Słucham o ekscesach tych durnych Angoli wobec Polaków i myślę, że to dobrze. To durnie, których mózgi zeżarł tani gin, piwo i marihuana. Wyrzucą nas, a potem będą zamiatać ulicę i myć kible dla panów w turbanach i cytować Koran. To im wmówiono.

Ktoś podesłał mi linka z oświadczeniem MI5 na temat poziomu rosyjskiego szpiegostwa w UK takiego, jak za czasów zimnej wojny. Wybaczcie, ale rozśmieszyło mnie to do łez. Gordijewskiego wreszcie przycisnęli i przestał im gadać głupoty o KGB i rozpadającym się „imperium zła”? Obudzili się nagle.

W roku 1996 realizowałem z nimi kilka operacji i przeżywałem katusze, patrząc na ich zdolności operacyjne i znajomość tematów rosyjskich. Ciągle słyszałem, że „Gordijewski to, Gordijewski tamto”, aż w końcu, wkurwiony na maksa, zapytałem: „Kiedy Gordijewski był ostatni raz w Rosji?”. Wtedy pomyśleli i zaczęli słuchać , co się mówi do tych spadkobierców Philby’ego. Podobnie było w latach dwutysięcznych, gdy na jednym spotkaniu z brytyjskim „guru od Rosji”, czyli Olegiem G. usłyszałem monolog „ich najlepszego źródła” na temat Rosji i jej służb. Cały czas powtarzał, jakie to KGB mocne, jak wszystko może. Nie wyrobiłem się i poinformowałem go grzecznie, że KGB już dawno nie ma, a teraz jest SWR i FSB oraz jak zwykle GRU, po czym zapytałem: „Skoro Pan twierdzi, że KGB było takie wszechmocne i wszędzie niczym Istota Najwyższa, to jak Panu udało się uciec z ZSRS?”. Wściekł się i powiedział, że „Anglicy byli lepsi”. „Tak, odpowiedziałem. Prawie złapali Philbyego.”. Tego nie zdzierżył i wyszedł, a moi partnerzy zabrali mnie na piwo i wódkę, gdzie prywatnie powiedzieli, że i im się wiele rzeczy wydaje dziwne, „ale taka jest wola polityczna”. W tym czasie konsultowali wszystko ze swoim sławnym „strzałem”, a w tle Rosyjscy magnaci wykupowali Londyn i kluby piłkarskie. Ale, nie! Rosjanie nie prowadzą działań przeciwko UK, bo sami mają kłopoty u siebie. Teraz się obudzili.

Słuchajcie. Moim szefom, szczególnie tym, którzy nie znali żadnego języka oprócz polskiego, a i ten też znali niedokładnie, za to karierę w służbach zaczęli od dyrektorów i tak im zostało, nie mogłem wytłumaczyć, że Anglicy wspaniale udają, bo wcale nie są tacy dobrzy. Mają tylko więcej pieniędzy i potrafią zawsze robić mądrą i tajemniczą minę. Bez swoich zabawek i środków nie są w stanie znaleźć terrorysty, który mówi z innym akcentem niż irlandzki. Nie zawsze ten, kto milczy i słucha oraz potakuje jest super mądry. często myśli o niebieskich migdałach, bo nie ma nic do powiedzenia.

Żal mi Anglików, bo ich wbrew pozorom bardzo lubię i cenię. Żal mi bo dali w sobie zabić całą ich wspaniałą kulturę i sprowadzić jedynie do meneli rozbierających się w nocy w krakowskich fontannach lub wrzeszczących na rynku. Mam też nadzieję, że w końcu się obudzą i przestaną obrażać się na takie teksty.

Swoją drogą widzicie dlaczego nie zrobiłem kariery w służbach i nie stałem się ulubieńcem sojuszników.