żądnych polskiej krwi. Obecnie, tak nie jest i daleko jeszcze do takiej sytuacji. Wielu Ukraińców ma do Polaków bardzo pozytywny stosunek i może to warto nagłaśniać.

W trakcie dzisiejszego meczu być może zobaczymy ukraińskie resentymenty antypolskie. Może nie? Może ukraińscy kibice zmądrzeli i sami zneutralizują rosyjskich prowokatorów? Nie wiem. Wiem, że będę dopingował Polaków, lecz bez konotacji historycznych. To sport i nie może mieć przełożenia na politykę historyczną, która jest o wiele bardziej ważna niż 90 minut meczu.

Ostatnio pobawiłem się trochę panslawizmem, aż się jeden doktor na mnie obraził, nie rozumiejąc ironii oraz autoironii. Bawię się dalej. W dzisiejszym meczu Słowianie Właściwi pokonają Słowian Bocznych z grupy dolnej prawostronnej.