Oglądałam 18.01.2016 r wspólną konferencję w Brukseli prezydenta A. Dudy i Przewodniczącego Rady Europejskiej D. Tuska. Były premier w swoim wystąpieniu stwierdził z wielkim przekonaniem, że: „interes Polski i interes UE jest jeden. Polska nie ma wrogów w UE, możemy powiedzieć o różnych interesach państw członkowskich. Ale od samego początku obecności Polski w UE widać wyraźnie, że to, co służy UE, służy Polsce. A to, co służy Polsce jest dobre dla UE, jako całości”.

Zastanawiałam się czy Donald naprawdę wierzy w to, co mówi?, Czy sam siebie przekonuje, czy telewidzów w Polsce? Bo jeżeli w to wierzy, to znaczy, że odleciał w kosmos. Gdybym miała możliwość zadawania pytań, to zapytałabym się D. Tuska:

 Czy według niego odmówienie nam statusu stałego obserwatora na szczytach Eurogrupy nam służy?

 Czy w interesie Polski jest wybudowany na dnie Bałtyku gazociąg Nord Stream, a teraz projekt budowy kolejnego Nord Stream 2?

 Czy w interesie Polski jest zgoda na kwotowy mechanizm przydzielania imigrantów?

 Czy sprzeciw Niemców wobec budowy baz NATO na terenie Polski służy Polsce?

D. Tusk nie byłby sobą gdyby podczas konferencji nie skierował pod adresem prezydenta A. Dudy kilku złośliwych uszczypliwości mówiąc, że „zawsze jest czas, by przejść na jasną stronę mocy”, oraz „W Brukseli pracuje się w dzień, nie w nocy i to nie sprzyja spiskom”. Jakież to małostkowe .
Prezydent do nich się nie odniósł czym pokazał swoją klasę , jednak zaniepokoiło mnie to, że bezkrytycznie potwierdził, iż Polska zrealizuje zobowiązania podjęte przez byłą premier E. Kopacz dotyczące przyjęcia imigrantów muzułmańskich.
W związku z tą deklaracją chciałabym wiedzieć, które z postawionych przez E. Kopacz „twardych warunków” tj.
• oddzielenie imigrantów ekonomicznych od uchodźców,
• określenie listy krajów bezpiecznych, do których „będziemy twardo i konsekwentnie odsyłać” imigrantów ekonomicznych,
• wzmocnienie zewnętrznych granic UE,
• pełną kontrolę nad procesem weryfikacji przybyłych pod kątem bezpieczeństwa tak, by być pewnym, że nie żywią wobec krajów, do których przyjdą, złych intencji.

zostały spełnione, byśmy na teren naszego kraju wpuścili obcych nam kulturowo ludzi, z którymi Zachód ma coraz większe problemy?

Dlaczego Pan panie Prezydencie o nich nie wspomniał i nie uzależnił ewentualnego wypełnienia naszych zobowiązań od ich spełnienia? Przecież oni cały czas napływają, a według ostatnio podanych informacji od początku stycznia br tylko do Niemiec dotarło ich ponad 50 tys.

Spodziewam się od Pana twardego bronienia naszych interesów i postępowania podobnego do słowackiego szefa rządu Roberta Fico, który na początku stycznia powiedział, że „jego kraj nie będzie przekazywał pomocy finansowej na rzecz rozwiązywania kryzysu migracyjnego i dodał, że nie będzie przyjmował muzułmańskich uchodźców nawet na zasadzie dobrowolności”.

Głosowałam na Pana i na PiS, z nadzieją, że nigdy nie dopuścicie do tego, by dżuma XXI wieku, jaką jest inwazja muzułmańska zaczęła również do nas napływać. Dzięki zaproszeniu muzułmanów przez A. Merkel, kobiety na Zachodzie boją się wyjść na ulicę. Mam nadzieję, że wyciągniecie z tego wnioski i twardo się postawicie, tym samym zaoszczędzicie tych koszmarnych przeżyć Polkom. Jeżeli okaże się, że umowy zawarte przez poprzedni rząd nie mogą być renegocjowane to powinniśmy przyjmować jedynie chrześcijan i Polaków ze Wschodu.

Liliana Borodziuk