Kampania wyborcza I tury na fotel Prezydenta już za nami. 10 maja 2015 r. o godzinie 21.00 byliśmy świadkami scen wielkiej euforii w dwóch sztabach wyborczych i ogromnego smutku, rozczarowania w pozostałych punktach skupiających fanów swoich kandydatów. Osobiście pierwszy raz od wielu lat i ja poczułam się osobą szczęśliwą w obliczu polityki z dwóch powodów.

Podstawowy, to nade wszystko sukces Pawła Kukiza.

Drugi, to widok zawiedzionych twarzy członków Platformy Obywatelskiej. Przez kilka, kilkanaście minut zniknęła przerażająca buta, pewność, cynizm, pogarda wobec obywateli. Rozczarowana „władza” jakby nie dowierzała, że to dzieje się naprawdę.W świetle jupiterów tak wyraźnie było widać tłumione łzy, których ze swojej zaciętości nie uronili, nie uzewnętrznili, bo pewnie nie wypada.

Brawa kierowane do Bronisława Komorowskiego „wystukiwane” mechanicznie, w sposób jakby uczyli się przykładania dłoni do dłoni. Nie było wyskoków ku górze, uścisków wzajemnych „na misia”, okrzyków głośnych i pewności, do której przyzwyczaili się po kolejnych wygranych wyborach w wielu strukturach Ojczyzny naszej. Każda porażka boli, to naturalne. Z całych sił trzymali swoje emocje żalu, by społeczeństwo nie dostrzegło rozczarowania.

W sztabie Pawła Kukiza nikt nie musiał odgrywać wyuczonych reakcji na określone sytuacje.

Spontaniczne, szczere, płynące z serca wielkie szczęście. Udało się! – wynik poparcia przekroczył 20% przy sondażowych ocenach oscylujących w obrębie 13 %.

Fenomen Pawła Kukiza narastał powoli. Wyrażał opinie o sytuacji w kraju w sposób prawdziwy, bez podtekstów, przytaczając nieprawidłowości, które pogrążyły Polskę, Polaków w ostatnich latach. Cały czas utrzymuje, że nasz kraj wymaga natychmiastowych zmian, wyrwania obywateli z nizin społecznych, w które wrzucani są bez swojej winy.

Zjednoczył wokół siebie ludzi, którzy myślą identycznie. Tych zmęczonych, lekceważonych, odpychanych przez obecnych decydentów jest ogromna rzesza. Potrzebowali iskry, by się połączyć, głośno powiedzieć dosyć układom, kumoterstwu, nepotyzmowi. Dosyć podziału na lepszych i gorszych. Burzymy bariery tworzone przez dominujące partie polityczne, bowiem losem człowieka nikt nie ma prawa grać!

IMG_2791-e1430900757769

Politycy nade wszystko z PO do ostatnich chwil przed dniem 10 maja wielokrotnie kpili z Pawła. Muzyk bez doświadczenia, „prosty chłopak” ze sceny, zero wiedzy o polityce, gdzie On się pcha? My wygraliśmy WOLNOŚĆ, to my znamy wszystkie zakamarki sceny politycznej, my byliśmy internowani, walczyliśmy o wolną Polskę, to my mamy prawo wyłączne do zarządzania krajem! My, czołowi politycy z PO.

„Wyrwał” się patriota z tłumu i mknie przed szereg. Jesteśmy potęgą, najlepsi – demonstrowali swoją siłę decydenci.

Zapomnieli, kto prowadził ich 25 lat temu na szczytne stanowiska. Zapomnieli, że elektryk ze Stoczni z zawodowym wykształceniem został najważniejszą osobą w Polsce. Czy Prezydent Lech Wałęsa znał się na polityce, czy poszli za nim, by przeszkadzać, czy wspierać. Dzięki komu i w jaki sposób zdobywali kolejne stanowiska władzy? Czy panujący jeszcze Pan Prezydent miał wiedzę 25 lat temu o kulisach polityki?

Amnezja proszę władzy, czy strach przed odrzuceniem zdejmuje systematycznie Wasze maski, które zbyt długo przyklejone do twarzy pod wpływem mega stresu odklejają się okazując prawdziwe oblicze wielu z Was.

Kampania prowadzona przed 10 maja pochłonęła miliony złotych wyrwanych ze wspólnego koszyka podatników.

Paweł nie miał sponsorów, nie miał milionów na bilbordy, spoty, pijar. Najzwyczajniej w świecie wszedł między ludzi zachowując się jak jeden z nas – człowiek, który chce powrotu normalności.

Toczy się dalszy bój dwóch czołowych rywali, którzy zmierzają do Pałacu.

Kampania Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego chwilami przybiera formę, której nie można zdefiniować. Szopka, kabaret, tragikomedia z plagiatem w tle…

Nagle po wielu latach sprawowania władzy Pan Prezydent z czołówką wiernych polityków uznał, że trzeba wyjść do ludzi. Wszak to ich głosy zaważą, czy kolejne 5 lat będą syte, czy powrót w szeregi Partii .

Zero dystansu do potrzeb szarego człowieka. Tysiące uścisków dłoni, wspólne fotografie, wsłuchiwanie się w przekaz społeczny, potwierdzanie racji każdemu, kto wskazuje dany problem, obietnice, że zostanie rozwiązany. Często natychmiastowe reakcje, pomoc osobom, które o nią poproszą. Przykład – demonstracyjny przewóz osoby niepełnosprawnej na „salony Pałacu”, by wysłuchać, zaradzić zaraz-teraz.

Nie wierzę w to, co widzę!

Gdzie była ukryta ta otwartość na drugiego człowieka przez otoczenie Pana Prezydenta w latach poprzednich? Kto zerwał szczelną kurtynę, która grodzi szarego człowieka od władzy?

„ Wszystkie ręce na pokład”, aby ta łajba nie zatonęła, żebyśmy nie daj Boże stracili ster! Rząd uwalnia zamrożone projekty Ustaw, szybkie procesy legislacyjne, przychylność wobec dialogu społecznego, decyzja o konieczności przeprowadzenia referendum. Szaleństwo, które razi uszy, oczy wielu obywateli.

Tylu obietnic pewnie skruszony grzesznik w konfesjonale podczas spowiedzi nie przytoczył.

Przeraża, zarazem odraża manipulacja ludźmi, którzy w jakimś procencie uwierzą w szczerość potoku słów spływających z otoczenia Pana Prezydenta. Litości ludzie – przerabialiśmy te sceny wielokrotnie!

Uśmiech, gadżet w dłoń na pamiątkę, osobiste zainteresowanie problemem, chęć niesienia pomocy. Potem trzask drzwi po wyborach, niewidzialny mur i życie toczy się dalej.

Spróbuj załatwić ważną sprawę z udziałem Posła, Senatora, który płynie nurtem polityki od lat. Oddałeś na niego swój głos, bo obiecał zmiany, uwierzyłeś. Prosisz o kompensatę za obiady w szkole dla dziecka w kilku podmiotach, które przerzucają Ciebie z instytucji do instytucji. Odważnie zmierzasz do biura Posła, przedstawiasz problem.

On za czas jakiś niczym dietetyk z wyższej półki zaleca tłumienie głodu przekąską, którą podobno sam bardzo lubił – szczaw i mirabelki na przykład. Kłamstwo- krzyczy, jakie głodne dzieci, co Wy demonizujecie? Jest bardzo dobrze, uwierz w to człowieku i żyj swoim losem.

Restrukturyzacje zakładów pracy, prywatyzacje. Nie jednostka, a tysiące zagrożonych utratą pracy, środków do życia przemieszcza się z petycjami po biurach decydentów. Błagają o pomoc, wsparcie, zatrzymanie tej lawiny, która zniszczy tysiące rodzin. Otrzymasz odpowiedź za kolejnym podejściem – to jest wewnętrzna sprawa pracodawcy. Mogę tylko napisać interpelację do danego Ministra, nic nadto.

Wrażliwsi może i napiszą. Przesiąknięci dumą politycy wrzucą Twoje spisane prośby do niszczarki. One nie dotrą nawet do portierni na Wiejskiej.

Priorytetem Pawła Kukiza był przekaz o konieczności zmiany systemu poprzez wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). To tylko jeden z celów, do których czas wielki zacząć wspólny marsz.

Cel nadrzędny, to osłabienie panującego dyktatu partyjnego wszelkich formacji.

Cóż za problem? Mówisz – masz.

Pan Prezydent wychodzi do Narodu z informacją, że wola ludu jest najważniejsza. Referendum w sprawie propozycji powstania JOW odbędzie się 6 września 2015 r. Podatki również mają szansę na obniżenie.

WOW, to jest dopiero sukces po 5 latach rozważań, kilka dni przed ostateczną decyzją być, albo nie być głową państwa przez kolejnych 5 lat. Wrażliwość na los drugiego człowieka chórem brzmi z ław Partii rządzącej.

Przed kamerami TV występują kolejni Ministrowie. Obiecują już tylko lepszą przyszłość. Górą są młodzi, dzielni – ukłon wobec nich. Przedsiębiorco, nie denerwuj się już, spokojnie. Dostaniesz takie środki na start, że zarobisz krocie, stworzysz nowe miejsca pracy.

Jeden człowiek, którego z pogardą odbierają decydenci – Paweł Kukiz pokazał, do czego może doprowadzić ogromna determinacja w dążeniu do celu.

Blisko ludzi, bo wszak władza dla obywateli, nie odwrotnie.

Paweł, choć przyszło Tobie WALCZYĆ z betonem, dałeś radę!!! Obśmiewany, poniżany szedł mimo wszystko do przodu. Jest największą wygraną w tegorocznych wyborach. Wokół siebie skupił ludzi, którzy wiedzą, że tylko zmiany, kapitalny remont kraju przywróci nadzieję na lepsze jutra. Zawiązał społeczny ruch, w którym nie zabraknie ludzi mądrych, inteligentnych znających skład leku, by wyleczyć Polskę z „infekcji”, która trawi nas od środka.

Zdecydowanie boleśniej spada się ze szczytu, niż z usypanego kopca.

Chciałabym doczekać chwili, w której nastąpi zmiana ról. Twarze zmęczonych trudem życia szarych ludzi rozświetli uśmiech. Oblicza rzeszy cwaniaków, popleczników, nasyconych niewyobrażalną pychą partyjnych kolesi przybije tęsknota za dobrobytem, w którym pławili się zbyt długo kosztem ludzi z ostatnich szeregów.

Nie oddam swojego głosu na Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego nade wszystko, dlatego, że Jego zwolennicy z najwyższych struktur zniszczyli życie moich znajomych, Przyjaciół w kraju metodami, które trudno opisać powstrzymując się od cytowania niecenzuralnych słów.

 „Dob­ry po­lityk mu­si umieć prze­powie­dzieć, co będzie się działo jut­ro, za tydzień, czy za rok i mu­si umieć wytłumaczyć, dlacze­go nie zaszło to, co przepowiedział”. 

 „Mówca tak po­winien skon­struować przemówienie, by wyczer­pać te­mat, ale nie wyczer­pać słuchaczy”.  Winston Churchill

 „Świat na­leży do ludzi, którzy mają od­wagę marzyć i ry­zyko­wać, aby spełniać swo­je marze­nia. I sta­rają się ro­bić to jak najlepiej”.  Paulo Coelho

Małgorzata Klemczak

Najserdeczniejsze wyrazy współczucia dla Pawła Kukiz, Jego bliskich. Wczoraj na drugi brzeg odszedł Ojciec Pawła, Pan Tadeusz Kukiz. Doczekał dnia, w którym Jego Syn rozpoczął skuteczną drogę po Polskę.