Od pewnego czasu odnosimy wrażenie, że coraz mniej osób realnie pracuje – tu chodzi nie tylko o usługi zdrowotne – wykonując konkretne usługi, tworząc coś, służąc potrzebnymi społecznie umiejętnościami, a coraz więcej „pracuje” zajmując się nadmiernie rozbudowaną sprawozdawczością, statystykami, powielając w kolejnych tabelach setki informacji dostępnych w innych miejscach, wymyślając kolejne zestawienia, tabelki i rubryczki, które ktoś ma wypełnić, a oni znowu zestawią je w dokumenty…..które trzeba będzie statystycznie opracować, dodać rubryczki i tak bez końca.

Dodatkowo rozrasta się aparat kontroli, bo przecież te wszystkie rubryczki, zestawienia i tabelki trzeba skontrolować, właściwie moglibyśmy pacjentom głowy obcinać – a tego by nikt nie zauważył, byle tylko tysiące tabeli, kartek z danymi i miliardy pieczątek zgadzały się z potrzebami urzędniczymi i zaleceniami kontrolnymi. Nie ma ludzi do pracy, nie ma chętnych do pomocniczych prac przy pacjencie, sekretarek medycznych, asystentek pielęgniarek, nie ma pielęgniarzy, nie ma chętnych do wysprzątania parkingów przed placówkami – natomiast stale przyjmowane jest do pracy kolejna osoba do administracji, nadzoru, kontroli i tworzenia dokumentów, które musi wypełnić nie mająca czasu na posiłek osoba w białym fartuchu pracująca za 3 brakujące w tej pracy osoby.

Rozrastająca się biurokracja w sytuacji dramatycznego braku kadr medycznych będzie miała jeden skutek – zaniedbanie pacjenta, wzrost ryzyka popełnienia błędu medycznego, pogłębiające się u chorego odczucie zaniedbania i lekceważenia jego potrzeb. To rodzi agresję, chęć walki o swoje, wymuszanie na przepracowanym personelu dodatkowej pracy, na którą nie tylko nie ma siły, ale ….. czasu. Nasyłanie kontroli na placówki medyczne, które sprawdzają wyłącznie dokumentację medyczną i nakładają wysokie kary finansowe musi prowadzić do prostego wniosku – najważniejsza!!! jest dokumentacja medyczna – więc w sytuacji przepracowania i braku personelu trzeba się na tym własnie skupić – wypełnić wszystkie papiery i wbić wszystkie możliwe pieczątki. Reszta jest nieważna.

Obawiamy się, że wprowadzenie e-dokumentacji będzie miało skutek odwrotny do zamierzonego, nie ułatwi nam pracy, wręcz przeciwnie, łatwość dopisania przez urzędnika kolejnej rubryki, polecenia, tabeli, wniosku i zaświadczenia będzie tak prosta, że rozbudowana i tak część administracyjna naszej pracy tylko się powiększy. Zaryzykujemy stwierdzenie, że nikt kto zajmuje się opracowywaniem dokumentacji medycznej i dokumentów sanitarno-epidemiologiczno-statystycznych nie pracował w bezpośrednim kontakcie z pacjentem, nie zna istoty naszej pracy, realnych potrzeb wynikających z sytuacji medycznych, zadań personelu medycznego, problemów z permanentnym brakiem kadry i czasu, jaki możemy poświęcić choremu.

Jeśli tak dalej będzie, to liczba osób pracujących przy pacjencie skurczy się do takiej, która w żaden sposób nie zapewni już nie tylko właściwej opieki, ale nawet elementarnego bezpieczeństwa. Dokładając do tego bałagan organizacyjny, brak pieniędzy w systemie i hazard moralny obywateli ….. chyba ten obraz już widzimy. Codziennie.

Czytaj więcej.