Zbliża się 25 maja, dzień zamordowania przez zbrodniarzy totalitarnego systemu komunistycznego Rotmistrza Witolda Pileckiego. Rada Europy przyjęła tę datę jako Dzień Pamięci Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Z tej okazji w pierwszych dniach maja tego roku w Brukseli zaprezentowano wystawę plakatów, które zwyciężyły w Międzynarodowym Konkursie na Plakat w ramach projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony. Zorganizowano też konferencję, mającą przypomnieć postaci Żołnierzy Wyklętych – Bohaterów sprzeciwiających się totalitaryzmom. Miała być także lekcja-pogadanka w polskiej szkole, przybliżająca dzieciom ten piękny aspekt naszych historii. Miała być, lecz się nie odbyła. Dzieci polskie nie mogły dowiedzieć się prawdy, gdyż dla jednej z matek Rotmistrz Pilecki, polski i europejski bohater okazał się być zbyt „złożonym”. Żołnierze Wyklęci także.

Żadna postać nie uosabia lepiej niż właśnie Witold Pilecki, jednoznacznie stający przeciw systemom masowej zbrodni i upodlenia człowieka, sprzeciwu wobec totalitaryzmu, w różnych jego odmianach. Ten wierny chrześcijańskim zasadom konspirator przeciwko okupantowi hitlerowskiemu czyli narodowemu socjalizmowi oraz przeciwko stalinowskiemu międzynarodowemu komunizmowi i więzień obu tych reżimów, poniósł śmierć w imię konsekwentnego sprzeciwu wobec tyranii niszczącej człowieczeństwo. Brytyjski historyk Michael R.D. Foot uznał go za jednego z sześciu najodważniejszych bohaterów w dziejach ludzkości w czasie największej z wojen. Przecież nie musiał tego uczynić, mógł szukać innych, niepolskich bohaterów. Ale w swoich badaniach niewiele napotkał takich postaci, które Pileckiemu swoimi postawami i zasługami dorównywały.

Sam Pilecki był człowiekiem niezwykle skromnym. Niewątpliwie zdawał sobie sprawę z ogromu swoich dokonań, uzmysłowili mu to także Amerykanie, oferujący znaczne sumy dolarów za jego relację o konspiracji i ratowaniu ludzi w niemieckim obozie zagłady Auschwitz. Jednak wszystko, co czynił podporządkował ratowaniu ludzi przed masowymi mordami, przed Zagładą, przed umieraniem w obozach i więzieniach totalitarnych molochów Hitlera i Stalina. W imię wierności tym zasadom oddał życie. Wydawać by się mogło, że skoro totalitarne zbrodnicze systemy runęły a prawda o nich pozostaje przestrogą dla całego świata, postać Witolda Pileckiego wyniesiona zostanie do najwyższego panteonu jako wzór do naśladowania. Skoro bowiem wrogowie, którym Pilecki się przeciwstawiał: Hitler i Stalin, odeszli w niesławie, nikt przy zdrowych zmysłach nie poważy się kwestionować prawdy historycznej oraz zasług Rotmistrza Pileckiego. Że są granice nieprzyzwoitości, czy wręcz antypolskości. A jednak…

W spotkaniu z uczniami polskiej szkoły w Brukseli uczestniczyć mieli: Małgorzata Kupiszewska, polonistka, koordynatorka projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony, Tadeusz Płużański, historyk i publicysta, syn jednego z najbliższych współpracowników Rotmistrza w powojennej konspiracji a także dr Piotr Kardela, historyk, dyrektor białostockiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, człowiek zasłużony w odkrywaniu prawdy o polskiej historii.

Wtedy do akcji wkroczyła niejaka Marta Bark-Stelmaszczyk, mama jednego z dzieci uczących się w polskiej szkole. Zdeterminowana w zamiarze storpedowania spotkania rozpętała nagonkę na zaproszonych gości, przypisując im aktywne zaangażowanie w popieranie ruchów nacjonalistycznych i rasistowskich, wymieniając przy tym z nazwy Obóz Narodowo-Radykalny (ONR). Warto zatem przypomnieć, że ONR jest legalnie działającym ugrupowaniem, nie był i nadal nie jest organizacją rasistowską, a stawianie znaku równości pomiędzy ideologią rasistowską a patriotyzmem (nawet, jeżeli jest on eksponowany w sposób dogmatycznie skrajny i nacjonalistyczny, jak w przypadku ONR) jest nadużyciem tak ohydnym, że o prokuratora aż się prosi. Warto także przypomnieć, że wśród Polaków ratujących Żydów w latach II wojny światowej wielu było sympatykami a nawet członkami ONR. I że niejednokrotnie płacili za to ratowanie cenę najwyższą, swojego życia. Byli bowiem Polakami i chrześcijanami, a nie żadnymi rasistami. Ale przede wszystkim nie znam żadnych dowodów, aby M. Kupiszewska kiedykolwiek wspierała ONR. Nie znam takowych także w odniesieniu do T. Płużańskiego i P. Kardeli. Zatem konstrukcja tego pomówienia wyraźnie wskazuje nie tyle na niewiedzę, ile na wyjątkowo złą wolę Marty Bark-Stelmaszczyk.

Dla M. Bark-Stelmaszczyk „złożona historia rotmistrza Pileckiego i „żołnierzy wyklętych” (uwaga, specjalnie zachowano pisownię oryginalnego tekstu „wystąpienia” autorstwa MB-S – przyp. J. B, MSC) jest zbyt trudna dla 8-9 letnich dzieci”. A przecież M. Kupiszewska jest świetnie wykwalifikowaną długoletnią nauczycielką (nie historykiem ale polonistką – kolejna nieprawda głoszona przez MB-S – przyp. MSC) i wie, jak przekazywać treści dydaktyczne stosownie do wieku słuchaczy. Także panowie Płużański i Kardela są fachowcami, więc nie ma podstaw do przypuszczeń, że przekazywaliby wiedzę w sposób niewłaściwy, niedostosowany do poziomu percepcji odbiorców. Ale z tego fragmentu pisma wynika znacznie poważniejszy problem. Otóż dla MB-S historia Rotmistrza Pileckiego i walki Żołnierzy Wyklętych z totalitaryzmem jest „złożona”. Śpieszę poinformować, więc zapewne także pocieszyć MB-S, że akurat postać Żołnierza Wyklętego Witolda Pileckiego jest wyjątkowo jednoznaczna, krystalicznie czysta i bardzo oczywista. Nie ma tu żadnej złożoności. Był konsekwentny w sprzeciwie wobec zbrodniarzy i zbrodni. Czyżby z tej pięknej postawy Marta Bark-Stelmaszczyk chciała uczynić Pileckiemu zarzut? To już kompletna aberracja, albo… jawna antypolskość.

Ponadto zdaniem tej (podobno polskiej!? – ten znak zapytania wydaje się konieczny, gdyż trudno wyobrazić sobie bardziej naciągane antypolskie tezy, jako żywo podobne do rzekomych „polskich obozów śmierci”) mamy, „tego typu wydarzenia powinny być konsultowane z rodzicami i dyrekcją szkoły, podobnie jak to miało miejsce wcześniej w przypadku innych kontrowersyjnych (podkreślenie MSC) tematów”. Zatem M. Bark-Stelmaszczyk walkę z totalitaryzmami uważa za temat „kontrowersyjny”. Hitler i Stalin rechoczą zza grobów w asyście wszystkich piekielnych mocy.

Rzekomymi „dowodami” na „nacjonalistyczne przekonania” goszczących w Brukseli miały być ich publikacje o konieczności rozliczenia zbrodniarzy i zdrajców (T. Płużańskiego) czy o dociekaniu prawdy na temat roli totalitarnej agentury w najnowszej historii Polski (P. Kardeli), a także wsparcie i obecność na portalach: pressmania.pl i wrealu24.pl M. Kupiszewskiej) gdzie postulowano odebranie przywilejów i orderów totalitarnym zbrodniarzom. Zatem nawet pisanie prawdy czy odwoływanie się do zasad moralności, dla niektórych może być pretekstem do ataku na Polskę i Polaków oraz na polskich Bohaterów. Atakiem tym bardziej niegodziwym i nieuczciwym, że wymienione portale nie starają się wpisywać w jeden nurt polityczny, ale starają się pokazywać otaczającą nas rzeczywistość jak najbardziej obiektywnie. Te jawne manipulacje MB-S pokazują jednoznacznie, że wrogowie Polski i Europy nie cofną się przed niczym, byle tylko siać zamęt i szerzyć nieprawdę oraz waśń.

Wydarzenie w Brukseli może można byłoby uznać za incydentalne, zaś wszystko to może byłoby groteskowe i żałosne, gdyby nie fakt, że dyrekcja polskiej szkoły w Brukseli jednak ugięła się pod terrorem jednej, wyjątkowo antypolsko nastawionej osoby i do patriotycznej lekcji nie doszło. Zatem to nie tylko groteska, ale hańba. Dlaczego nauczyciele polskiej szkoły ugięli się pod antypolskim terrorem? Gdzie byli przedstawiciele RP w Brukseli? Gdzie jest Reduta Dobrego Imienia, która powinna bronić świetlanej postaci Pileckiego przed pośmiertnymi poniżaniem go przez ignorantów i co gorsza nienawistników, zaś Polski i polskiej sceny politycznej przed pomówieniami głoszonymi poza granicami kraju, w fałszywym świetle przedstawiającymi nasze państwo i społeczeństwo. Do takich incydentów nie można dopuszczać. Także i dlatego, by nie stały się stałym elementem antypolskiej polityki nienawiści. Reagować powinniśmy natychmiast, aby zło nie miało czasu i szansy się rozpanoszyć. Bo, jak powiedziała kiedyś Irena Sendlerowa, „aby zło zapanowało, wystarczy, aby ludzie dobrej woli wstrzymali się od czynu”. Reagujmy bo, doprawdy, Hitler i Stalin rechoczą zza grobów… a wszyscy postkomunistyczni diabli na polskiej scenie politycznej im wtórują.

Autorzy: Józef Brynkus, Michał Siwiec-Cielebon

Fot. strona Facebook projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony