Równocześnie z wygraniem wyborów przez PiS opozycja rozpoczęła z nim bezpardonową walkę na wszystkich dostępnych polach w kraju i zagranicą. Nie może ona pogodzić się nie tylko z utratą władzy, ale i z tym, iż zwycięzcy od pierwszych dni realizują swój program wyborczy. Po pierwszej próbie puczu, który miał miejsce w Sejmie w grudniu 20016 r. dla tych, którzy chociaż trochę interesują się sprawami Polski, wiadomo było, iż kwestią czasu jest podjecie kolejnych prób obalenia znienawidzonego rządu Beaty Szydło, wprowadzającego dobrą zmianę. Narusza on dotychczasowy stan rzeczy zagrażając interesom określonych grup, politykom, osobom wpływowym. Zbyt wielu straciło zbyt wiele, by pogodzić się z nową sytuacją.

By rozpocząć kolejny pucz potrzeba było tylko nośnego tematu, który odpowiednio podrasowany podsunie się tej części społeczeństwa, która nie interesuje się polityką. Takim tematem nadającym się do manipulacji są zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych.

Po Michale Broniatowskim, redaktorze naczelnym miesięcznika Forbes (niemiecko-szwajcarski kapitał RASP), który na Facebooku podzielił się radami, co musi się stać, żeby w Polsce zrobić krwawą masakrę, czyli Majdan, pojawił się kolejny inspirator polskiego Majdanu, Bartosz Kramek przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Dialog. Swój plan destabilizacji kraju zaprezentował na Facebooku pod hasłem: „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”

Przedstawił w nim 16 punktów, które mają doprowadzić do upadku rządu i przejęcia władzy przez opozycję. Są to: narastające protesty, bunt sędziów, strajk generalny; niepłacenie podatków, pikiety pod siedzibami rządu, partii i pod domami polityków PiS, ciągłe prowokowanie Jarosława Kaczyńskiego, które ma doprowadzić do rozstroju emocjonalnego i rozpadu PiS na frakcje.

Opozycja jak i ci dwaj panowie, którzy chcą zgotować wszystkim krwawą łaźnię nie przedstawiają żadnego sensownego programu, który byłby konkurencyjny w stosunku do programu PiS-u. O żadnym programie NIKT nic nie mówi, ponieważ on nie istnieje, a poza tym opozycja wie, że nawet gdyby taki przedstawiła, będzie on niewiarygodny, bowiem przez osiem lat rządów wiele naobiecywała, a nic nie zrobiła.

Nieważna jest cena odzyskania władzy. Najważniejsze, to ponownie się do niej dorwać i by „było tak jak było”, by można by dalej bezkarnie kraść, kręcić lody na majątku Polski, tworzyć karuzele watowskie, przemycać hektolitry ropy naftowej, przeprowadzać złodziejską reprywatyzację.

B. Kramek doskonale musi zdawać sobie sprawę z tego, że orzekanie jest „podstawową powinnością sędziowską wobec społeczeństwa”. Gdyby doszło do buntu sędziów i przestali oni orzekać oraz wydawać wyroki Polska szybko stałaby się państwem bezprawia zmierzającym w kierunku anarchii. Takie działania wpłynęłyby na jeszcze większe osłabienie zaufania do sądów, które odpowiadając tylko przed Bogiem i historią, nie cieszą się w społeczeństwie dobrą opinią.

Zastanawiam się, jakimi przesłankami miałoby się kierować społeczeństwo by uczestniczyć w strajku generalnym? Czy mieliby protestować, bo:

mamy najniższe bezrobocie w ciągu ostatnich 27 lat,
wzrosła płaca minimalna i stawka godzinowa,
wprowadzono zakaz odbierania dzieci ze względu na biedę,
są darmowe leki dla seniorów,
w I kw wzrost PKB. dobił do 4 proc.,
mamy najniższy w historii deficyt,
dochody z VAT – są wyższe o 30 proc. niż przed rokiem,
konsumpcja prywatna rośnie w tempie 4,7 proc. rok do roku,
odwrócona została reforma emerytalna poprzedników PiS,
wprowadzony został programem „Rodzina 500 plus”,
nastąpił spadek ubóstwa wśród dzieci,
zniesiony został obowiązek wysyłania sześciolatków do szkoły,
powstał program modernizacji służb mundurowych,
nastąpił wzrost dochodów z VAT i CIT do budżetu państwa,
o 10 proc. wzrosła sprzedaż, a to oznacza rozpędzenie gospodarki?

Czy społeczeństwo powinno poprzeć strajk generalny, bo następuje stopniowe uzdrawianie państwa, będącego przez ćwierć wieku jedną wielką patologią?

Namawianie do niepłacenia podatków by „państwo stanęło”, i w ten sposób „wyłączyć rząd” jest równoznaczne z samozagładą państwa.

Nie trzeba kończyć studiów by wiedzieć, że uderzając w budżet państwa, niszczy się jego fundamenty, ponieważ finanse są jego krwiobiegiem. Obecnie ludziom żyje się ogólnie w miarę dobrze, gdyby nastąpiło niepłacenie podatków, to z czego finansowane byłyby: obrona narodowa, administracja, wymiar sprawiedliwości, świadczenia społeczne (renty, emerytury, zasiłki dla bezrobotnych, zasiłki chorobowe itp.), oświata, kultura, ochrona zdrowia, świadczenia socjalne.

Istniejąca dziura budżetowa zostałaby błyskawicznie poszerzona. Stalibyśmy się państwem bankrutem.

Nie można propozycji B. Kramka składać na karb walki opozycji z rządem. Pomysł, by wzywać do buntu sędziów, strajku generalnego, niepłacenia podatków mógł się pojawić w głowie kogoś, kto nie tylko nienawidzi Polaków. On chce wysadzić Polskę.