Mimo, że czas komuny dawno przeminął, w dalszym ciągu my Polacy nie jesteśmy informowani o nieprzychylnych opiniach wobec nas, a czasem wręcz wrogich działaniach. Odtąd pamiętam politycy i środki przekazu wmawiają nam, że na świecie mamy samych przyjaciół, jesteśmy cenionym narodem i wszyscy nas lubią. Również i ja dałam się uwieść tej propagandzie, bowiem myślałam, że z narodem żydowskim łączy nas wspólne cierpienie, porównywalna skala ofiar niemieckiego ludobójstwa i wdzięczność Żydów za daninę krwi, jaką zapłacili Polacy podczas ich ratowania.

Przez lata wmawiano nam jak przyjacielskie relacje panują między Izraelem a Polską. Po uchwaleniu przez sejm nowelizacji ustawy o IPN, nagle w ciągu jednego dnia dowiedzieliśmy się, że w Izraelu od lat kwitnie polonofobia, w której udział biorą politycy żydowscy, część organizacji żydowskich, a społeczeństwo izraelskie wprost kipi nienawiścią do Polaków. A przecież jeszcze nie tak dawno przekonywano nas, że relacje między nami były nie tylko dobre, były wręcz doskonałe i nigdy nie wspominano o pokładach wrogości narodu żydowskiego do Polaków.

Opinie i działania negatywne, które przebijają się do opinii publicznej nasi politycy, dziennikarze i komentatorzy przemilczają, a jeżeli się nie da, to od razu je usprawiedliwiają tłumacząc kampanią wyborczą w Izraelu.

Podobnie tłumaczyli wypowiedź Emmanuela Macrona, gdy po wygraniu pierwszej tury wyborów prezydenckich zaczął grozić Polsce.

Jedynie Aleksandra Rybińska w artykule „Gazety są pełne żółci” („Sieci”, 05.02.2018) pokazała rzeczywiste nastawienie Żydów do Polaków. Napisała, że dla „większość izraelskich publicystów i historyków, Polacy byli antysemitami, i to jeszcze przed wojną, dlatego „naziści” zbudowali obozy koncentracyjne właśnie nad Wisłą, licząc na ich współpracę. A Polacy współpracowali, wydając Żydów, okradając ich, a niekiedy nawet mordując. A teraz mają czelność stawiać się w roli ofiar. Taki obraz II wojny światowej w Izraelskich mediach kreśli m.in. Instytut Yad Vashem oraz główny rabin Krakowa. (…) w rozmowie z „Israel Hayom” rabin Eliezer Gur-Aryeh, twierdzi, że „ofiarami Holokaustu byli jego zdaniem głównie, a nawet wyłącznie, Żydzi – to ich martyrologia powinna stać na pierwszym miejscu. Cała Europa to,  bowiem kolaboranci, z Polakami włącznie, którzy powinni się, więc kajać, a nie wspominać własne krzywdy”.

Zdaniem izraelskich mediów państwo żydowskie nie potrzebuje „fałszywych przyjaciół”, a dobre relacje dyplomatyczne, choćby z Polską, należy poświęcić na ołtarzu „prawdy historycznej” oraz własnych interesów. Przykro mi, bo okazało się, że dla Żydów jesteśmy „„fałszywymi przyjaciółmi” i dobre relacje z Polską, poświęcili dla interesów.

Artykuł pani Aleksandry powinni przeczytać wszyscy Polacy, by wiedzieć, jaki jest prawdziwy stosunek Żydów do Polaków. Niestety do niewielu on dotrze, bowiem zapoznają się z nim tylko czytelnicy tygodnika „Sieci”, którego średnia sprzedaż to ok. 70 tys. egzemplarzy.

W publicznych środkach przekazu takich informacji się nie podaje, bowiem elity polityczne uważają, że może to wywoływać negatywne emocje w społeczeństwie w stosunku do Żydów, natomiast politycy i dziennikarze żydowscy nie przejmują się tym, że wzmacniają antypolskie nastawienie w izraelskim społeczeństwie.

Przemilczanie drażliwych spraw nie dotyczy tylko Izraela czy Francji. Podobnie zamiatana jest pod dywan polonofobia Litwinów, Ukraińców czy Niemców.

Zasłoną milczenia przykryto postulaty litewskich posłów do rządu litewskiego, w których domagali się odebrania samorządom na Wileńszczyźnie spraw oświaty, zwołania międzynarodowego trybunału w sprawie „oceny okupacji Wileńszczyzny przez Polskę”, inwigilacji przez służby specjalne polskich portali internetowych na Litwie.

Prawie się nie mówi o tym, że władze litewskie działając wbrew standardom i prawu wspólnotowemu obowiązującemu w Unii oraz traktatowi polsko-litewskiemu o współpracy i dobrosąsiedzkich stosunkach opowiedziały się przeciw obywatelskiemu projektowi ustawy, który zezwala na oryginalny zapis nazwisk w dokumentach tożsamości, nadal nie wyraziły zgody na stosowanie podwójnych (polsko – litewskich) nazw ulic i miast. Czasami wspomni się, że Polacy mieszkający na Litwie mają trudności z odzyskaniem ziemi w Wilnie i jego okolicach, mimo iż są ich prawowitymi właścicielami.

Przemilcza się fakt, że w zasadzie cała prasa litewska jest nastawiona antypolsko. Nasze środki przekazu nie cytują antypolskich wypowiedzi i artykułów. Sytuacja wygląda tak – Litwa, od dziesięcioleci dyskryminując mniejszość polską, łamie prawa Polonii, a my w zasadzie nie jesteśmy o tym informowani, by nie wzbudzać w społeczeństwie antylitewskich nastrojów.

Również na Ukrainie, co chwila dochodzi do antypolskich incydentów. Oficjalnie jesteśmy zapewniani przez przedstawicieli rządy ukraińskiego, że Ukraina jest wolna od antypolskich uprzedzeń — fakty wyglądają inaczej.

Negowane jest ludobójstwo na Polakach, krzewi się historyczny rewizjonizm, przedstawiający bandytów i zabójców, jako bohaterów walk o niepodległość; wraca się do tradycji kolaboracji z Hitlerem i do symboli nazizmu, dewastowane są polskie cmentarze, był atak na konsulat w Łucku.

Ukraiński parlament przyjął ustawy gloryfikującej Ukraińską Powstańczą Armię, która odpowiada za rzeź na Wołyniu. Wiktor Juszczenko stwierdził, że Armia Krajowa jest jak UPA.

Rozszerza się kult UPA i OUN, Bandery i Szuchewycza odbywają się marsze:

w rocznicę urodzin przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery,

w Iwano-Frankiwsku związany z 73. rocznicą powołania 14. Ochotniczej Dywizji SS „Galizien”. Wzięli w nim udział członkowie nacjonalistycznego batalionu Azow. Uczestnicy manifestacji nieśli ze sobą race i pochodnie. Pochód zakończyła msza ku pamięci poległych ukraińskich żołnierzy,

z okazji Dnia Obrońcy Ukrainy 14 października 2017 r. w Kijowie odbył się marsz „Chwała Bohaterom”. Wzięło w nim udział w 30 000 nacjonalistów. Zorganizowany został wspólnie przez 3 największe partie nacjonalistyczne: Korpus Narodowy, Prawy Sektor oraz Swoboda.

Z kolei z tego, co czytam i oglądam wynika, że nie ma praktycznie dnia, aby w niemieckich mediach nie ukazywały się wypowiedzi i artykuły atakujące Polskę i wrogo nastawiały zachodnią opinię publiczną przeciwko naszemu krajowi. Nasiliło się to zwłaszcza po wygraniu wyborów przez PiS. Niemieccy politycy i współpracujące z nimi środki przekazu nie ukrywają, że nie mogą ścierpieć rządu PiS, który stara się prowadzić niezależną politykę, wzmacnia gospodarkę i często swoje działania uzasadnia powołując się na zapisy traktatowe.
Niestety, w Polsce wypowiedzi i artykuły antypolskie na szerokim forum publicznym sporadycznie się cytuje i komentuje. Poza nielicznymi krótkimi odniesieniem się do konkretnego tekstu generalnie panuje milczenie.

Rządzący jak i publiczne środki przekazu i nie tylko, udają, że tego nie widzą, ale zakłamują rzeczywistość.
Mimo faktów wmawiają nam, że Żydzi są naszymi największymi przyjaciółmi. W imię abstrakcyjnego Międzymorza część polskich elit i polski rząd udają, że ekstremizm na Litwie i Ukrainie to tylko margines, nic nieznaczący folklor, pozbawiony wpływów i poparcia. Robią wszystko, by nie widzieć ich wrogiego nastawienia i wrogich działań, gdyż są to nasi „strategiczni partnerzy”, potencjalni sojusznicy. Tylko, że Litwini i Ukraińcy nie uważają nas za swoich „strategicznych partnerów”, bo dla nich takim partnerem były i są Niemcy.

Rząd i popierające go media wmawiają społeczeństwu, że wszyscy nas kochają i mamy samych przyjaciół. Gdy nas szkalują, to wmawia się nam, że musimy poznać genezę takiego zachowania, musimy się liczyć z wrażliwością Żydów, Litwinów, Ukraińców, Niemców, itd., tylko z naszą nikt się nie liczy.

Zastanawiam się czy rządzący uważają, że przemilczanie, ustępowanie i podlizywanie zapewni nam uznanie i szacunek?

Czekam na to, kiedy w telewizji w najlepszej porze oglądalności (w sobotę lub niedzielę) będzie programu, w którym omawiany byłby cotygodniowy przegląd krytycznych wypowiedzi zachodnich polityków, artykułów prasowych i wrogich działania wobec naszego kraju i naszych przywódców. Brakuje mi w środkach przekazu dyskusji, sympozjów, konferencji, poświęconych szkalowaniu Polaków.

Bardzo żałuję, że mimo przejęcia władzy przez prawicę w dalszym ciągu jesteśmy niedoinformowani o rzeczywistym nastawieniu do nas. Dopiero, gdy dochodzi do zwarcia jak to miało miejsce w przypadku zmiany w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej dowiadujemy się, że zamiast szacunku za otworzenie się Polski w XI wieku po fali pogromów i pomoc w ratowaniu Żydów, od dziesięcioleci pałają oni do nas gigantyczną nienawiścią.

Ja nie chcę być okłamywana. Ja chcę znać prawdę, jaki jest rzeczywisty stosunek obywateli ościennych krajów i Zachodu do nas Polaków.

Foto: internet.