Spalenie stodoły w Jedwabnem -12 lipca 1941 r.. Tę datę zna cały świat. Na całym świecie łzy napływają do oczu, gardło sciska wzruszenie, usta szepcą modlitwę za tych, których bestialsko pomordowali sąsiedzi. To nic, że większość opowieści o Jedwabnem i płonącej stodole to kłamstwa, a prawda została zabroniona. To nic – 12 lipca do Jedwabnego zjeżdżają prezydenci, ministrowie, ludzie z pierwszych stron gazet.

Dwunastego lipca 1943 roku o 6 rano do Michniowa wkroczyli Niemcy. Z wykazami w ręku szukali ludzi pomagających bandytom od “Ponurego”. Sześciorga dzieci leśniczego na liście nie było, ale i tak je zastrzelili. Ich matkę zabili na końcu…

Około stu osób zamknęli w 4 stodołach, które podpalili. Około 14 był już fajrant – ciężarówki z zadowolonymi z solidnie wykonanego zlecenia żołnierzami odjechały do Skarżyska.

Do wioski wchodzą partyzanci od Piwnika “Ponurego”. Z tlących się resztek stodół wyciągają ciała ojców, matek, sióstr i braci. Płaczą, przysięgają zemstę.

W nocy wysadzają pociąg pełen radosnych, wracających z zasłużonego urlopu żołnierzy niemieckich. Na leżącym wagonie, ktoś kredą napisał “To za Michniów”.

Trzynastego lipca o 6 rano Niemcy ponownie otaczają wieś. Już nie potrzebują żadnych list. Zabijają wszystkich, zabudowania podpalają. Próbujących uciekać polskich bandytów wrzucają w płomienie. Najłatwiej był wrzucić w ogień dziewięciodniowe dziecko. To raptem 3 kilogramy, nawet bardzo się nie trzeba zamachąć.

Od kul przedstawicieli rasy panów i w płomieniach płonących domów ginie w sumie 210 osób, w tym 53 kobiety i 47 dzieci.

Porządek i martwa cisza zapanowuje w Michniowie.
Podobny los spotkał również 813 innych polskich wsi. Między innymi Szarajówkę na Lubelszczyźnie, gdzie Niemcy i wspierający ich Ukraińcy spalili w stodole 30 polskich dzieci.

814 wsi… Dlaczego te sadystyczne mordy, ten wylew czystego zła i okrucieństwa (ludzkiego, o jak bardzo ludzkiego – żadne zwierzę nie jest zdolne do czegoś takiego) wciąż nazywamy pacyfikacjami? Uspokajaniem…

Wieczny spokój racz im dać Panie. A nam siłę, byśmy zbyt łatwo nie przebaczali naszym winowajcom.

Prof. Tomasz PanfilAutor: prof. Tomasz Panfil
Polski historyk, nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny KUL, samorządowiec.