Ten post nie dotyczy zwykłych żołnierzy i oficerów, którzy zapierdzielają na poligonach, ryzykują życiem w misjach i wbrew sztabowej kamaryli usiłują utrzymać zdolność do obrony kraju. Daję to na „pierwszą stronę”, bo już nie chcę powtarzać komentarza pod linkami, tym bardziej, że chyba jako jedyny wspomniałem o naszym „świętym” wojsku.

Nie tylko SB

Znowu, wszyscy mówią jedynie o SB, a ja mam kilka pytań: prawdą jest, że SB dokonało wielu zbrodni, ale kto tym wszystkim kierował? Kogo Kiszczak ściągnął do MSW? Kogo ochronił w roku 1989 i kto „przetrzepał” materiały „esbecji? Kto stał za procesami i terrorem z lat 50-tych? Co to była Informacja Wojskowa i jakie mundury nosili wtedy prokuratorzy i sędziowie? Kto pacyfikował Gdańsk w roku 1970? Jak się nazywał ten „cywil” z SB, który wjeżdżał na czołgach do Czechosłowacji? Prawdą jest, że ZOMO strzelało do górników w „Wujku”, lecz kto wydawał rozkazy i kto poprzez wojskowych komisarzy rozpieprzył gospodarkę? Nikt, ale to nikt z nich nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Ani zomowcy, ani komisarze.

Winni zbrodni mogą spać spokojnie

Mogą spać spokojnie, bo to ja jestem „bandytą z mocy ustawy”, a oni zawsze kierowali się „patriotyzmem”, szczególnie podczas popijaw w jednostkach PGWAR lub na moskiewskich szkołach. A co było potem? Niech koledzy z ZK UOP i z II A przypomną sobie ile razy musieliśmy „oddawać” sprawy, albo nie szły tak, jak trzeba, bo przecież zaszkodzimy kolegom w mundurkach. Kto rozwalił służby cywilne w 2002 roku?

Nie dziwi Was to?

Dlaczego ile razy zaczynamy mówić o lustracji oraz o ujawnieniu akt wojskowych i WSI, zaraz wypływają jakieś teczki SB? I nikt nie mówi już o „świętym” wojsku, które we wspaniale zorganizowany sposób zamieniło sekretarzy na kapelanów, ani wspaniałym, „profesjonalnym” WSI, mafii wszystkich mafii, ulubionej formacji polityków, ministrów i prezydentów.

Rozumiecie już?

To też może być element tej gry. „Ustaliliśmy winnych, ukaraliśmy ich, ukarzemy jeszcze, bo nam się nic stać nie może, inaczej przewrócimy wszystko!”. „Bolek”? A co tam „Bolek”! I tak wszyscy plotkowali, więc wielkiej szkody nie ma.

Pasuje do układanki?

Połączmy to z sojusznikami byłymi, obecnymi, a nawet przyszłymi. Trzeba przecież być przygotowanym na każdą okazję, dlatego też należy „oswoić” kilku „esbeków”, bo jak te „szofery i sprzątaczki” się skończą, to użyje się „oswojonych”. Prawie rok temu, jeden z moich byłych kolegów z pracy, przedstawiciel „koleżeństwa” napisał mi potajemnie: „Źle się bawisz, Piotruś! W złym towarzystwie. Uważaj! Wyruchają Cię jak burą sukę i wyrzucą niczym śmiecia!” (to cytat, sorry za wulgaryzm i gramatykę). Teraz ja piszę do „koleżeństwa”: źle się bawicie, Panowie, z Wami, Wasi koledzy w mundurkach postąpią jeszcze gorzej.

Fakty

To tylko jeszcze jedna możliwa przyczyna „cudownego” odnalezienia teczki TW „Bolek”. Prawdopodobnie może być elementem szerszej gry, ale o tym już wspomniałem w telewizji. Nie chcę, zresztą, pisać o tym. Po co? Zakończę naiwnym marzeniem, zawierającym wulgaryzm także. Qrwa, jak ja bym chciał, wraz z silnym kontrwywiadem, złożonym z młodych, uczciwych pełnych zapału, oddanych wyłącznie krajowi, odważnych i bezkompromisowych funkcjonariuszy, przeorać to całe towarzycho! Cóż, pomarzyć można.

Teraz mnie koleżeństwo zlinczuje, nasze „święte” wojsko ukamienuje, lewica zastrzeli, a prawica spali na stosie.

(Lubię się powtarzać, bo podobają mi się niektóre zdania, które wymyśliłem i ego mi wzrasta na chwilę)