Czy wyrok skazujący Mariusza Kamińskiego jest tylko modyfikacją planu zapowiadanego prawie rok temu przez Sikorskiego?

Sędzia Wojciech ŁączewskiSędzia Wojciech Łączewski, skazujący w dniu dzisiejszym byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na bezwzględną karę pozbawienia wolności zdążył „zabłysnąć” już w styczniu tego roku. Wtedy to (8-go) oddalił skargę red. Hanny Dobrowolskiej na zatrzymanie, jakiego policja dokonała podczas protestu w PKW.

Jak ono wyglądało, i co potem spotkało p. Hannę (czytaj tu).

Ten jawny zamach na wolność prasy w oczach sędziego Wojciecha Łączewskiego był całkowicie legalny, a więc zażalenie odrzucił. Jego zdaniem Hanna Dobrowolska nie była podczas zajścia dziennikarzem.

Tymczasem 27 marca Sąd Rejonowy dla m. Warszawy-Śródmieścia wydał w stosunku do niej wyrok uniewinniający, albowiem zdaniem sądu wykonywała ona wtedy pracę dziennikarza! (X K 775/14).

Dzisiejszy wyrok, wydany tuż przed wyborami prezydenckimi, zupełnie jakby na obstalunek komitetu wyborczego Bronisława Komorowskiego oraz mainstreamowych mediów, potrzebujących jakiegokolwiek argumentu, by próbować zakryć ruinę struktur państwowych i niespotykaną w całej naszej historii pauperyzację społeczeństwa, która jest wynikiem ośmioletnich rządów PO i PSL, stoi w opozycji do dwóch wyroków skazujących biznesmenów – Ryby i Knyszyńskiego.

Tymczasem w świat poszła już informacja, jaką z ustnego uzasadnienia wyroku wyłapał (na razie) Dziennik.pl:

Ustalone działania CBA, po powzięciu wiedzy o istnieniu osoby, która za pieniądze oferuje odrolnienie gruntu, to była amatorszczyzna.

Tak więc przesłanie idące do wyborców jest jasne – PiS i jego ludzie to amatorzy. Niebezpieczni amatorzy, którzy, jak tylko zdobędą władzę, pójdą na wojnę z Rosją, która w odwecie spuści atomówę na Warszawę i… Paczków.

Sędzia Igor TuleyaWcześniej inny warszawski sędzia, Igor Tuleya, porównał działania CBA do stalinizmu, co miało najwyraźniej zohydzić całą formację polityczną w oczach społeczeństwa.

W uzasadnieniu sędzia Łączewski przywołuje nieprawomocne skazujące wyroki  Piotra Ryby i Andrzeja K. Postępowanie w ich sprawie zostało wszczęte… w 2007 roku.

W 2010 r. pierwszy wyrok, skazujący, został uchylony przez Sąd Okręgowy, a sprawa wróciła do ponownego rozpoznania tak, że kolejny wyrok, również nieprawomocny, został wydany… na początku listopada 2014 r.! Po 4 latach.

Podobnie będzie wyglądać przebieg procesu Mariusza Kamińskiego i innych. Sądy warszawskie słyną z przewlekłości działania. Co z tego, że w ciągu najbliższych dni skazani nieprawomocnie (a więc niewinni!) złożą w sądzie wnioski o sporządzenie pisemnego uzasadnienia (powinni złożyć je w biurze podawczym osobiście, bo coraz częściej się zdarza w niektórych ośrodkach, że strona wysyła samą kopertę, bez pisma!), a sędzia Łączewski weźmie się do pracy.

Teoretycznie ma na to 14 dni, ale w praktyce znam uzasadnienia sporządzane nawet przez rok. To w końcu nie jest wina sędziego, że ma aż taki nawał pracy.

Nawet zakładając, że będzie to tylko 3-5 miesięcy, to i tak warszawski Sąd Okręgowy apelacji nie rozpatrzy wcześniej, jak na początku przyszłego roku. Kiedy będzie już po wyborach. I tych prezydenckich, i tych parlamentarnych. A wtedy albo uniewinni Kamińskiego, jeśli PiS wygra jesienne wybory, albo uchyli wyrok i skieruje sprawę do ponownego rozpoznania.

Sikorski z RostowskimJeśli PiS pozostanie nadal opozycją. I tak długo, by sprawę przeciągnąć o kolejne cztery lata. Przecież ten scenariusz zapowiadał już w czerwcu 2014 roku Radosław Sikorski – podsłuchany przez kelnerów w rozmowie z Rostowskim:

„Ty, ja uważam, że można zajebać PiS komisją specjalną w sprawie Macierewicza. (…)Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą.. (Źródło)

Brak czasu na komisję, a Macierewicz ostatnio stał się mniej aktywny. Musiało więc paść na Kamińskiego, wiceprezesa partii.

Wszystko to w myśl starej, sformułowanej ongiś przez Skaldów zasady: nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go.

Tymczasem w Internecie, poza głosem mecenasa Konia, który nie jest w stanie nikogo już zaskoczyć, nie brakuje głosów zarzucających wyrokowi nieuczciwość:

Obchodźcie ten dzień wesoło, na ulicach, w kolorowym korowodzie, radośnie, z podniesioną przyłbicą. Jesteście w Polsce bezpieczni. Byle byście służyli i nie zadzierali z układami władzy.

Nie wierzę w winę Mariusza Kamińskiego i nie będę ukrywał, że nie wierzę także dlatego, że znam go od lat. To najuczciwszy człowiek na jakiego natrafiłem w życiu.

CBANie wierzę też w uczciwość tego wyroku. Wydanego na kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi, kiedy nagle mamy nieprawdopodobny wysyp zbrodni opozycji tropionych przez rzekomo politycznie niezależne organa państwa. Jak to jest, że najpierw jeden sąd „niedopatruje się przestępstwa”, a potem drugi daje wyrok o niebo wyższy niż domagał się prokurator? Jak to jest? Jak to jest, że sądy, które wydawały zgody na działania CBA są niewinne, a szef CBA wart aż 3 lat?

Nigdy się tego do końca nie dowiemy, bo przecież sędzia jest niezawisły i nieodpowiedzialny – może wydać bezkarnie nawet najbardziej nieuczciwy wyrok i nic go za to nie spotka. Co najwyżej awans.

Świętujcie więc. Świętujcie politycy PO. Świętujcie urzędowi nominaci Platformy. Świętujcie też dziennikarze władzy z jej prasowych i telewizyjnych organów. Gratulujcie sobie nawzajem. To i Wasze święto. Wspomnijcie je, kiedy będziecie znowu bezbronni wobec lekarza łapownika. Kiedy was okradną, a policja wzruszy ramionami. Kiedy kolejny raz sąd ukarze nie złodzieja, a tego co go łapał, opisywał lub choć głośno krzyczał. Kiedy będziecie znowu patrzeć na państwo, które jest jak kamieni kupa. W końcu takiego państwa właśnie jesteście warci.

Nie tylko on jeden.

Również zdaniem politologa Bartłomieja Biskupa dzisiejszy wyrok będzie wykorzystany w bieżącej walce politycznej do podsycania konfliktu między Platformą Obywatelską i PiS. (Źródło)

Agenci CBACzy wyrok sędziego Łączewskiego jest tylko modyfikacją planu zapowiadanego prawie rok temu przez Sikorskiego i stanowi „niezawisły” element kampanii wyborczej?

Jedno jest pewne.

Od dzisiaj gazeta wyborcza i inne jej mutacje aż do jesiennych wyborów będą dzisiejszy wyrok wymieniać na wszystkie możliwe sposoby. Ale pamiętajmy, że tylko od nas zależy, czy po raz kolejny damy sobie wmówić istnienie „mniejszego” zła w znanej nam już PO-staci.