Najnowszy raport Global Financial Integrity – międzynarodowej organizacji, która prowadzi analizy nielegalnych przepływów finansowych, zalicza Polskę do niechlubnej dwudziestki, w rankingu najbardziej wyzyskiwanych krajów. Za granicę trafia aż 5 proc. polskiego PKB, czyli ok. 90 mld zł rocznie. Najwięcej kradną zagraniczne korporacje i niemieckie firmy.

Raport opublikowany na początku grudnia zatytułowany „Nielegalne przepływy finansowe z krajów rozwijających się: 2004-2013” został opracowany przez dwóch ekonomistów z Global Financial Integrity – Deva Kara i Joseph’a Spanjers’a. Jak ustalili – od 2004 r., kwota nielegalnych przepływów finansowych regularnie wzrasta i aktualnie wynosi ponad bilion dolarów amerykańskich łącznie w ciągu roku, czyli ok. 4 proc. światowego PKB. Tempo wzrostu nielegalnych przepływów na przestrzeni analizowanych lat wyniosło 8,6 proc. w Azji i 7 proc. w Europie.
GFI określa jako „nielegalne” transfery finansowe z jednego kraju do drugiego przy jednoczesnym unikaniu np. podatku dochodowego, VAT czy cła.

Według analizy przeprowadzonej przez ekonomistów, ponad 80 proc. oszustw stanowi tzw. misinvoicing (oszustwa fakturowe), które są popełniane w wymianie handlowej (eksport-import). Na drugim miejscu znajduje się metoda „hot money” (kapitał spekulacyjny).

Największym eksporterem nielegalnego transferu pieniędzy są Chiny, Rosja, Meksyk, Indie i Malezja. Polska znalazła się na liście jako jedyny kraj z Unii Europejskiej i zamyka ranking na dwudziestej pozycji. Nielegalnie za granicę naszego państwa ma trafiać ok. 90 mld zł rocznie. To przede wszystkim problem braku odpowiedniej kontroli nad firmami z zagranicznym kapitałem.

Jeśli przyjmiemy, że ok. 65 proc. eksportu-importu  Polski jest wytwarzane przez firmy z kapitałem zagranicznym, z czego ok. 50 proc. to firmy niemieckie, można oszacować, że Niemcy nielegalnie wyprowadzają z Polski ok. 30 mld zł rocznie.

–To badanie pokazuje wyraźnie, że nielegalne przepływy finansowe są najbardziej szkodliwym problemem gospodarczym, przed którym stoją rozwijające się i wschodzące gospodarki świata – mówi prezydent GFI Raymond Baker, światowy autorytet w tropieniu przestępczości finansowej.

W raporcie nie brakuje również truizmów. Ekonomiści apelują do rządów wszystkich państw, aby bezwzględnie egzekwowały wszystkie istniejące przepisy podatkowe, uszczelniły istniejący już system, a także dołożyły wszelkich starań, aby skutecznie przeciwdziałać tzw. praniu pieniędzy. GFI uważa, że ​​najskuteczniejszym sposobem ograniczenia nielegalnych przepływów finansowych jest zwiększenie przejrzystości finansowej.

–Decydenci powinni wymagać od międzynarodowych firm, aby ujawniały one publicznie swoje przychody, zyski, straty, sprzedaż, podatki zapłacone, filie i poziom zatrudnienia – czytamy w raporcie. –Wszystkie państwa powinny także aktywnie uczestniczyć w ruchu automatycznej wymiany informacji podatkowych, które zostały zatwierdzone przez OECD i G20. Agencje celne powinny traktować transakcje handlowe z udziałem raju podatkowego z najwyższym poziomem kontroli. Rządy powinny znacząco zwiększyć egzekwowanie przepisów celnych przez wyposażenie i szkolenie funkcjonariuszy, aby lepiej wykrywać przestępstwa – podkreślają eksperci.

Często nielegalne wydatki finansowe z krajów rozwijających się ostatecznie kończą się w bankach w krajach rozwiniętych, takich jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, a także w rajach podatkowych np. Szwajcaria, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Singapur. Badania sugerują, że około 45 proc. nielegalnych przepływów kończy się w centrach finansowych offshore, a 55 proc. w krajach rozwiniętych.

–To nie zdarza się przez przypadek. Wiele krajów i ich instytucji aktywnie ułatwia i czerpie ogromne zyski z kradzieży ogromnej ilości pieniędzy z krajów rozwijających się – zauważają eksperci z GFI i dodają, że ​​kraje rozwinięte mają obowiązek do ograniczenia przepływu nielegalnych pieniędzy.

We wrześniu zgromadzenie ogólne ONZ oficjalnie przyjęło w Nowym Jorku agendę na rzecz Celów Zrównoważonego Rozwoju. Podczas zgromadzenia omawiano również kwestię światowej walki z uchylaniem się od opodatkowania i nielegalnymi przepływami finansowymi. Rozmawiano o wspólnych planach budowania kontroli podatkowej w krajach rozwijających się, a także konieczności ustanowienia międzynarodowego ciała na rzecz podatków, do czego oficjalnie przychyliła się organizacja GFI.

Urząd nieczynny
–Występowanie opisanych w raporcie procesów nie budzi wątpliwości, także szacunki skali nieprawidłowości wydają się rozsądne. Problem ten został również dostrzeżony przez Najwyższą Izbę Kontroli, która w bieżącym roku krytycznie oceniła dotychczasowe zaangażowanie organów podatkowych w kontrolę rozliczeń podatku dochodowego podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego, poprzez transferowanie dochodów poza polski system podatkowy – mówi „Gazecie Finansowej” dr Arkadiusz Babczuk, zastępca Dyrektora Centrum Badawczo-Rozwojowego Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. – Można wskazać kilka rekomendacji służących poprawie ściągalności podatków od tego rodzaju podmiotów. Po pierwsze, niezwykle istotna jest wola działania organów podatkowych oraz organów kontroli skarbowej i służb specjalnych. Działania mające na celu ochronę interesów państwa częstokroć oznaczają konieczność narażania się niezwykle wpływowym podmiotom.

Urzędnicy i funkcjonariusz muszą czuć, że ich państwo będzie chciało zapewnić im poczucie bezpieczeństwa. Ta kwestia niestety jest bardzo często pomijana w analizach dotyczących powyższej problematyki. Po drugie, warto działania służb skarbowych poprzedzić analizą kosztów-korzyści i precyzyjnie adresować je przede wszystkim do podmiotów największych. Rzecz w tym, aby koszty prowadzenia postępowania nie przewyższały możliwych do uzyskania efektów. Po trzecie, warto rozważyć zmiany niektórych regulacji prawa podatkowego. W szczególności dążyć do uproszczenia stosowanych form opodatkowania: – zwiększać znaczenie opodatkowania przychodów kosztem opodatkowania dochodów, co utrudnia zmniejszanie ciężaru daniny poprzez odpowiednią alokację kosztów, – rozszerzać zakres ryczałtowych form opodatkowania dochodów, co jest korzystniejsze również z punktu widzenia kosztów poboru podatków – dodaje Arkadiusz Babczuk.

We wspomnianym przez dr Arkadiusza Babczuka raporcie Najwyższej Izby Kontroli czytamy: „Sprawdzone urzędy kontroli skarbowej oraz urzędy skarbowe nie przeprowadziły wystarczających działań, które skutecznie zapobiegłyby uchylaniu się od opodatkowania przez podmioty z udziałem kapitału zagranicznego, poprzez transferowanie dochodów poza polski system podatkowy” – podkreślają kontrolerzy, którzy zwracają również uwagę na fakt, że w polskim systemie podatkowym wciąż nie ma klauzuli generalnej przeciwko unikaniu opodatkowania. –NIK podczas kontroli stwierdziła, że organy podatkowe oraz organy kontroli skarbowej nie były należycie przygotowane do prowadzenia kontroli prawidłowości rozliczeń z budżetem państwa podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego. Przeprowadzono jedynie nieliczne kontrole weryfikujące legalność transferu dochodów przez podmioty gospodarcze.

Także Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) sporo czasu poświęca ostatnio polityce fiskalnej. Jednym z ważniejszych projektów, które prowadzone są aktualnie przez OECD jest BEPS (Base Erosion and Profit Shifting Action Plan) określany mianem „rewolucji w podejściu do opodatkowania”. Inicjatywa powstała na wniosek grupy Ministrów Finansów G20 i została przyjęta na szczycie, który się odbył w 2013 r. w Moskwie. Plan powstał po to, aby przeciwdziałać nieuczciwym praktykom podatkowym polegającym na nieuzasadnionym transferze zysków z poszczególnych państw za pomocą legalnych struktur transakcyjnych i organizacyjnych. Po trzech latach pracy nad projektem, OECD opublikowała pakiet 15 raportów. Organizacja zwróciła uwagę przede wszystkim na te same kwestie co GFI.

Znikające dochody
Jak wyliczyli polscy eksperci z „Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego”, zjawisko przerzucania dochodu do obcych jurysdykcji podatkowych realizowane za pomocą cen transferowych kosztuje polski budżet co najmniej 10 mld złotych rocznie.

W przygotowanym raporcie eksperci udowadniają m.in, że w Polsce występuje zjawisko erozji wpływów z podatku CIT i zjawisko to jest powiązane z transferowaniem przez podatników dochodów do krajów o korzystniejszych systemach podatkowych (raje podatkowe). A także, że straty związane z erozją wpływów z podatku CIT dotyczą nie tylko budżetu państwa, ale również budżetów samorządowych.

–Nie istnieją badania naukowe ani opracowania Ministerstwa Finansów, które wskazywałyby na wielkość strat budżetowych spowodowanych transferem dochodów za granicę. Niniejszy raport prezentuje pierwsze w Polsce szacunkowe wyliczenie w tym względzie, oceniając straty budżetu państwa na co najmniej 10 mld złotych – twierdzą autorzy opracowania. I dodają: Straty wynikają ze słabości instytucjonalnej i kadrowej polskiego fiskusa. Kontrole w zakresie cen transferowych są rzadkie i nie poprzedzone tzw. analizą ryzyka. Podmioty do kontroli typowane są więc na zasadzie losowej, a nie według rzeczywistego potencjału w zakresie transferowania dochodu. Urzędnicy fiskusa nie mają dostępu do podstawowych narzędzi kontroli cen transferowych, takich jak bazy danych sprawozdań finansowych oraz bazy powiązań kapitałowych i osobowych pomiędzy podmiotami działającymi na rynku.

Rozwiązanie tej sytuacji przedstawiono w trzech punktach. Po pierwsze, eksperci sugerują wyposażenie urzędników fiskusa w wiedzę niezbędną do walki z patologią cen transferowych. Po drugie, uważają, że powinna zostać wprowadzona zasada powiązania kontroli skarbowej w zakresie cen transferowych z poziomem ryzyka związanego z transferem dochodu za granicę. A po trzecie – Ministerstwo Finansów powinno opracować wytyczne w kwestii cen transferowych dla przedsiębiorców.

Krystian Mieszkała, specjalista ds. budżetu i finansów wyjaśnia, że obecna ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych sprawia, że to po prostu mało wydajny i zanikający podatek. Dlaczego tak się dzieje?

–Niestety obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają niepłacenie tego podatku w Polsce lub zaniżanie jego wysokości. Dla porównania należy odnotować, że najwięcej Skarb Państwa pozyskuje z tytułu podatku VAT, następnie z akcyzy, podatku od gier, PIT- u, a na końcu właśnie z CIT-u i podatku od kopalin (płacą go tylko kopalnie) – mówi Krystian Mieszkała. – Przedostatnie miejsce CIT-u przemawia za koniecznością zmiany ustawy, bo jak widać podatnicy „nauczyli” się go unikać. Skala unikania płacenia podatku CIT może mieć dużo większy rozmiar niż wyliczone 10 mld zł, ponieważ ceny transferowe są tylko jednym z wielu metod unikania jego płacenia.

W pierwszej kolejności należy wspomnieć o transferze zysku w formie dywidend do tzw. spółek-matek ulokowanych poza Polską, a posiadających swoją siedzibę w krajach Unii Europejskiej (co do zasady taki zysk nie jest opodatkowany w Polsce). Kolejną metodą unikania opodatkowania jest nabywanie poza granicami Polski „wiedzy” tj. know how, przez spółki-córki. Niestety, niektóre niekorzystne rozwiązania wynikają z prawa UE, zatem należy rozpocząć dyskusję na forum europejskim i jednocześnie w Polsce – dodaje ekspert.

Ministerstwo Finansów już zapowiedziało, że zamierza wprowadzić niższą (15 zamiast 19 proc.) stawkę opodatkowania podatkiem dochodowym CIT dla małych przedsiębiorstw. Niektórzy ekonomiści wątpią jednak, że to rozwiąże problem – większe spółki mogą w takiej sytuacji dzielić się na mniejsze, które będą spełniać kryteria dotyczące preferencyjnego opodatkowania.

Autor: Magda Groń
m.gron@gazetafinansowa.pl

Artykuł pierwotnie opublikowano w Gazecie Finansowej i na portalu GF24.pl