Stanisław Skalski zakończył swą służbę w Polskich Siłach Powietrznych jako major i angielski Wing Commander. Odznaczony był Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 32), Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 8996), czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Grunwaldu III klasy (po powrocie do Polski Ludowej) oraz orderami brytyjskimi – Distinguished Service Order i trzykrotnie Distinguished Flying Cross (jako jedyny Polak).

Wg „listy Bajana” zestrzelił samodzielnie 18, a wspólnie z innymi pilotami 3 samoloty, co oznacza, że był najskuteczniejszym polskim myśliwcem.

W Polsce Skalski został przyjęty do Ludowego Lotnictwa Polskiego i 24 czerwca 1947 r. został mianowany inspektorem techniki pilotażu w Wydziale Wyszkolenia Bojowego Dowództwa Wojsk Lotniczych. Prędko jednak spotkały go, podobnie jak i innych oficerów Polskich Sił Powietrznych, straszliwe represje ze strony komunistycznych władz. 4 czerwca 1948 r. został zatrzymany w „kotle” założonym w mieszkaniu Władysława Śliwińskiego (byłego pilota m.in. 303 dywizjonu) w Warszawie. Przewieziony został do siedziby Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a następnie do więzienia mokotowskiego. Okrutnie torturowanego Skalskiego zmuszano do podpisania samooskarżenia o szpiegowstwo na rzecz wywiadu anglo-amerykańskiego. Prym w zadawaniu męczarni wiódł Jacek (Józef) Różański, żydowskiego pochodzenia oficer NKWD i MBP (właściwe nazwisko Józef Goldberg). Ostatecznie 7 kwietnia 1950 r. Skalski na podstawie sfałszowanych dowodów, został skazany w procesie-farsie na karę śmierci, utratę praw publicznych oraz przepadek całego mienia na rzecz państwa. Wyroku śmierci jednak nie wykonano, a Skalski oczekiwał w więzieniu. W tym to czasie, w ciągu 3 tygodni, napisał swą jedyną książkę „Czarne krzyże nad Polską” (wspomnienia z kampanii wrześniowej). 7 kwietnia 1951 r. po złożeniu przez jego matkę prośby o ułaskawienie, karę śmierci zamieniono na dożywocie. Skalski siedział w więzieniach w Rawiczu i Wronkach (od grudnia 1953 r.). Dopiero po odwilży został zrehabilitowny, a wyrok unieważniono decyzją Zgromadzenie Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego z 11 kwietnia 1956 r.

Stanislaw_Skalski_in_colorW dniu wybuchu wojny jako młody pilot patrolował niebo nad Polską i wtedy zestrzelił rozpoznawczego Hs 126. Pilot i obserwator tego samolotu uratowali się – byli to młodzi oficerowie Luftwaffe: pilot Oblt. Friedrich Wimmer i obserwator Oblt. Siegfried von Heymann z jednostki 3.(H)/21). Pan Stasiu wylądował obok rozbitego samolotu swego wroga, opatrzył rannych pilotów i przekazał do wezwanej sanitarki. I nic by się takiego nie stało, gdyby losy tych pilotów nie zetknęły się ponownie w przedziwny sposób.

Jak podają źródła, wiele lat później spotkał się z nimi gdy wyzdrowiał, gdy Polska stała się krajem demokratycznym. W dniach od 25 do 31 marca 1990 r. w Niemczech był goszczony przez pilota, generała sił powietrznych Niemiec. Niemcy na łamach prasy gorąco podziękowali Skalskiemu za udzieloną wówczas pomoc i prawdopodobne uratowanie życia.

Opowiadał jak trzymano go w lodowatej wodzie po pas i tygodniami bito, głodzono i opluwano. Był twardym żołnierzem, pilotem – wytrzymał. Nie załamał się wtedy wierząc, że czas odmieni jego los. Ale gdy wypuszczono go na wolność złamała go straszna choroba. Władze komunistyczne odmówiły mu leczenia wystawiając go na pewną śmierć. W czasie gdy prawie umierał, w „Skrzydlatej Polsce” ukazała się o tym wzmianka. Tę wiadomość otrzymali piloci niemieccy, których we wrześniu 1939 r. pan Stasiu opatrzył i udzielił pomocy szpitalnej. Piloci ci byli wówczas dowódcami sił powietrznych RFN. To oni za własne środki opłacili leczenie i operację pana Stanisława za granicami kraju. Pan Stanisław po wielu latach leczenia – przeżył.
„Nieraz jest tak, że nie zawsze twój wróg w walce jest nim faktycznie, życie buduje inne zgoła scenariusze”. Kim byli zatem wrogowie naszego asa lotnictwa myśliwskiego, bohatera narodowego, wspaniałego Polaka i patrioty – mówi jego całe życie. Uszanował go wróg, ba – później uratował mu życie, a komunistyczne władze w kraju skazały go na śmierć.
Ta historia wspaniałego skromnego człowieka, wybitnego żołnierza – pilota, który całe swoje życie oddał swojej ojczyźnie, za nią się bił i przelewał krew, za nią cierpiał w kazamatach i za nią umarł – niech spowoduje chwilę refleksji i zadumy.
Cześć bohaterom!