Bronicie TW Bolka, macie prawo! Czemu zatem nikt nie ujął się za oficerem, który walcząc o prawdę na temat Katynia, naraził się Jaruzelskiemu? PRL upadł podobno w 1989 roku, ale w III RP nikt nie podjął się procesu rehabilitacji i przywrócenia dobrego imienia żołnierzowi, z którego komuniści zrobili wariata. Dostał się na czarną listę ludzi zwalczanych przez władzę w PRL-bis. Możni ludzie władzy, po transformacji, udawali, że nie ma problemu!!! Dzielny socjolog i politolog, pomimo 75 wiosen na karku, walczył o honor żołnierski, który mu odebrano za karę, że ośmielił się głosić prawdę o zbrodni sowietów w Katyniu. Czy nowa władza w MON zajmie się tym przypadkiem, który nie jest jedyny? Kadry w MON potwierdzą patologię zniewolonego wojska? Z tego, co udało nam się ustalić w tej sprawie, wniosek do MON skierowała szefowa KPRM.

Warto też zauważyć, że w związku ze skierowaniem kpt. Krzysiaka na wojskową komisję lekarską przez WBE i m.in. badaniem przeprowadzonym w dniu 26 lutego 2016 roku przez psychiatrę w 7 Szpitalu Marynarki Wojennej w Gdańsku załączył ksero wypełnionego druku przez lekarzy z zaleceniem zwrócenia uwagi na pozycję 6, w której po raz pierwszy po 35 latach represjonowania go (przez możnych z LWP, na żądanie komendy Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni) badający go obecnie lekarz J.P. napisał:

„Badaniem psychiatrycznym oraz na podstawie obserwacji szpitalnej żadnych dolegliwości i chorób nie stwierdzam.” 

Może w końcu prokomunistyczni kadrowcy MON-u przyznają, że od 1979 roku był represjonowany przez LWP nawet w III RP po „obaleniu” komunizmu. Powód był prozaiczny w PRL: „nie chciał się zgodzić na pracę na stanowisku starszego instruktora propagandy i agitacji Wydziału Politycznego WSMW”, czego sobie życzył z-ca komendanta ds. politycznych WSMW  kmdr dr Stanisław Krzysztofek (z którym nikt nie chciał pracować, nawet z podoficerów, bo jak mówiono o nim, że był czerwieńszy niż płachta na byka!). Kpt. Krzysiak domagał się pracy na stanowisku naukowo-dydaktycznym jako starszy asystent filozofii, bo jak wynika z dokumentacji wygrał konkurs, w którym startowało 20 oficerów.

Ponadto przypominamy, że politruk Krzysztofek nienawidził go również za to, że krytykował zakłamaną pracę partyjno-polityczną, w ogóle komunizm, proponował zezwolenie na utworzenie partii opozycyjnej w Polsce, domagał się ogłoszenia prawdy o Katyniu (przecież to nie Niemcy tylko Rosjanie wymordowali tam naszych oficerów), publikował artykuły, wiersze nawet w biuletynach Solidarności popierające protesty narodu domagającego się prawa, sprawiedliwości, wolności i demokracji.

Warto zauważyć, że w latach 1979 – 1993 wzywano go na wojskowe komisje lekarskie 7 razy i wpisywano mu zasadniczo dwie nieuleczalne choroby psychiczne (psychopatię histeroidalną i neurastenię pitiatyczną), aby móc go usunąć z wojska, żeby nie demoralizował kadry zawodowej, która bardzo go szanowała i stwierdzała, że on swoją kulturą, wiedzą i stosunkiem do podwładnych nie pasował na oficera politycznego. A na dodatek był uzdolniony muzycznie i grywał w klubie uczelni na pianinie, śpiewał, publikował swoje wiersze i artykuły oraz  władał obcymi językami. Nawet marynarze bardzo go szanowali i wszyscy lubili jego wykłady, bo mówił masę ciekawych rzeczy i nie bał się krytykować przełożonych i ustroju.

Najwyższy czas chyba po 35 latach przeprosić go publicznie, czyli zrehabilitować i wynagrodzić za 35 lat pozbawienia pracy. Dzięki „wariackim papierom” nigdzie nie chciano zatrudnić człowieka z komunistycznym ostrzeżeniem, że posiada dwie nieuleczalne choroby psychiczne!

Jesteśmy ciekawi ile wyniesie odszkodowanie „Oficera Wyklętego” za 35 lat jego represjonowania, w sytuacji, gdy pracownik Marek Czarnecki z kancelarii prezydenta Bula-Komorowskiego otrzymał 280 000 zł za 5 lat pracy z prokomunistycznym prezydentem z PO.

Wyklęty żołnierz pan Krzysiak dodał jeszcze raz w piśmie skierowanym do Ministra Macierewicza, na wszelki wypadek (bo w MON giną pisma lub nie są respektowane jak są niewygodne!), ksero Karty Informacyjnej Leczenia Szpitalnego szpitala Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie na własną prośbę był badany od 19.01.2009 do 20.02.2009 (29 dni) i stwierdzono, że:

„W trakcie badania nie potwierdzono istnienia w chwili obecnej, wcześniej postawionych rozpoznań.”

Jednak w czasie komunizmu pod egidą junty Jaruzelskiego, posiadającego już od 1941 roku obywatelstwo ZSRR i jego przyjaciela Kiszczaka nikt na takie pisma nie reagował. A w III RP, która chroniła TW Bolka i innych SBeckich kapusi nikt nie przejmował się takimi oficerami, którzy od lat starali się o rehabilitację. Czy teraz będzie dobra zmiana?

Kpt. mgr Franciszek KrzysiakŻądamy rehabilitacji kpt. mgr Franciszka Krzysiaka oraz innych oficerów zniszczonych w PRL.