Od chwili, gdy prezydentem został Andrzej Duda, a przedwyborcze sondaże wskazywały na zwycięstwo PiS-u układowi polityczno-gospodarczo-sędziowskiemu zaczęły „palić się gumy”. Dlatego nie przeszkadzało im to, gdy koalicja PO-PSL łamiąc prawo pozwoliła by sędziowie, TK pracowali nad ustawą rozszerzającą kompetencje Trybunału oraz wybierała sędziów do TK. Wówczas żadnego skoku i zamachu na demokrację nie widziała. Gdzie wówczas byli: Komitetu Obrony Demokracji, prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, prokurator Generalny Robert Fernand, byli prezesi TK profesorowie: A. Zoll, M. Safjan, J. Stępień. Jakoś wówczas nie kwestionowali monopolizowania TK i decyzji o wyborze grupy sędziów przez ówczesną większość parlamentarną. Gdzie wówczas była „Gazeta Wyborcza”. Nie słyszałam by protestowały autorytety prawnicze i proplatformerscy dziennikarze

PiS doskonale zdawał sobie sprawę, czym groziło całkowite opanowanie TK przez sędziów rekomendowanych przez Platformę. To ich rękami wszystkie ustawy przez nich uchwalane byłyby odrzucane lub tak masakrowane, że traciłyby sens.

Koalicja PO-PSL nie przewidziała jednego, że prezydent A. Duda nie przyjmie ślubowania od wybranych przez nich sędziów, natomiast PiS tak im się odwinie, że pociemnieje im w oczach i do dziś nie potrafią złapać tchu.

Sejm głosami PiS i Kukiz’15 (posłowie PO, Nowoczesnej i PSL opuścili salę) nie tylko unieważnił poprzednie ustawy dotyczące TK, ale znowelizował je tak, że będzie mógł ponownie wybrać nowych pięciu sędziów Trybunału, oraz wprowadził zasadę, że 3 miesiące od wejścia zmian w życie, wygaszone będą kadencje Andrzeja Rzeplińskiego i Stanisława Biernata – jako prezesa i wiceprezesa TK.

Z mównicy sejmowej padały słowa wypowiadane przez posłów opozycji o „łamaniu Konstytucji”, „haniebnym wystąpieniu”, „putinowskich standardach”, „brunatnieniu Sejmu”, „niszczeniu wolności”. Jakoś nie mieli żadnych oporów, gdy sami łamali prawo. Wówczas nie „łamali Konstytucji”, nie było „haniebnych wystąpień”, „putinowskich standardów”, „brunatnienia Sejmu”, „niszczenia wolności”.

Ponieważ obecna opozycja została ograna przez PiS, dlatego „Gazeta Wyborcza”, która całym sercem ją popiera, wymyśliła akcję „Cała Polska czyta Konstytucję” zwracając się do czytelników: „My, dziennikarze „Gazety Wyborczej”, uważamy, że tej konstytucji trzeba bronić nie dlatego że jest doskonała, ale dlatego, że grozi nam przyjęcie dużo gorszej, likwidującej de facto liberalno-demokratyczny ustrój Polski. Jeśli uważacie Państwo, że warto bronić 25 lat polskiej demokracji, że Polska, w której żyjemy, zasługuje na obronę, zapraszamy w niedzielę na wspólne czytanie konstytucji.”
(…) Jeśli – podobnie jak my – jesteście zbulwersowani tym, co zrobiła sejmowa większość w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, zapraszamy w niedzielę na wspólne czytanie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Czytać będziemy ją w kilkunastu miastach. Do weekendowego wydania „Gazety Wyborczej” dodajemy egzemplarz Konstytucji RP”.

A gdzie byliście jak koalicja PO-PSL łamała prawo pozwalając by sędziowie TK pracowali nad ustawą rozszerzającą kompetencje Trybunału oraz wybierała niezgodnie z nim nowych sędziów do TK? Dlaczego wówczas nie grzmieliście, że grozi nam likwidacja liberalno-demokratycznego ustroju Polski? Dlaczego wówczas nie przeprowadzaliście akcji „Cała Polska czyta Konstytucję?. Wszystko miało być takie proste i piękne, a okazało się, że „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”.

Mam nadzieję, że prezydent A. Duda i PiS nie wymiękną i mimo oszalałej histerii przeciwników politycznych dokonają zmian w składzie TK. Stawka jest bardzo wysoka, bo to TK będzie oceniał czy ewentualne zaskarżone ustawy, które uchwali PiS są zgodne z Konstytucją, a tym samym czy będzie możliwa naprawa państwa. Wystarczy brak obiektywizmu i zła wola sędziów a do naprawy państwa nie dojdzie.

Liliana Borodziuk