Totalitarnej oPOzycji znowu nie wyszło. Plan wyprowadzenia na ulice ludzi oburzonych zakazem tradycyjnego świętowania Dnia Odzyskania Niepodległości spalił na panewce.

W chwili, gdy piszę te słowa wiadomo już, że Sąd Apelacyjny we Wrocławiu oddalił zażalenie odchodzącego w niebyt samorządowy dotychczasowego prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza.

Polskojęzyczny der Onet podaje jednak, że mimo przegranej w dwóch instancjach sądowych Dutkiewicz nie składa broni.

Już podczas czwartkowego Marszu Wzajemnego Szacunku, który przeszedł przez Wrocław, Rafał Dutkiewicz zaznaczył, że żaden przyzwoity wrocławianin nie ma prawa wziąć udziału w marszu organizowanym przez Piotra Rybaka, który spalił kukłę Żyda, za co został skazany na trzy miesiące więzienia.

Prezydent zaznaczył też, że jeśli dojdzie do marszu, to przedstawiciele Ratusza rozwiążą go natychmiast przy pierwszym naruszeniu prawa. Zaapelował również do szefa MSWiA o zapewnienie bezpieczeństwa wrocławianom. Wcześniej w tej samej sprawie zwrócił się z oficjalnym pismem do ministra. Przynajmniej do wczoraj ze strony ministerstwa nie było żadnej reakcji.

https://wroclaw.onet.pl/jest-decyzja-sadu-ws-wroclawskiego-marszu-narodowcow/x5jcdvy

Mimo, że autor cytowanego tekstu opublikowanego w der Onecie niejaki Tomasz Pajączek już samym tytułem demaskuje się jako tzw. głąb prawny (Sąd Apelacyjny bowiem nie odrzucił, ale oddalił zażalenie Dutkiewicza i spółki), to przecież zasługuje na wiarę, gdy pisze, że przedstawiciele Ratusza rozwiążą go natychmiast przy pierwszym naruszeniu prawa.

I tu zaczyna się gmatwać jasny i prosty przekaz serwowany zagranicznym ośrodkom przez totalitarnych oPOzycjonistów, zgodnie z którym Polska pod ich rządami była oazą praworządności, natomiast PiS to łamiąca prawo faszystowska dyktatura.

Bo żeby móc rozwiązać zgromadzenie publiczne trzeba dwukrotnie wcześniej ostrzec jego organizatorów o takiej możliwości .

Zajrzyjmy do pierwszego w Polsce (i jedynego do tej pory) komentarza do ustawy Prawo o zgromadzeniach. Książka powinna być ceniona przez HGW, bowiem autorami są jej dwaj młodsi koledzy z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego – dr Aleksander Jakubowski i dr Sebastian Gajewski.

Decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia w świetle art. 20 ust. 3 ustawy PrZgrom może zostać wydana wyłącznie po dwukrotnym ostrzeżeniu uczestników zgromadzenia o możliwości jego rozwiązania. Komunikat ten powinien być skierowany przez przedstawiciela organu gminy w sposób, który umożliwi jego odebranie przez wszystkie osoby biorące udział w takim wydarzeniu oraz dla nich zrozumiały. Spełnienie tego wymogu nie może mieć jedynie formalnego charakteru. Stanowi on bowiem wyraz zaaprobowania przez ustawodawcę zasady proporcjonalności i ujmowania rozwiązania zgromadzenia jako środka ostatecznego, którego zastosowanie możliwe jest jedynie wówczas, gdy wszystkie inne instrumenty zapewnienia bezpiecznych i zgodnych z prawem warunków odbywania takiego wydarzenia zawiodą. Z tych przyczyn przedstawiciel organu gminy powinien dysponować odpowiednimi urządzeniami technicznymi, np. nagłośnieniem, umożliwiającymi skuteczne komunikowanie się ze wszystkimi uczestnikami zgromadzenia.

Tymczasem Dutkiewicz idzie na skróty i straszy, że rozwiąże Marsz przy pierwszym naruszeniu prawa.

Czyli również i wtedy, gdy ktoś w tłumie rzuci na ziemię papierek po cukierku zamiast do kosza.

Tymczasem indywidualne naruszenia prawa dokonywane przez pojedynczych uczestników zgromadzenia nie mogą być przyczyną jego rozwiązania.

Popatrzmy raz jeszcze na przepis:

Zgromadzenie może być rozwiązane przez przedstawiciela organu gminy, jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne, a przewodniczący zgromadzenia, uprzedzony przez przedstawiciela organu gminy o konieczności rozwiązania zgromadzenia, nie rozwiązuje go.

Cytowany już Komentarz:

Ostatni przypadek, który uzasadnia rozwiązanie zgromadzenia przez organizatora, nie jest jasny. W literaturze podnoszono, że odnosi się on do sytuacji, w których uczestnicy takiego wydarzenia jako pewna grupa dopuszczają się czynu zabronionego, w tym przede wszystkim stwarzającego zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach (zob. P. Suski, Zgromadzenia…, s. 259). Wyłączano natomiast rozwiązanie zgromadzenia przez organizatora z powodu przestępstwa popełnionego przy okazji tego wydarzenia, ale niezwiązanego z jego przebiegiem i niemającego na niego wpływu (np. kradzież kieszonkowa; zob. P. Suski, Zgromadzenia…, s. 259). Tezy te opierają się jednak na zabronionej wykładni rozszerzającej przesłankę ograniczającą wolność konstytucyjną wynikającą z art. 57 Konstytucji RP (wyr. NSA z 25.5.2006 r., I OSK 329/06, ONSAiWSA 2007, Nr 2, poz. 45; wyr. TK z 10.11.2004 r., Kp 1/04, OTK-A 2004, Nr 10, poz. 105). Treść przepisu jest bowiem jednoznaczna – aby zaistniała podstawa do rozwiązania zgromadzenia, jego przebieg musi naruszać przepisy karne.

Tymczasem przywołane poglądy doktryny w sposób niedopuszczalny rozszerzają i modyfikują treść art. 20 ust. 1 PrZgrom, odnosząc zawartą w nim przesłankę rozwiązania zgromadzenia nie do sytuacji, gdy przebieg zgromadzenia narusza przepisy karne, ale do stanu, w którym to uczestnicy zgromadzenia naruszają te przepisy. Tego rodzaju zabieg interpretacyjny nie jest dopuszczalny, gdyż przepisy ograniczające wolność konstytucyjną należy wykładać ściśle, zaś wykładnia rozszerzająca nie może stanowić remedium na niedochowanie przez ustawodawcę wymogów określoności przepisów prawa (zob. szerzej uw. do art. 14 PrZgrom).

Mając to na uwadze, stwierdzić należy, że w obecnym stanie prawnym nie może zajść sytuacja, w której to przebieg zgromadzenia naruszy przepisy karne, co wynika już z samej ich konstrukcji. Stosownie bowiem do art. 1 § 1 KK hipotezę tych przepisów naruszyć może tylko osoba, nie zaś zdarzenie (w analizowanym przypadku: przebieg). Ustawodawca w art. 20 ust. 1 PrZgrom dokonał zatem zapewne skrótu myślowego, którego konsekwencje nie mogą być jednak przerzucane na osoby korzystające z konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Należy zatem postulować pilne przekształcenie w tej części przepisu art. 20 ust. 1 PrZgrom przez określenie podstawy rozwiązania zgromadzenia jako sytuacji, w której to nie „przebieg”, lecz „uczestnicy zgromadzenia” naruszają przepisy karne (popełniają czyn zabroniony w KK). Zauważyć jednak należy, że tego rodzaju zdarzenia powinny spotkać się ze stosownymi poleceniami przewodniczącego zgromadzenia, których niewypełnienie stanowić będzie podstawę do ewentualnego rozwiązania zgromadzenia w oparciu o pierwszą z trzech omawianych przesłanek. Ponadto w takiej sytuacji – jeżeli nie odnosi się ona do całości zgromadzenia – osoby naruszające przepisy karne powinny zostać na podstawie art. 19 ust. 5 PrZgrom indywidualnie wykluczone przez przewodniczącego zgromadzenia z udziału w zgromadzeniu, a następnie ujęte przez Policję w związku z popełnieniem czynu zabronionego. Jest to proporcjonalne działanie, niegodzące w korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby biorące udział w zgromadzeniu i niedopuszczające się czynów zabronionych przepisami karnymi.

3. Rozwiązanie zgromadzenia stanowi restryktywny środek ograniczający wolność zgromadzeń przysługującą jego uczestnikom, ponieważ prowadzi do całkowitego wyłączenia możliwości korzystania z niej w określonym celu, miejscu i czasie przez zainteresowaną tym grupę osób. Oznacza to w szczególności, że rozstrzygnięcie takie może być wydane jedynie wówczas, gdy przemawiają za tym przewidziane przez ustawę zasadniczą okoliczności usprawiedliwiające ograniczenie konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Chodzi tu więc o przypadek, gdy wystąpienie którejkolwiek z przesłanek rozwiązania zgromadzenia przez przedstawiciela organu gminy będzie stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób, a jednocześnie – gdy posłużenie się tym środkiem jest konieczne do ochrony wymienionych wartości oraz proporcjonalne do stopnia ich zagrożenia.

Podkreślenia przy tym wymaga, że rozwiązanie zgromadzenia może nastąpić jedynie wówczas, gdy wspomniane zagrożenia będą się wiązać z dalszym jego trwaniem, nie zaś z jednostkową sytuacją, która wprawdzie mieści się w jednej z przesłanek określonych w art. 20 ust. 1 PrZgrom i godzi w wymienione w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP dobra, ale nie może powodować ich naruszenia w czasie dalszego trwania zgromadzenia. Środek, o którym mowa w komentowanym przepisie, nie jest bowiem sankcją za naruszenie obowiązków związanych z udziałem w zgromadzeniu, ale instrumentem, który służy ochronie wartości wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP przed zagrożeniami związanymi z przebiegiem zgromadzenia jako pewnego wydarzenia w przestrzeni publicznej. Jednocześnie należy podkreślić, że rozwiązanie zgromadzenia powinno być traktowane jako środek ostateczny (zob. wyr. TK z 10.11.2004 r., Kp 1/04, OTK-A 2004, Nr 2, poz. 105; P. Suski, Zgromadzenia…, s. 256–257). Można go więc stosować jedynie wówczas, gdy zawiodą inne instrumenty.

Proste, kamerad Dutkiewicz?  Nie pojedyncze naruszenie prawa, ale dalsze trwanie naruszenia mimo ostrzeżenia.

I to tylko przy uznaniu contra legem, że przepis art. 20 u. 1 ustawy Prawo o zgromadzeniach można wykładać rozszerzająco.

Czego to dowodzi, proszę państwa?

Ano tego, że Dutkiewicz (a i HGW mimo profesorskiego tytułu z zakresu prawa również) są przedstawicielami starej, wywodzącej się jeszcze z PRL „szkoły rządzenia”.

Ich zdaniem „władza ma zawsze rację” i wie lepiej od zainteresowanych, co dla ludzi jest najlepsze.

Przepisy prawa zaś są ustanowione po to, aby władza mogła się na nie powołać, nakładając kolejny obowiązek na obywatela lub tez zabraniając mu czegoś.

Uchwalona przez sejm poprzedniej kadencji (głównie głosami PO i PSL) ustawa Prawo o zgromadzeniach jest wzorowana na niemieckim odpowiedniku.

M.in. dlatego przepis art. 20 u. 1 ustawy Prawo o zgromadzeniach jest niespójny z ustawą karną.

Nasze prawo, w odróżnieniu od niemieckiego, nie przewiduje naruszania norm prawa karnego przez manifestację traktowaną jako całość.

Jednak tak samo wymaga, aby rozwiązanie nastąpiło po dwukrotnym ostrzeżeniu organizatorów.

Jak ustawa niemiecka działa w praktyce widzieliśmy w zeszłym roku w Berlinie.

Może warto w całości przytoczyć materiał, który praktycznie niezauważony przemknął przez polskojęzyczne portale:

Według niemieckiej policji okrzyk „Śmierć Żydom!” to „konstytucyjne prawo wolności zgromadzeń”

Według rzecznika policji, „Konstytucyjne prawo wolności zgromadzeń” ma rangę tak wysoką, że krzyczenie „śmierć Żydom” nie jest wystarczające, by rozwiązać nazistowskie zgromadzenie!

 

Po skandalicznym zachowaniu demonstrantów w Berlinie, podczas którego wznoszono m.in. okrzyki „Śmierć Żydom” oraz spalono flagę z Gwiazdą Dawida, głos zabrał rzecznik berlińskiej policji. W jego ocenie, „Konstytucyjne prawo wolności zgromadzeń” ma rangę tak wysoką, że wspomniane wydarzenia nie są wystarczające, by rozwiązać nazistowskie zgromadzenie.

– Konstytucyjne prawo wolności zgromadzeń ma bardzo wysoką rangę. Musiałyby się wydarzyć wyjątkowe rzeczy, takie jak zagrożenie zdrowia lub życia by zgromadzenie rozwiązać

– tłumaczył rzecznik berlińskiej policji.

https://www.wsensie.pl/swiat/26256-wedlug-niemieckiej-policji-okrzyk-smierc-zydom-to-konstytucyjne-prawo-wolnosci-zgromadzen

Tymczasem „nasi” (inter-nazi??) samorządowcy udają, że nie rozumieją tego podstawowego faktu.

Konstytucyjne prawo każdego z nas do wolności zgromadzeń ma rangę o wiele większą niż ochrona dobrego samopoczucia Dutkiewicza czy innej Waltzowej zagrożonego okrzykiem „raz sierpem, raz młotem”….

Istniejące prawo nie pozwala jednak na takie zachowanie, jak domniemane Dutkiewicza.

Jak wykazałem wyżej rozwiązanie zgromadzenia już po pojedynczym złamaniu prawa przez jednego uczestników jest nielegalne.

Zatem osoba, która taką decyzje by podjęła, winna odpowiadać za tzw. przestępstwo urzędnicze z art. 231 § 1 kk (funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3).

Prezydent miasta, który takie działanie zapowiada, powinien odpowiadać za sprawstwo kierownicze, o ile faktycznie zapowiadany skutek nastąpi.

Jeśli nie, to z art. 255 § 1 kk: kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Wygląda na to, że po zakończeniu kariery samorządowca Dutkiewicz chce zostać bandziorem.*

.

fot.: doba.pl

10.11 2018

_____________________________

* Jak widać na przykładzie Rafała Gawła bycie przestępcą, a do tego niepoczytalnym, pomaga w zdobyciu uznania internazistów.