Kukiz uratował Dudę… Duda uratuje Kukiza…. Co ma wspólnego Kukiz i Duda?

Wydawać by się mogło, że nic. Poza jednym istotnym elementem…. poza walką o Polskę w swojej czystej postaci, poza przywróceniem prawdziwych wartości narodu i społeczeństwa. Wspólnym mianownikiem w tej walce obu Panów jest … POLSKA!

Dziś już możemy stwierdzić z całą pewnością, że Paweł Kukiz pomógł Andrzejowi Dudzie zostać Prezydentem Polski. Uruchamiając szereg zdarzeń społecznych, poruszając serca Polaków, którym jeszcze nie było wszystko jedno, którymi nie owładnęło całkowite zwątpienie w zmianę zabezpieczył tak znaczący elektorat, którego większa część głosując w drugiej turze wybrała upadek skompromitowanego systemu. Upadek systemu rządzącego pozbawionego jednego głównego elementu … podmiotu obywatelskości.

Kampania Pawła Kukiza przypominająca po części „powstanie narodowe” pozbawiona wielkiej retoryki i skojarzeń partyjnych pozwoliła tchnąć nadzieję w tych, którzy jeszcze nie zwątpili do końca.

Ta zagospodarowana przez Kukiza grupa społeczna przebudzona z letargu wartości narodowych i buntu była najważniejszym elementem wyborczym Kampanii Prezydenckiej. To ta Grupa wybrała swojego Prezydenta.

Bez udziału Kukiza w wyborach z dużą pewnością można stwierdzić, że wygrana Andrzeja Dudy byłaby pozbawiona realnych szans. Brak by było głosującej części elektoratu Kukiza. Zryw społeczny nie byłby tak głośny i jednoznaczny, nie opierałby się w dużej mierze na pozbawionym wpływów przekazie internetowym dającym treści o bardziej oficjalnym zabarwieniu manipulacyjnym.

Idąc dalej takim tokiem rozumowania można zauważyć, że teraz Andrzej Duda poprzez swój narodowy i chrześcijański system wartości, poparty stabilnymi argumentami pomoże Kukizowi w nadchodzących wyborach jesiennych do parlamentu. To właśnie teraz Prezydent Elekt Andrzej Duda utwierdzi Polaków w przekonaniu, pomoże uwierzyć wątpiącym, że zmiana na lepsze jest możliwa, że warto było.

Ponadto co ważne wygrana Andrzeja Dudy skruszyła fundament zabetonowanej twierdzy rządowej, wzruszyła posady i przerwała fałszywy i wyidealizowany obraz „Bogatej Polski”, pozwoliła spojrzeć dużej grupie Polaków, że pewne sprawy wyglądają inaczej niż są opisywane w głównych mediach.

Obecność Andrzeja Dudy na stanowisku Prezydenta wprowadza dysonans w „równowadze politycznej” i narusza kruchy już od dawna ład obozu PO. Już nie ma takiej solidarności i jedności w jednogłośnym „urabianiu” polskiego społeczeństwa.

Obóz PO z dnia na dzień także poprzez dalsze działania traci swój elektorat i powoduje wielkie rozczarowanie. Pozbawione elementarnych zasad kultury politycznej wypowiedzi posła Niesiołowskiego otwierają oczy tym, którzy do niedawna mieli je „zaspawane”. Nagłe przebudzenie Premier Ewy Kopacz stwierdzające, że obywatele płacą rządowi za to aby rządził po 8 latach „nierządzenia” lub rządzenia nie do końca korzystnego dla kraju jest co najmniej kuriozalne.

I co najważniejsze: już ciężko jest prowadzić tak słodką idylliczną nagonkę na opozycję i niezadowolonych przez media głównego nurtu. te media również nabrały delikatnego dystansu do rzeczywistości politycznej i społecznej. Nie wiadomo tak naprawdę co będzie po wyborach parlamentarnych.

PO stoi w poważnym rozkroku i amoku! Bo otóż sytuacja zmieniła się diametralnie. Do Wyborów Prezydenckich tak naprawdę PO miała jednego poważnego przeciwnika. Teraz jest dwóch. Którego i czy w ogóle atakować. Co robić? Czy atakując obu jednocześnie nie straci więcej niż zyska? Czy jest w ogóle sens takich działań? Zarówno Prezydent Elekt jak i PIS oraz Paweł Kukiz na dobre nie pozwalają się wciągnąć w poważne kłótnie i spory polityczne, poza delikatnymi komentarzami na portalach społecznościowych.

Platforma jednak nie daje za wygraną i próbuje kąsać, czekając na wynik. Przyjęła strategię działań partyzanckich.

Sądzę, że wszystko dopiero przed nami. Tak duży obóz władzy, przyrośnięty do stanowisk politycznych nie da się bez krwi zepchnąć w niebyt parlamentarny. PO ma świadomość, że jeśli tak się stanie to może podzielić los innych ugrupowań, które teraz już nie przekroczą progu wyborczego. W Platformie, co już widać brak jest poważnej ilości elit politycznych, które mają siłę i pieniądze aby trwać przy swoich ideałach niezależnie wyniku i z piętnem takiej porażki. Ponadto jest w niej zbyt wiele podziałów i ugrupowań, które z chęcią wykorzystają brak silnego przywództwa.

Popieranie Platformy Obywatelskiej przestaje być pomału trendy.