Wkurza mnie gdy człowiek, który w roku 1990, albo miał zmieniane pieluszki, albo był dopiero w planach rodziców, wyposażony teraz w legitymację dziennikarską i miejsce do publikacji poza FB, twierdzi, że takich, jak ja „promować nie można” oraz jednoznacznie ocenia czasy, o których nic nie wie. Mam to już wszystko gdzieś! Nie pasuję do archetypu i to jest największy zarzut wobec mnie. mam być w getcie by zadowolić prawicowych dziennikarzy, bo im to zakłóca obraz?

Czy nikt nie rozumie, że PiS wygrał również dlatego, iż trochę osób, zamkniętych na siłę w rożnych gettach głosowało na ta partię, nawet jeśli spodziewali się późniejszego auto da fe, igrzysk dla ludu.

W porządku! Jestem wkurwiony na maksa. Nie będę się tłumaczył z lat 80-tych, bo już to zrobiłem. Nie mam zamiaru chwalić się sukcesami po 1989 roku, które w kontrwywiadzie i wywiadzie stanowiły ponad dwie trzecie mojej kariery, za które zostanę niebawem ukarany i o których niektórzy prawicowi dziennikarze raczą zapominać. To się nazywa manipulacja panowie. Widzicie belki w moim oku (dwie z trzema gwiazdkami), a nie widzicie mnóstwa źdźbeł we własnych. Jeśli kogoś oceniamy, to róbmy to obiektywnie.

Zarządcy gett śmieją się w kułak i pukają w czoło pokazując innym moje zdjęcie: „Bądźcie posłuszni, bo skończycie jak ten frajer”. Lojalnie mnie zresztą uprzedzali po wydaniu pierwszej książki, łaskawie oferując mi „wyjście z sytuacji”, niezłe finansowo, a także dalsze publikacje lekko „zmodyfikowane”. Odrzuciłem to zdecydowanie, wiedząc, co czeka mnie za Rubikonem, bo zawsze można ze mnie zrobić „wrednego esbeka”, tak, jak to bywało przez 23 lata mojej pracy. Odmówiłem z pełną świadomością, bo nienawidzę gett oraz tych, którzy nimi zarządzają i tych, którzy do nich na siłę wpychają innych.

Zrobiłem coś, czego dotąd nie zrobił nikt z mojej byłej strony. I nie żałuję. W sumie przegrałem i nie jest to „żałosne płakanie”, jak twierdzą niektórzy, lecz tylko stwierdzenie faktu. Nie mam już zamiaru tłumaczyć się i usprawiedliwiać. Jeśli ktoś nie rozumie mnie, to trudno. Mam to w dupie.

Mam jeszcze tylko jedną umowę podpisaną na książkę. W innym wydawnictwie. Kończę ją i przestanę już cokolwiek pisać. Chyba, że do szuflady, albo do publikacji na FB. Nie więc, prawica się nie martwi: problem Wrońskiego zniknie sam i nie będą musieli oburzać się na promowanie byłego esbeka.

Jak już delikatnie powiedziałem mam to w dupie. Usunąłem z profilu rzeczy dotyczące książek i nie mam zamiaru tego przywracać. Jeśli ktoś chce je przeczytać, to miło mi, ale nie wiem gdzie je kupi, bo nie ma ich i nie będzie w popularnych księgarniach. W niedzielę o 14:40 jestem w polskim radiu, ale to obiecałem wcześniej i muszę dotrzymać obietnicy. Postaram się szybko i bez sensu, tak, jak to wszyscy fachowcy robią.

Aha! Cały ten post nie oznacza, że teraz zmieniam stronę i poglądy, bo tu mnie nie chcą i jeśli ktoś tak powie, to osobiście mu przypierdolę tak, jak to „były esbek” potrafi. Dla mnie liczy się coś więcej niż sfrustrowany i wkurwiony Wroński. Piotr Wroński.