Jakaś informacja prasowa wciśnięta między przepis na sernik lub opis butów celebrytki, nawet nie news. Gdzieś na kolejnej stronie, której i tak nikt nie przejrzy lub tylko powiedzie wzrokiem po tytule: „Śmierć na dyżurze.” „No tak, znowu pazerne konowały kogoś zabiły, że też kary na nich nie ma – co robi nasza prokuratura?? za co im płacimy? – oooooo, lekarka jakaś zmarła na dyżurze ….. no to co? trzeba było tyle nie pracować, kto jej kazał? nic tylko kasa i kasa …” …...

Czy rzeczywiście nikt?
W naszej, polskiej rzeczywistości WSZYSCY lekarze mogą umrzeć z wyczerpania – bo pracują ponad siły, w wielu miejscach pracy, przyjmują wielokrotnie więcej pacjentów, niż jakikolwiek lekarz pracujący w krajach cywilizowanych jest w stanie sobie wyobrazić. Pracują wiele lat spędzając większość życia w pracy. Pracują na emeryturze, bo ich głodowe świadczenia nie pozwalają nie tylko na godne życie, ale na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Biorą zastępstwa i łatają „dziury” kadrowe, bo jeśli nie przyjdą na oddział/dyżur/do poradni/pracowni – to „ubezpieczeni nie otrzymają należnych im świadczeń medycznych” – obiecanych przez polityków, którzy za nic mają odpowiedzialność i za nic maja nas wszystkich.

Pracują, bo liczba personelu białego jest ograniczana do minimum, wykonują coraz więcej obowiązków przerzucanych na nich przez urzędników, wykonują coraz więcej czynności należących kiedyś do pielęgniarek – bo w wielu miejscach ich liczba jest przerażająco mała lub trzeba im pomóc, bo one też nie dają rady, wymęczone i przeciążone pracą ponad ich siły.

Jakaś śmierć, gdzieś tam, kolejna, kolejna dotycząca naszej Koleżanki lub Kolegi. Nie słyszymy tego po raz pierwszy. Nie jest to jedyny, ale KOLEJNY przypadek w naszym otoczeniu. Pracujemy cicho i umieramy cicho. Nasza odpowiedzialna i ciężka praca oraz nasza śmierć z przepracowania i wypalenia nie jest medialna. Po prostu śmierć na posterunku, bo w końcu „powołanie i Hipokrates.”

Poczytajmy komentarz dyrekcji szpitala: „Rzecznik tłumaczył też, że zmarła prowadziła działalność gospodarczą i samodzielnie organizowała sobie czas pracy. – Pani doktor nie była naszym pracownikiem – powiedział Radiu Szczecin.” – NIE nasza odpowiedzialność!

Poczytajmy ważną informacje dla pacjentów:

„(…) do placówki wezwano zastępstwo, a pacjenci nie pozostali bez opieki.” – bo dla nich tylko to jest ważne.

Pamiętajmy, żeby myśleć o SOBIE!!!! Oddzialać odpowiedzialnośc zawodową od odpowiedzialności dyrekcji placówek i polityków organizującyh system ochrony zdrowia. NIE możemy mylić pracy z niewolnictwem, bo śmierć z przepracowania stanie się naszym …. powołaniem.

Pożegnajmy z należnym szacunkiem i smutkiem naszą Koleżankę – ufamy, że będzie Jej policzona praca, poświęcenie i opieka nad tymi wszystkimi, którym dała życie i zdrowie.

Czytaj więcej.