Na NaTemat pojawił się artykuł w którym mowa jest o tym że z GROMU odeszło 74 żołnierzy… Jednym z wymienionych powodów odejść był podobno szeroki brak chęci szkolenia WOT przez GROM. Pozwoliłem sobie tam na temat napisać krótki komentarz…

Jednym z głównych zadań jednostek specjalnych jest ich przerzut na teren zagrożony i szkolenie lokalnych grup bojowych w celu stworzenia regularnej armii, albo przynajmniej takiej, która dzięki ich wsparciu i innym rodzajom wsparcia będzie w stanie osiągnąć dane założenia taktyczne – robi się tak po to, by ludzie z danych rejonów świata walczyli o swój kawałek ziemi sami.

Zwykle mówi się, że po akcjach typowo bojowych jest to najważniejszy rodzaj działalności wojsk specjalnych. Robią tak Amerykanie, Rosjanie, robią tak Anglicy. Cały świat dokładnie tak wykorzystuje jednostki specjalne. Dlaczego akurat jednostki specjalne? Bo mają one największe, a zarazem specyficzne doświadczenie bojowe. Jest to jedna z najskuteczniejszych form wsparcia militarnego.

Często wysłanie 20 tys. żołnierzy, w dany region nie przynosi tak dobrych efektów, jak przeszkolenie 20 tys. ludzi. Lokalna ludność przeszkolona na żołnierzy posiada większą motywację do działania. Jednostki te są o wiele skuteczniejsze, chociażby dzięki znajomości terenu działań, jego specyfiki etc.

Więc jak ktoś mi gada że „GROM”, że żołnierze z „Gromu” nie chcą szkolić ludzi z WOT, bo to nie ich zajęcie! – To albo taki dziennikarz nie wie co mówi… Albo po prostu zmyśla! Dobiera sobie wymyślone fakty. Chce osiągnąć w artykule specyficzny negatywny wydźwięk. Jest to oczywista próba, upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu. Z jednej strony: „Patrzcie Państwo oni specjalistów chcą nam zmarnować. Będą kazać szkolić im weekendowych komandosów”. Z drugiej strony jednoczesna dyskredytacja OT. Tego, że znowu przez OT wojsko traci, że weekendowi komandosi etc… Oczywiście istnieje możliwość że jakiemuś „Gromowcowi” nieźle poplątało w łepetynie i coś takiego mógł stwierdzić podczas udzielania informacji dziennikarzowi.

W końcu ludzie robią głupsze rzeczy i już nikogo to nie dziwi. Np. nadal chodzą na marsze KOD’u. Jednak tutaj wyrażę się dość ostro i stanowczo. To był by skandal jak by któryś z „Gromowców” tak powiedział i od razu należałoby go wyje…usunąć. To jest wojsko, a nie plac zabaw dla dużych dzieci. „A bo ja nie będę jadł kaszki, a bo ja nie będę nikogo szkolił….” To tak jak by budowlaniec nagle nie chciał pracować przy łapcie, będąc przy tym w pełni zdrowym i silnym. Tylko, nie bo nie!

Wracając do zadania jakim są misje szkoleniowe. Według mnie i wielu specjalistów od taktyki wojskowej. To właśnie te misje są na pierwszym miejscu, a dopiero za tymi działaniami plasują się misje bojowe. Pod względem strategicznym misje szkoleniowe mają kluczowe znaczenie. TO on tak naprawdę decydują o powodzeniu lub porażce prowadzonej operacji. Misje szkoleniowe pozwalają osiągnąć przewagę nad przeciwnikiem, pozwalają szybko i skutecznie ustabilizować region i najważniejsze pozwalają utrzymać stabilność, lub niestabilność regionu po wycofaniu wojsk sojuszniczych.

Więc skoro już wiemy jak bardzo ważne są misje szkoleniowe. To oczywistym powinno być dla nas że szkolenie WOT przez GROM. Odbije się pozytywnie nie tylko na WOT, ale i na samych Gromowcach czy szkoleniowcach/żołnierzach z innych rodzajów wojsk. Będą sami mogli uczyć się jak uczyć, jak przekazywać wiedzę. Wprowadzać i testować nowe techniki nauki. Doświadczą z jakimi problemami, można się spotkać szkoląc ochotników. Jak te problemy rozwiązywać. Czyli zdobędą bezcenne doświadczenie. Przyda się ono z pewnością na zagranicznych misjach szkoleniowych. Po za tym lepiej żeby tego typu doświadczenie zdobywali, u nas.

My tak naprawdę mamy dużo czasu. Szczególnie na poprawę ewentualnych błędów szkoleniowych. Lepsze to niż żeby szkoleniowcy dopiero nabierali wprawy, na ludziach z zagrożonych rejonów świata. Gdzie, poziom, skuteczność i dokładność takiego szkolenia decyduje o życiu lub śmierci – tu i teraz!. Gdzie nie ma czasu na poprawki, zmiany formuły szkolenia, naprawianie błędów – Bo wojna już trwa! Jak bardzo skuteczna jest to metoda działania jednostek specjalnych i jak mocno daje ona popalić wrogowi. Doskonale o tym sami przekonujemy się codziennie czytają o terrorystach – którzy zanim odwrócili się ku radykalizmowi byli szkoleni do walki A to z Rosją, A to z dyktaturami w swoim regionie… A teraz są twardym orzechem do zgryzienia.

Ale najlepsze zostawiłem sobie na koniec.

Oczywiście mówiło się o tym, żeby operatorzy Gromu szkoli WOT – ALE BYLI OPERATORZY! Ci byli operatorzy, po przejściu do cywila niejednokrotnie zakładali lub pracowali w firmach szkoleniowych. To byłby świetny, genialny ruch Macierewicza. Wykorzystanie tych co odeszli z GROMU. Przecież od zawsze mówiło się że: trzeba tych ludzi jakoś wykorzystywać! ich doświadczenie i wiedzę. Do tego byli „gromowcy”, zajmując się szkoleniami cywilów realizujących swoje pasje, ochroniarzy, etc. Posiadają obecnie lata praktyki, w tego typu robocie. I co najważniejsze. Praktykę posiadają w naszej specyfice, a nie specyfice Afrykańskiej, Irackiej, Afgańskiej czy innej.

Pozwolę sobie powtórzyć jeszcze raz. To byłoby naprawdę genialne posunięcie Macierewicza! Wykorzystać do szkolenia tych, którzy odeszli z wojska. I do tego jeszcze poza wojskiem nabyli dodatkowych, nowych umiejętności! To jest warte każdej ceny!

Autor: Konrad Kulma

Fot. ppor. Robert Suchy(CO MON)